Dyktator Białorusi ma już nowy plan przerzutu imigrantów do Polski

Bezwzględny i sprytny, przynajmniej tak o sobie mówi dyktator Aleksander Łukaszenka, nie poddaje się.  Według informatorów rozpoczyna właśnie kolejny etap akcji przerzutu nielegalnych imigrantów do Europy Zachodniej. Polski rząd  postawił twarde warunki, do pomocy straży granicznej włączono żołnierzy WP i funkcjonariuszy policji. Dyktator jednak ma kolejny plan, tym razem wykorzystania przerzutu imigrantów przez Ukrainę.

fot. Reuters / Kacper Pempel

Nowy szlak ma prowadzić przez Ukrainę, a dokładniej przez Bieszczady. Po stronie ukraińskiej są znacznie słabiej strzeżone granice, a to ma ułatwić reżimowi zadanie destabilizacji na terenie przygranicznym, będącym ostatnią granicą Unii Europejskiej.

Oczywistym faktem jest, że Łukaszenka działa w zgodzie i porozumieniu z prezydentem Rosji, bo równoległy atak  już ma miejsce na granice Estonii. Imigranci już tam są kierowani (zawożeni, okolice Pskowa), aby dalej tranzytem, przez Polskę dostać się do Niemiec.

Co ciekawe, ani Unia Europejska, ani zgrywająca się na twardą damę Ursula von der Leyen, ani europoseł Sikorski czy Mark Rute, premier Holandii nie widzą jeszcze problemu uchodźców. Dla nich najważniejsza  jest sprawa polskiej praworządności i niewypłacania pieniędzy z Funduszu Odbudowy.

To jest chichot losu, przypomnijmy że premier Holandii jako główny argument przeciw Polsce wysunął kwestię  polskiego sądownictwa. Według niego, to jest teraz ważniejsze, niż np. spóźniona dyskusja o kryzysie gazowym. To właśnie Rute jest współautorem tego kryzysu i jawnie afirmuje argumenty Kremla. Ale nie chce pamiętać, że siedem lat temu to rosyjska rakieta zestrzeliła holenderski samolot ze 193 rodakami na pokładzie. Dodajmy tylko, że niższa izba parlamentu holenderskiego przyjęła uchwałę o braku zaufania do premiera.

Problemy może mieć także Ursula von der Leyen, gdyż  jak  twierdzi Waldemar Buda, wiceminister funduszy i polityki regionalnej Parlament Europejski:

Wczoraj byliśmy w Parlamencie Europejskim skrajnie negatywnie nastawionym i atakującym nie tylko Polskę, ale i przewodniczącą Ursulę von der Leyen. Ona ma taki problem, że dziś PE chce ją odwołać - stwierdził wiceminister funduszy i polityki regionalnej w programie „Graffiti” .

Jak dotąd Unia Europejska nie przeznaczyła ani eurocenta na ochronę wschodniej granicy wspólnoty państw. Krytyka ze strony polskiej opozycji, szczególnie Donalda Tuska, Radosława Sikorskiego, Roberta Biedronia czy Leszka Millera odbiła się głośnym echem w Brukseli. Trudno zrozumieć ile trzeba mieć jadu, aby żądać od UE, aby wstrzymała dopłaty dla Polski. Jeszcze gorzej mówi prezydent Warszawy, iż Unia powinna zamrozić wypłatę,  "ale jak my wygramy następne wybory to te środki odmrozi”. Prawda jest taka, iż na naszych oczach rozgrywa się walka, bezwzględna walka o przejęcie władzy. Nie ważne są środki, metody, „ulica i zagranica”, ważne jest tylko zwycięstwo, za wszelką cenę... prezydentura dla Donalda Tuska.

Każdy popełnia błędy, ale nie można grać losem dzieci na wschodniej granicy. To jest tragedia ludzi, imigrantów, całych rodzin, które chcą lepszego życia. Ale to także brutalna gra białoruskiego dyktatora, który nie tylko sfałszował wybory, ale także wydał wyrok na swój naród. Czy na długo, historia pokaże.

