Wracamy do niedawnej tragedii w elektrowni atomowej Fukushima. To co zobaczycie na filmie wideo powraca jak mantra. Mimo to obecny premier Japonii Shinzo Abe nie zaprzestał budowy kolejnych elektrowni atomowych, wydał jednak polecenie uporania się z radioaktywnym wyciekiem w siłowni do 2014 roku. Czy premier wie wszystko na temat katastrofy?
{vimeo}76075250{/vimeo}
Wszystko wskazuje na to, ze obecny premier nadal nie ma pełnej kontroli nad wydarzeniami, które miały miejsce 11 marca 2011 roku. Doradcy ds. energii atomowej, a także inżynierowie firmy TEPCO, właściciela i operatora elektrowni Fukushima nie powiedzieli wszystkiego.
Jego poprzednik, Noato Kan, krytykowany za nieudolną akcje ratowniczą, a przede wszystkim za wybuch pierwszego i trzeciego reaktora oraz pożar czwartego, podał się do dymisji. Prawda jest taka, że Kan i jego grupa doradców działała w nadzwyczajnym momencie historii, zaraz po trzęsieniu ziemi i tsunami. Jak opisuje te wydarzenie ekspert jądrowy dr Mike Weightman, decyzje premiera były prawidłowe, a otwarcie zaworów bezpieczeństwa reaktora, jedynym słusznym rozwiązaniem.
Warto tu przypomnieć, że fala tsunami zalała 11 marca 2011 roku dolne pomieszczenia siłowni, gdzie były agregaty awaryjnego zasilania. Elektrownia, po wtórnym wstrząsie została pozbawiona zasilania. Aby kontrolować pracę reaktora musiano podłączyć zasilanie przyrządów za pomocą… akumulatorów samochodowych!
Firma TEPCO odrzuca hipotezy dr Weightmana dot. przyczyn awarii. Powiemy o tym za chwilę. Warto jednak wsłuchać się w słowa b. premiera.
- Dekontaminacja rejonu uszkodzonej podczas trzęsienia ziemi elektrowni jądrowej Fukushima zajmie wiele dziesiątków lat – powiedział Naoto Kan
- Potrzeba trzech, pięciu, dziesięciu lat na odzyskanie kontroli nad sytuacją, a nawet kilkudziesięciu na likwidację następstw katastrofy – powiedział b. szef japońskiego rządu
Błędy już w fazie projektu
Przypomnijmy, że systemy chłodzenia reaktorów w położonej ok. 240 km na północ od Tokio elektrowni Fukushima 1 zostały uszkodzone 11 marca przez trzęsienie ziemi o niespotykanej sile 9 st. w skali Richtera. Fala tsunami miała wtedy 14 – 16 metrów wysokości, a falochrony przed siłownią zbudowano dość optymistycznie na przyjęcie fali o wysokości co najwyżej 6 metrów. To był pierwszy poważny błąd projektantów. Drugim poważnym błędem było zakotwiczenie reaktorów w gruncie z litej skały. Problem polegał na tym, że budowniczowie elektrowni wybrali tak mocną strukturę gleby celowo, ale docierając do skał musieli obniżyć fundamenty poniżej poziomu morza. Niewybaczalne błędy w fazie projekty zweryfikowała natura. Nikt nie wierzył, że Japonia może zostać nawiedzona tak silnym wstrząsem i tsunami.
Partia domina - niekontrolowany rozwój reakcji łańcuchowej
Później sprawy potoczyły się jak w partii domina. Przegrzanie reaktora, stopienie prętów paliwowych, brak chłodzenia, wydzielanie się olbrzymich ilości pary wodnej, wreszcie ulotnienie cyrkonu – co w połączeniu z wodą spowodowało nagromadzenie się wodory. To spowodowało wybuch w 1. i 3. reaktorze oraz pożar w czwartym. O niekontrolowanym wycieku paliwa jądrowego (wstępnie szacuje się ze utracono aż 88 ton plutonu i uranu) mówi się zdawkowo, aby opinia publiczna nie wpadała w panikę.
O tym, że 178 km od epicentrum, stężenie radioaktywne było 1000 razy większe od obowiązujących norm wiedza tylko pracownicy elektrowni tzw. 50. z Fukoshimy, strażacy z Shinzo Abe na czele. To oni schłodzili reaktory, gdyż akcje z powietrza nie przynosiły spodziewanego skutku. To bezimienni bohaterowie, którzy na własna prośbę pozostali na miejscu, aby zapobiec niekontrolowanym wybuchom dalszych reaktorów.
Sytuacja jest nadal bardzo groźna
Sytuacja wymknęła się spod kontroli, eksperci się mylili, a doradcy premiera nie wiedzieli wszystkiego co wydarzyło się w siłowni. Przyczyny katastrofy podał dr Mike Weightman, ale jak dotąd, nikt nie potrafi rozbroić tej tykającej bomby. Premier Abe nakazał wyłączyć wszystkie bloki w elektrowni, ale nie jest to takie proste. Jak twierdzą niezależni eksperci, którzy wypowiadali się w załączonym filmie wideo nakręconym przez National Geographic, dokładnej oceny sytuacji można spodziewać się dopiero za 10 lat. Ponadto warstwa skażonej ziemi musi być ściągnięta na głębokość kilku centymetrów. W rejonie 30 km od elektrowni wszystkie gospodarstwa produkujące żywność, w tym warzywa i owoce są nieczynne. Źródła wody pitnej są skażone. Nadal trwa exodus ludności ewakuowanej z rejonu klęski.
Niemcy już wybrały dalsza drogę rozwoju - bez elektrowni atomowych
Na koniec warto podkreślić, że kilka tygodni po katastrofie Niemcy, Szwajcaria i Włochy, zapowiedziały odejście od programy nuklearnego. Angela Merkel już 20 maju 2011 roku zapowiedziała rozwój innych źródeł odnawialnych. Jak widać ostatnie wybory w Niemczech potwierdziły słuszność wyboru pani kanclerz.
Niedowiarkom a także polskim ekspertom mocno zaangażowanym w projekt PPEJ warto przypomnieć, że Fukoshima 1 oraz Fukoshima 2 były siłowniami bezpiecznymi. Niestety, eksperci się mylili! Tu popełniono błędy jeszcze w fazie projektu, w Czarnobylu (1986 r.) ominięto zabezpieczenia.
redakcja autoflesz.com
Źródło: Arnie Gundersen, National Geographic