Trochę nam żal, że Karol III, wtedy książę Karol nie wyraził zainteresowania tą rezydencją w Roztoce k. Bolkowa. Byliśmy tu późnym popołudniem i dość sceptycznie podjechaliśmy pod pałacowe podwoje. Niestety, już był totalny zmrok, ale zauważyliśmy czynne podświetlenie i... zamkniętą na łańcuch i kłódkę bramę główna. Mimo to, zamek zrobił na nas wrażenie...
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / Nikon D7100, obiektyw Sigma DC 17-50, f/2,8 HSM
Szczęście sprzyja wytrwałym, ale nie sądziliśmy, że warunki zdjęciowe będą tak trudne. Dlaczego? Pałac Hochbergów jest strzeżony przez wynajętą firmę ochroniarską, a po godz. 18.00 wyłączane są światła podświetlające - na kolorowo - zewnętrzne fasady budynku. Nam się udało wykonać kilka zdjęć przed wyłączeniem wszystkich jupiterów. Do środka nie ma wstępu...
To co się udało się zapisać na kartach Nikona pokazujemy na zdjęciach, kolory są rzeczywiste, bez ingerencji Photoshopa. Na murze zamkowym jeszcze zmrożony śnieg, temperatura - 3 st. Celsjusza, na dojeździe do zamku widać odciski stóp tych co przed nami doznali zawodu z braku możliwości obejrzenia wnętrza.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Ogólnie rzecz biorąc pałac z XV wieku jest imponujący, obecnie w prywatnych rękach Fundacji Zamku Roztoka „Ocalić od zapomnienia”. Wierzymy, że uda się to z nawiązką, gdyż jeszcze do niedawna budynek popadał w ruinę. Szkoda, że po zakończeniu II wojny światowej państwo nie wzięło w swoje opiekuńcze skrzydła takiej perełki. Ale wielokrotnie pisaliśmy, że Dolny Śląsk ma więcej takich pałaców, zamków i ogrodów - dziś wstających z kolan za sprawą prywatnych właścicieli.
Pałac Roztoka należy też do najpiękniejszych tego typu zabytków na Dolnym Śląsku, ale ma jeszcze jeden – za to wyjątkowy atut. Podawana z ust do ust miejscowych mieszkańców legenda, mówi o ukrytych tu skarbach (tonach złota) przez nazistów uciekających przed Armią Czerwoną. Informacja ta rozpala eksploratorów, miejscowych historyków sztuki, ale jak dotąd nikt nie znalazł tych skarbów. Ale podobnie było ze „złotym pociągiem” czy skarbami ukrytymi na zamku Czocha.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
O tym, że to rezydencja o charakterze pałacowym i wyjątkowo majętnym właścicielu, świadczy herb rodu von Hochberg nad portalem wschodnim. Od 1943 roku jeden z ostatnich właścicieli pałacu hr. Hans Heinrich XVIII von Hochberg musiał użyczyć kilka pięter rezydencji na sztab Wermachtu. To co nie zniszczyli naziści, nie rozkradli Rosjanie, wynieśli z pałacu szabrownicy...
Niestety nie udało się nam wykonać zdjęć pałacowych wnętrza, gdyż Fundacja nie przyjmuje osób indywidualnych, tylko grupy z przewodnikiem, do tego w wyznaczonym okresie. Być może uda się jeszcze wniknąć w kawał XV- wiecznej historii.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Historyczny obiekt wraz z parkiem angielskim ma ogromny potencjał, a obecność nowych właścicieli daje temat przewodni - odżył bowiem temat gigantycznego skarbu ukrytego przez nazistów, uciekających przed Armią Czerwoną na początku 1945 roku.
Próbowaliśmy pojechać tam raz jeszcze, ale obecnie (zimą) to niemożliwe, choć na stronie www piszą co innego. Pani właścicielka chciała zrobić wyjątek, posłać pracownika i przewodnika, ale dla siedmiorga dzieciaków - po 100 zł każde - to zbyt dużo, przynajmniej tak odpowiedzieli rodzice. Cóż może uda się następnym razem podczas letniego obozu dla dzieci. Według zapewnień nowej właścicielki trwa tam remont, ale i tak zamek od środka wygląda bajkowo. Wierzymy na słowo, będziemy próbować!
redakcja autoflesz.com