Na koniec warto, aby choć raz europoseł Sikorski czy Donald Tusk podpowiedzieli, jak rozwiązać kryzys na wschodniej granicy. Szczekać, podburzać i jeszcze odnosić się grubiańsko do kobiety, europosłanki Solidarnej Polski, w tak niegodny sposób, to trzeba mieć w sobie chorobę nienawiści.

Można też zadać retoryczne pytanie, czy którykolwiek z tych posłów czy europosłów opozycji, ot tak dla przykładu, weźmie tych uchodźców pod swój dach? Podobnie  biskupi i episkopat, ale cytowanie pięknych wersów z Biblii wychodzi im świetnie. Co więcej, który z biskupów czy proboszczów zainicjował np. oddanie kaplicy dla bezdomnych jak w bydgoskiej bazylice św. Wincentego a Paula. Łatwo mówić: " Silny kraj nie boi się grupki ludzi uciekających przed wojną i koczujących na pograniczu. Chrześcijański kraj zamiast deklaracji wiary, oferuje dach nad głową i pożywienie. Chrystus mówi: cokolwiek uczyniliście jednemu z moich sióstr i braci, mnieście uczynili -  skomentował biskup  Jerzy Samiec, luterański zwierzchnik Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego w RP 

Internauci są bezlitośni dla Kościoła, ale i w samym Kościele są głosy odmienne od hierarchów (pisownia  oryginalna): "Nie można ich wpuścić, to incydent międzypaństwowy, ci ludzie to ofiary wojny politycznej, nie są niczemu winni, ale nie można ich wpuścić bo Białoruś wygra, ściągnie innych ludzi, zaleją nas" - pisze siostra zakonna

Należy wzmocnić granicę. Oczywiście pomoc humanitarna pierwszej pomocy im się należy, ale wiem co robi rząd, chcą zmusić Łukaszenkę do wycofania się z transportu ludźmi. Polityków (głównie Lewica się tym zajmuje) i osoby z (jakiegokolwiek) Kościoła proszę o niewypowiadanie się, nie możecie pomóc, nie rozumiecie sytuacji, to nic nie mówcie, nie nakręcajcie sytuacji, i tak jest ciężko" - s.Anna Francesca, Kościół Anglikańsko Katolicki 

 

Z ostatniej chwili:
poniedziałek, 25 października br. -  Każdego dnia polskie służby informują o kilkuset próbach przekroczenia granicy z Białorusią. Zdesperowani migranci, a nierzadko całe rodziny z malutkimi dziećmi, pochodzące m.in. z Syrii, Iraku, Iranu, Libanu i Konga próbują uciec od głodu, cierpienia i wojny do Europy przez Mińsk. Były białoruski dyplomata - Paweł Łatuszka w rozmowie z Faktem opowiada, jak przedstawiciele służb Łukaszenki zarabiają na bezbronnych obywatelach. Mówi też o nowym kierunku, z którego mają wkrótce docierać migranci.

Wygląda to w ten sposób, że przy przylocie firma turystyczna mówi wszystkim obcokrajowcom, którzy chcą dostać się do Unii Europejskiej, że koszt wizy białoruskiej to 180 euro. A później zbierają ludzi w grupy i wydają wizy grupowe, które kosztują 30 euro. I do kieszeni biorą 150 euro brudnych pieniędzy od jednej osoby. Służby zarabiają na tym setki tysięcy euro miesięcznie. To jest system zorganizowanej przestępczości./ źródło: fakt.pl/

poniedziałek, 08 listopada br. - władze Iraku zamknęły dwa białoruskie konsulaty: w Bagdadzie i Irbilu - stolicy irackiego Kurdystanu. Decyzja ma wpłynąć na ograniczenie wydawania Irakijczykom wiz na Białoruś, skąd później trafiają na granicę UE. Jak mówi Faktowi wiceminister spraw zagranicznych Paweł Jabłoński (35 l.), to efekt wielotygodniowych rozmów z irackimi władzami. Informacje o zamkniętych konsulatach pojawiły się też w białoruskich mediach, które informują, że powodem ma być kryzys migracyjny. / źródło: fakt.pl/

