Od 16 -20 maja trwa w grodzie nad Brdą Zlot FH-DCE Super Rally, mówiąc prościej święto Harley-Davidsona. Bazą, zresztą pilnie ochranianą przez policję i służby porządkowe jest podbydgoski Myślęcinek, gdzie rajderom urządzono miasteczko zlotowe. Zazwyczaj, a byliśmy na różnych zlotach, fani dwóch kołek mają dostęp do zlotowiczów, ich maszyn, a nawet zaplecza logistycznego. Tu jest inaczej...
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Piszemy o tym nie bez kozery, bo Leśny Park w Myślęcinku udostępnił teren, ponoć najpiękniejszy w Polce, a do całej reszty nikt nie chce się przyznać. Jeszcze zanim zlot dość energetycznie opisywany był w Expressie Bydgoskim, pojawiały się głosy krytyczne, a przeciwnicy ryczących maszyn obawiali się o zakłócanie miru tej wypoczynkowej części Bydgoszczy. O tym, że stawiano płoty, a nawet ekrany uniemożliwiające oglądanie obozowiska, bydgoszczanie i fani dwóch kołek dowiedzieli się już podczas pierwszego rozruchu miasteczka. Dla obserwatorów, zwłaszcza tych, co lubią porozmawiać z rajderami, dotknąć błyszczących lakierem i chromem Harleyów, zrobić sobie selfie to okazje bez precedensu. Wszak to jeden z największych zlotów tej kultowej marki na świecie, tymczasem według niektórych bydgoszczan to Alkatraz, gdzie jest więcej policjantów niż podczas zabezpieczania miesięcznic smoleńskich.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Szkoda, że organizatorzy pomyśleli o odgrodzeniu zlotowiczów murem, nie pomyśleli zaś o integracji środowiska. Wspominaliśmy o podobnych zlotach motocykli ciężkich, w tym Harleyów w Karpaczu czy Szklarskiej Porębie, nigdzie nie widzieliśmy takiej sytuacji.
Przypomnijmy, że w Bydgoszczy była jeszcze bardziej elitarna impreza Parada Narodów: 67th FIM Rally 2012 Poland, gdzie fani mieli bezpośredni kontakt z rajderami i ich motocyklami. Była nawet parada na Wyspie Młyńskiej, zachwyty, niezapomniane zdjęcia i oprawa medialna...
Ale zostawmy ocenę zlotu Organizatorom, bo z całej tej sytuacji najbardziej niezadowolone są... tygrysy z pobliskiego zoo w LPKiW. Obiecano im spokój i dożywotnią emeryturę, wyszło jak zwykle. Podobnie z łabędziami z pobliskich stawów, które z politowaniem musiały oglądać wieczorne harce kąpiących się harleyowców po... kilku piwach.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Z przyjemniejszych rzeczy należy odnotować, że liczba maszyn z różnych krajów (nawet Nowa Zelandia i Stany Zjednoczone) dorównuje tej jaką widzieliśmy na otwarciu sezonu motocyklowego w Bydgoszczy. Szacuje się, że to ok. 4-6 tys. maszyn. Nie wszyscy jednak stacjonują w Myślęcinku, gdyż sami widzieliśmy liczne grupy szturmujące bydgoskie hotele i hostele.
Jeśli chodzi o samą bazę logistyczną (i tę od zdrowego żywienia), to na myślęcińskim polu zamontowano kabiny prysznicowe, toalety, a nawet umywalki z jednorazowymi ręcznikami. Jest lepiej, znacznie lepiej niż na poligonie wojskowym w Wicku Morskim. Tu przynajmniej zaplanowano występy kilku znanych zespołów (lub tych co będą znane) heavymetalowych, tam promowano panią rzecznik, co w ciągu niecałego roku awansowała ze stopnia majora na pułkownika. To tak jakby początkującego motorowerzystę wsadzić na Harley-Davidsona CVO Limited.
Organizatorem bydgoskiego zlotu są dwa warszawskie kluby Harley-Davidsona: H-DC Riders of Poland oraz Brothers H-DC Poland. Na jakiej płaszczyźnie, jak mocno współpracują z Bractwem Harley-Davidson MC Poland Bydgoszcz, urzędem miasta i LPKiW wiedzą tylko wtajemniczeni i najbardziej harleyowy wiceprezydent miasta Mirosław Kozłowicz. Prezydent Miasta zaś - z pewnością - jest dumny z tego wydarzenia w Bydgoszczy, wszak liczy na kolejną kadencję na zajmowanym stanowisku. Problem w tym czy także medialnie dobrze wypromowano to wydarzenie.
Prawda jest taka, że wszelkie wielkie imprezy w mieście nie mają dobrej pozycji w mediach, a te pod patronatem Prezydenta Miasta w szczególności. Ostatnia wpadka podczas słynnego już "Camerimage" przelała czarę goryczy!
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
W Bydgoszczy zawsze takim wabikiem medialnym była drużyna Zawiszy, która zdobywała nawet Puchar Polski, kiedyś był także żużel i bracia Gollobowie, później Pedros Cup. Dziś pozostały wspomnienia. Ale zawsze można posłuchać charakterystycznego klangu widlastego silnika Harley-Davidsona w takim wymiarze. Mamy nadzieję, że tygrysy z bydgoskiego zoo także to polubią. Najważniejsze aby b. minister finansów w rządzie Ewy Kopacz zapamiętał, że ten zlot odbywa się w Bydgoszczy a nie w Bydgoszczu.
Garść informacji
FH-DCE Super rally jest organizowany już od ponad 40 lat, każdego roku w różnych miejscach Europy przez kluby Europejskiej Federacji Klubów Harley-Davidsona. Ponoć corocznie uczestniczy w nich 7-10 tys. harleyowców. Europejska federacja Klubów HD została założona w 1991 roku i zrzesza ponad 38 tys. członków.
Na parkingu przy głównej bramie nr 1 możecie spotkać namiot z akcesoriami związanymi z Harley-Davidsonem. Jeśli będziecie mieli trochę szczęścia, to rajderzy pokażą kilkadziesiąt najnowszych modeli HD. Warto popieścić oko, popytać o szczegóły, zrobić zdjęcie. Z pokazanych najbardziej cieszyły oko: Street 750 (30.990 zł), Iron 1200 (47.230 zł), 1200 Custom (53.050 zł), Fat Bob (75.520 zł), Softail Slim ( (84.760 zł), Breakout (100.130 zł), Fat Boy ( 100.700 zł), Road King (104.510 zł), Ultra Limited (128.230 zł) czy CVO Limited (184.270 zł).
Po "Paradzie Narodów: 67th FIM Rally 2012 Poland" to jedno z najważniejszych wydarzeń w grodzie nad Brdą, które ma szansę na wypromowanie miasta nie tylko w Polsce, ale także w Europie i na świecie. Prawda jest taka, najlepszą reklamą jest słowo, słowo przekazywane przez harleyowców, gdy przy kuflu piwa będą opowiadać o swoich spotkaniach w naszym pięknym mieście.
redakcja autoflesz.com![]()
- przeczytaj także: