Obfite opady śniegu, nawet w grodzie nad Brda, zmobilizowały nas do wizyty w Ostromecku. Poranek z przebłyskami słońca, świeży puszysty śnieg, temperatura -9 st. Celsjusza, założenie parkowe i pałace (Stary i Nowy) w zimowej szacie to interesujące warunki do kolejnej sesji zdjęciowej w tym pięknym pałacu.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Ostromecko stało się ostatnio mekką dla fotografów-amatorów. Chętnie tu przyjeżdżają zapaleni operatorzy Nikonów, Canonów czy Sony, aby zmierzyć się z tematem zimy, jednej z najciekawszych dla amatora pory roku. Kołderka ze świeżego, śnieżnego puchu przykryła już zeschłe liście, kopce kretów i ścieżki parkowe, którymi dawniej przechadzali się dawni właściciele: Mostowscy, Schönbornowie i Alvenslebenowie. Z pewnością chodzili tędy koronowane głowy (podobno sam Napoleon Bonaparte, cesarz Niemiec Wilhelm II Hohenzollern), jak i mistrzowie krajobrazy Peter Joseph Lenné czy mistrzowie batuty (Krzysztof Penderecki i Andrzej Schwalbe).
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Tu także jest tzw. barometr dla fotografa, czyli widok na Dolinę Wisły. Zwykle to obraz zamglony, ale zdarzają się dni z dobrym światłem. Na ile udało się to wykorzystać, zobaczcie sami.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Można powiedzieć, że o Ostromecku napisano już wszystko, ale to półprawda, eksploratorów nadal kręcą informacje dotyczące kilku legend. Jedna z nich jest legenda o złotej szczęce czy ciągle czekająca na odkrycie legenda dot. skarbów w mauzoleum Schönbornów- Alvenslebenów.
Alvenslebenowie - trauma dwóch braci
Z rodziną Alvenslebenów, jak ogon komety, wiąże się traumatyczna historia z czasów II wojny światowej. Dwóch braci opowiedziało się o zupełnie odmiennych, rodowych konotacjach. Albrecht (starszy z braci zwany Tito, był nazistą), służył w SS. Młodszy – Ludolf, zwany Lulu, mieszkający na stałe w Ostromecku – czuł się Polakiem.*
*/ Przypomnijmy, że podobne konotacje znajdziemy w żywieckiej gałęzi Habsburgów
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / widok z dziedzińca Pałacu Starego na Dolinę Wisły - wczesnym rankiem...
Ludolf należał do polskich organizacji patriotycznych „Strzelec” i „Astoria”, brał aktywny udział w życiu regionu, był zapalonym automobilistą i założył klub automobilowy w Bydgoszczy. W czasie II wojny światowej wichry wojny rzuciły go do Włoch. Tam zgłosił się ochotniczo do Armii gen. Andersa. Bracia przeżyli wojnę – Tito został zaocznie skazany na śmierć przez polski wymiar sprawiedliwości, ukrywał się i uniknął kary. Lulu przyjechał do rodowego Ostromecka dopiero w 1990 r., chciał zwrotu majątku, ale zmarł w 1996 r. w Oberstdorfie.
redakcja autoflesz.com