Zapora inżynieryjna, jak to określił mi. spraw wewnętrznych Mariusz Kamiński jednak powstanie na początku roku przyszłego, będzie to monitorowany mur wysokości 5,5 m, na długości  180 km (z wieloma czujnikami i kamerami). Problem jest inny, dlaczego UE wydaje tylko lakoniczne komunikaty "o zaniepokojeniu", w sukurs nie idą żadne środki na poprawę tej dantejskiej sytuacji. Co więcej, imigranci otrzymują opiekę lekarską, a nie są ubezpieczeni, ani zaszczepieni -  tego zaś ani opozycja, ani Donald Tusk nie raczą widzieć. Wojsko Polskie, zgodnie z rozkazem min. Błaszczaka, zwiększa siły i środki na terenie przygranicznym, wspierając tym samym Straż Graniczną.

Dziennikarze, a szczególnie dziennikarki  TVN obecne na konferencji prasowej zadają b. ostre pytania ppor. Michalskiej, rzecznik prasowej SG, ta odpowiada sucho, a nawet prowokująco. Ale skoro na terenach przygranicznych obowiązuje stan wyjątkowy, to miedzy innymi dlatego, aby informacje prasowe obowiązywał klauzula niejawności. Dziennikarze też nie podają swoich źródeł, informatorów, pisząc rożne (różniste) artykułu dotyczące, albo dotykające obozu rządowego. I wtedy jest wszystko jak najbardziej w porządku.

wtorek, 09 listopada br. - Stany Zjednoczone wzywają Białoruś do zaprzestania "organizowania" napływu migrantów do Europy - podała agencja informacyjna AFP. Reżim Aleksandra Łukaszenki od kilku miesięcy był oskarżany przez Polskę o to, że prowadzi akcję przerzutu migrantów z krajów Bliskiego Wschodu do Unii Europejskiej. Obecnie Łukaszenka chce przyjmować nawet 40 samolotów czarterowych z imigrantami na pokładzie.

Nadal UE i prezydent USA są tylko zaniepokojeni i wzywają do zaprzestania eskalacji konfliktu. Żadne inne środki oprócz typowej propagandowej retoryki nie są zastosowane. Co więcej, prezydent Putin oskarża Polskę o atak na Irak, co ma być obecnie pokłosiem napływu imigrantów z tego kraju. Putin mówi wprost... Polska, jako najeźdźca z Iraku musi ich przyjąć.

Rzecznik Departamentu Stanu Ned Price podkreślił, że USA wspierają wszystkich sojuszników w Europie dotkniętych działaniami Białorusi. Jednocześnie stwierdził, że na ten moment nie ma nic do ogłoszenia w sprawie ewentualne dodatkowych sankcji wymierzonych w Aleksandra Łukaszenkę.

Mówiąc krótko i na temat - podobnie wyglądałaby sytuacja, gdyby za chwil kilka Białoruś i Rosja podjęłyby działania zbrojne na wschodniej granicy. Punkt 5 traktatu NATO jest martwy, a teoria o wzmocnieniu wschodniej flanki NATO tylko śpiewem białych łabędzi. Karmiono nas iluzją, koniecznością dodatkowych nakładów na uzbrojenie, utrzymywaniem kontygentu Sprzymierzonych, tymczasem karty rozdaje Putin z Łukaszenką. Joe Biden przesypia kolejny ważny moment w historii świata, a Polska ponownie jest osamotniona.

wtorek, 09 listopada, późnym popołudniem - wreszcie coś ruszyło... rzecznik rządu Piotr Muller powiedział Radiu ZET, że Unia Europejska przygotowała listę przedsiębiorstw białoruskich, które nie będą mogły działać na terenie Unii. Polski rząd - dodał - w ramach sankcji rozważa również całkowite zamknięcie granic dla przewozów ciężarowych z terenu Białorusi. Muller przyznał jednak, że taki ruch wywołałby obustronne konsekwencje, dlatego na razie nie ma decyzji w tej sprawie.

Prokuratura wszczyna także z urzędu postępowanie w sprawie wypowiedzi aktorki Barbary Kurdej-Szatan,  która znieważyła straż graniczną na swoim profilu.

Minister spraw zagranicznych Rosji Siergiej Ławrow zaproponował Unii Europejskiej, żeby ta udzieliła Białorusi pomocy finansowej za zatrzymywanie przepływu migrantów - podał Reuters

środa, 10 listopad br. - granica polsko-białoruska,   wciąż trwa konflikt z imigrantami. Z kryzysem walczą polskie służby, a w tym straż graniczna, policja i wojsko. Byli prezydenci Aleksander Kwaśniewski oraz Bronisław Komorowski są zgodni - Polska potrzebuje pomocy NATO.

Można  z tym się zgodzić  lub nie, ale przede wszystkim Polska potrzebuje zgody po obu stronach opcji politycznych. Jeszcze niedawno, celebryci (głównie celebrytki nie mające zielonego pojęcia o wojnie), posłowie opozycji, a nawet b. generałowie szkodzili polskiej racji stanu. Obaj prezydenci jednak zapominają, że to za ich kadencji wysyłano Polaków na różne fronty działań wojennych, także bez przegłosowania w Sejmie. Chcieli tego Amerykanie? Tego do dziś nie wiadomo, a  Aleksander Kwaśniewski wielokrotnie kłamał, lawirował, zasłaniał się niepamięcią,  choćby w sprawie więzień CIA w Polsce.
Naszym zdaniem obecność wojsk NATO jest tam niewskazana, tylko uruchomienie wyjątkowo dotkliwych sankcji może ostudzić zapędy Łukaszenki. Dyktator ma oparcie w Rosji, butę i despotyzm odziedziczył po przodkach, a do tego myśli, że jest nieśmiertelny. Obaj z Putinem liczą na prowokacje, a nawet użycie broni dążąc za wszelką cenę do eskalacji konfliktu, żonglując ludźmi i dziećmi, jak żywymi tarczami. Znamy to już z bitwy pod Cedynią (dzieci "żywe tarcze", 972 r.). Putin nie ma żadnych skrupułów, a ewentualna śmierć kolejnych imigrantów nie robi na  nim wrażenia. Pokazał to choćby podczas akcji ratunkowej, zaniechanej akcji ratunkowej na okręcie podwodnym "Kursk". Do takich przywódców dociera tylko argument siły, a nie siła argumentów. Polska jednak nie może sobie na to pozwolić, prowokacje będą się nasilać, a my znów zostaniemy pozostawieni w rozkroku. Powtarza się syndrom II wojny światowej, który niczego nie nauczył,  anie lewej ani prawej strony politycznej w Polsce. Podziały, zatargi z Unią Europejską, niemrawość prezydenta Bidena,  idealnie rozgrywa prezydent Putin, który nadal myśli o Wielkiej Rosji. 
Krym był tylko przyczółkiem, Ukraina może być kolejnym Teatrem Działań Wojennych, a nie można wykluczyć krajów bałtyckich. Polska zawsze była niepokorna, ale teraz staje w obliczu największego konfliktu od czasów powojennych. Jeśli wygra tę bitwę, choć nie będzie to łatwe, zdobędzie szacunek i uznanie nie tylko w Europie, ale także u wyborców... za niespełna dwa lata.
Nie ma sensu wsłuchiwać się w opinie prawej strony, Donalda Tuska, Radosława Sikorskiego i całej elity popleczników - czekającej na moment wyborów -  bo nic nie wnoszą, nic nie wymyślą w sprawie  eskalacji konfliktu na granicy. Nikt  z nich nie weźmie imigrantów pod swój dach, a już na pewno Radosław Sikorski. Złotouste zaś wypowiedzi już nie działają na wyborców, których tak naprawdę nie interesują słupki poparcia, tylko element bezpieczeństwa we własnym kraju. Mówiąc krótko, nie możemy utracić suwerenności, bo tego nie wybaczyłyby nam nasze dzieci. 
Co zatem zrobić? To bardzo trudne pytanie i jeszcze trudniejsza odpowiedź. Gdyby rządził Tusk z Trzaskowskim na czele,  staliby z założonymi rękoma, jak podczas tragedii ekologicznej w Warszawie, nie robiąc nic, albo rządząc nieudolnie z fotela luksusowego samochodu. Bo tak naprawdę, do dziś nie rozwiązano konfliktu imigrantów, po wprowadzeniu polityki otwartych drzwi przez Angelę Merkel.

Obecnie na polskiej granicy znajdują się jednostki policji, straży granicznej oraz wojska. Jak informuje rzecznik ministra koordynatora specsłużb Stanisław Żaryn "szacunki dotyczące w ogóle obecności migrantów na Białorusi wskazują, że ich może być nawet 12 do 15 tysięcy".

 fot. 16 Dywizja Zmechanizowana

poniedziałek 15 listopada br. - polsko-białoruska granica jest dziś niczym beczka prochu. Podczas gdy Unia Europejska debatuje o sankcjach, a USA wyrażają zaniepokojenie, Brytyjczycy wprost ostrzegają przed eksplozją.
Wybuch wojny jest bardzo prawdopodobny – alarmuje generał Nick Carter, szef sztabu brytyjskich sił zbrojnych. 

Zdaniem Piotra Żochowskiego, Putin nie zdecyduje się na otwartą wojnę, a wszystkie jego działania mają na celu "zmiękczenie" Zachodu i skłonieniem go do podjęcia rozmów.

- Mówiąc o rosyjskiej aktywności wojskowej, należy też patrzeć na sposób prowadzenia przez Rosję polityki zagranicznej. Na obecnym etapie Kreml gra na wielu fortepianach. Liczy na nawiązanie dialogu z Zachodem oczywiście na własnych warunkach - mówi ekspert

 Jego zdaniem, "Rosjanie utrzymują potencjał militarny w gotowości, również po to, aby uświadomić nam, że są zawsze w stanie użyć siły". 

Zarówno Łukaszenka jak i Putin są zdeterminowani, aby nadal eskalować konfliktem na polskiej granicy. Koncentracja wojsk, niedawne manewry, loty bombowców, ćwiczenia rosyjskich spadochroniarzy,  to nie było bez przyczyny. Nasi stratedzy robią dobrą minę do tragicznej sytuacji, a prezydent Biden tylko w dalszym ciągu wyraża zaniepokojenie. Władimir Putin znów rozdaje karty, a Polska jest osamotniona jak w 1939 roku. Konflikt nie zakończy się, nawet wtedy, gdy sankcje UE zostaną wreszcie wcielone w życie, dyktator znów wymyśli inne sposoby na przerzut imigrantów. A przy okazji okaże się, że i Białoruś już nie jest suwerennym państwem, tylko marionetką w rękach Rosji. Zima i zamarznięty Bug to może tylko przyspieszyć ten armagedon na polsko-białoruskiej granicy.

Co ciekawe, element odstraszania obecnością oddziałów NATO, jak mawiał min. Błaszczak, zwyczajnie jest fikcją.

wtorek, 16 listopada br. - szef policji federalnej w Niemczech Dieter Romann w irackiej telewizji mówił o kryzysie migracyjnym na polsko-białoruskiej granicy. "Polska granica jest zamknięta i pozostanie zamknięta" - wyjaśnił podczas wywiadu. Portal rbb24.de informuje, że w kurdyjsko-irackiej stacji telewizyjnej RUDAW TV szef policji skrytykował również działania Białorusi. "Tylko przemytnicy i dyktator zarabiają na waszych pieniądzach" - ostrzegł Irakijczyków planujących wyjazd. I dodał, że na Białorusi migranci są źle traktowanymi "zakładnikami". Nalegał, aby nie wierzyli w obietnice Białorusi i pozostali w Iraku. /źródło: gazeta.pl/

Fiaskiem zakończyły się rozmowy między Angelą Merkel i Władimirem Putinem. Pani kanclerz rozmawiała także z dyktatorem Łukaszenką, nie opublikowano przełomowych informacji. Żadna ze stron nie zmiękczyła swoich stanowisk. Trudno też o informacje w sprawie gromadzenia sił i środków strony rosyjskiej w strefach konfliktu, choć ostrzegali o tym Amerykanie. Czyżby celem głównym była wojna z Ukrainą?
Zastanawiające jest i to, że polskie władze, z prezydentem i premierem Morawieckim na czele, nawet nie dają sygnału do podjęcia rozmów w sprawie rozwiązania konfliktu. Ani Angela Merkel, ani Emmanuel Macron, tym bardziej Donald Tusk nam tego nie załatwią, pozostaliśmy sami w tej walce z największym konfliktem od czasu II wojny światowej.
 
- Wierzę w to, że jednak wojny nie będzie. Nie wydaje mi się, żeby Aleksandr Łukaszenka odważył się na coś więcej niż dotychczas - powiedział wicepremier, prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński w Polskim Radiu
- Oni nie są uchodźcami, żeby było jasne, nie są też biedakami, bo żeby tu przylecieć, trzeba mieć pieniądze, które w tamtych warunkach są duże - mówił o migrantach /źródło: PR/ 

środa, 17 listopada br. - wczoraj w BBN, odbyło się jednak spotkanie prezydenta Dudy, premiera Morawieckiego, szefa MON i MSWiA dotyczącego bezpieczeństwa na granicy i ewentualnego uruchomienia art.4  traktatu NATO. Choć tego oficjalnie nie powiedziano podczas spotkania, rzecznik straży granicznej ppor. Michalska powiedziała wprost: "Wojsko ma nie dopuścić do przekroczenia granicy, możliwe jest użycie broni palnej". 
 
 
fot. Policja, materiały prasowe

W bardzo złym świetle min. Ławrow przedstawił eskalację działań na granicy, obarczając tym polski rząd. Ławrow mówił o użyciu armatek wodnych, gazie pieprzowym, siłowych działaniach WP, humanitarnym podejściu do imigrantów, zapomniał jednak o tym, że to żołnierze białoruscy podprowadzają i instruują imigrantów w sprawie kolejnego już ataku. Co więcej, przemilczał ataki młodych, jurnych, agresywnych imigrantów (aczkolwiek to już nie imigranci tylko agresorzy) na funkcjonariuszy policji i żołnierzy straży granicznej, nie chciał też widzieć kamieni (dostarczone przez reżim proce), zwalistych ciosów z wyciętych drzew, laserów oślepiających polskich funkcjonariuszy,  granatów dymnych (oraz łzawiących i hukowych) czy niszczenia zasiek z drutu kolczastego przez białoruskich funkcjonariuszy nocą. O karmieniu imigrantów wódką też nie raczył wspomnieć. Co będzie dalej, nie można wykluczyć, że imigranci dostana też broń!
Wspomnieliśmy też o rozmowach prezydenta Macrona i Angeli Merkel z dyktatorem i prezydentem Rosji. Unia mówi jednym głosem, że  były to rozmowy  "ponad" oficjalnym stanowiskiem Brukseli, a przede wszystkim Polski; w przypadku prezydenta Francji nawet nie powiadomiono polskiego rządu o takiej rozmowie.
 
Ciekawą sondę przeprowadził Le Figaro we Francji. "Czy Polska ma rację, chcąc zbudować mur chroniący przed napływem migrantów"? - brzmi pytanie zadane przez dziennikarzy "Le Figaro". Odpowiedź? Aż 84,12 proc. biorących udział w ankiecie opowiedziało się za budową zapory. 15,88 proc. czytelników wyraziło swój sprzeciw.
W artykułach opisujących sytuację na polsko-białoruskiej granicy znaleźliśmy kilka postów: "Zupełny upadek "elit". Zorganizowanie koncertu (dop. red. - Chopin też był uchodźcą) dla napastników islamskich, bandytów atakujących strażników naszego bezpieczeństwa to ostatni akord tej zdrady Maski opadają, w czasie okupacji podobnie jak teraz wielu artystów współpracowało z okupantem" -  NIE MOŻNA IM TEGO ZAPOMNIEĆ, napisał "Dziadek"
 
"Nie nazywajcie tych ludzi imigrantami. Imigrantami to oni są dla Białorusi, dla nas to są zwyczajni agresorzy atakujący polską granicę, których atak należy odeprzeć" - napisał "Andrzej"
 
późnym popołudniem - Andrzej Duda rozmawiał z prezydentem Niemiec.  "Powiedziałem prezydentowi Niemiec, że Polska nie uzna żadnych ustaleń ws. sytuacji na granicy polsko-białoruskiej, które zostaną podjęte ponad naszymi głowami. Mamy prawo decydować o sobie i będziemy to prawo egzekwowali w sposób bezwzględny - dodał

Eva-Maria Liimets, szefowa estońskiej dyplomacji odniosła się do rozmowy kanclerz Niemiec Angeli Merkel z białoruskim przywódcą. Jak przyznała, Łukaszenka chce, aby unijni politycy uznali go za prezydenta Białorusi. Oczekuje również zniesienia sankcji w zamian za zakończenie kryzysu migracyjnego - podał w środę portal estońskiego nadawcy radiowo-telewizyjnego ERR News.
Już sama rozmowa ponad głowami zainteresowanych  ten konflikt, jest de facto uznaniem dyktatora, jak przywódcy Białorusi. I na tym polu już ma małe zwycięstwo.
 
piątek, 19 listopada br. - w rozmowie z Polsat News Mariusz Błaszczak opowiedział o sytuacji na granicy polsko-białoruskiej w nocy z 18 na 19 listopada. Szef MON odniósł się także do gen. Mirosława Różańskiego, byłego Dowódcy Generalnego Sił Zbrojnych, który sugerował, że na granicy jest problem z wyżywieniem żołnierzy.

Błaszczak zapewnił również, że morale żołnierzy są wysokie. Potwierdził, że w czwartek 18 listopada odwiedził służących na granicy. 
- Zjadłem z nimi kolację, bo chciałem zweryfikować to co można przeczytać na niektórych portalach lub usłyszeć od pewnego emerytowanego generała - mówił szef MON
Na uwagę dziennikarza, że chodzi o gen. Mirosława Różańskiego, byłego dowódcę generalnego Sił Zbrojnych, który sugerował, że na granicy jest problem z wyżywieniem żołnierzy, Błaszczak odparł, że "nie chce nawet wymieniać nazwiska tego typa". Panie ministrze, mógł Pan o tym pomyśleć, ale nie wolno tak mówić o generale, wszak to podważanie autorytetu polskiego munduru, generalskiego munduru!  
 
Estońskie Siły Zbrojne wysyłają do Polski 100 żołnierzy w celu przeciwdziałania agresji hybrydowej - poinformowało na Twitterze estońskie ministerstwo obrony. To kolejne wsparcie po Brytyjczykach. Do Polski mają przybyć żołnierze brytyjskich wojsk inżynieryjnych - zapowiedział tamtejszy minister obrony Ben Wallace.  Z nieoficjalnych ich doniesień wynika, że w sile kompanii. 

Wszystko wskazuje na to, że Polska granica stoi murem i jednak mamy wsparcie, symboliczne, ale jakże wymowne. Unia jeszcze "wypracowuje" koncepcje, a Donald Tusk - choć na chwilę - usunął się w cień.  I tylko tyle. Co zrobi dyktator i Putin. Teraz kolej na Ukrainę, ale świat liczy, że nie będą to tylko gesty solidarności i mowa trawa w stylu "jesteśmy zaniepokojeni", albo "ostro potępiamy". 
 
niedziela, 21 listopada br. -  Bezpieczeństwo Estonii zaczyna się na granicach Polski, Litwy i Łotwy. Jesteśmy bardzo wdzięczni Polsce za obronę tych granic - powiedziała premier Estonii Kaja Kallas podczas spotkania z Mateuszem Morawieckim w Tallinie. To pierwsze z serii spotkań polskiego premiera z europejskimi przywódcami w związku z kryzysem na wschodniej granicy UE i trudną sytuacją geopolityczną. /źródło: interia.pl/
 
czwartek, 02 grudnia br. - Unia uchwaliła kolejne sankcje dla dyktatora. Sankcje obejmują około 30 osób i podmiotów zaangażowanych w represje wobec społeczeństwa obywatelskiego i sprowadzanie migrantów na Białoruś. Dotyczą m.in. linii lotniczych Belavia. Decyzja prawdopodobnie jeszcze w czwartek zostanie opublikowana w dzienniku urzędowym UE, co będzie równoważne z jej wejściem w życie./ źródło: interia.pl/


 
redakcja autoflesz.com 

Publish modules to the "offcanvas" position.