Ukraina i sprawa Polska – Putin nakazał zakończyć *manewry wojskowe*, ale to nie koniec konfliktu

Realne zagrożenie dla Polski nadal istnieje. I choć nasi politycy uspokajają, to Polacy mają swoje zdanie. Przypomnijmy, że znacznie wcześniej rozmieszczono w Rejonie Kaliningradzkim 50 nowoczesnych myśliwców  SU 30SM, był nawet modelowy plan ataku na Warszawę z wykorzystaniem Sił Zbrojnych Białorusi. Jednak  min. Siemoniak twierdzi, że nie ma bezpośredniego zagrożenia dla Polski, a Siły Zbrojne RP nie są postawione w stan podwyższonej gotowości bojowej. Z kolej min. Sikorski w słowach o "drapieżcach" zapomina, że jest Ministrem Spraw Zagranicznych RP.

fot. Vasilly Batanov, AFP

Można powiedzieć, że nasi decydenci znów uwierzyli Ameryce i NATO, jak w 1939 roku Sprzymierzonym. To tak, jak opowiadanie o terroryźmie, że Polsce nic takiego nie grozi. To jest oczywistą nieprawdą, ale tylko kilku polityków potrafi to oficjalnie powiedzieć. Gra toczy się już nie tylko o Ukrainę i Krym -  Polska i Polacy są kolejnym celem strategicznym Moskwy, trzeba to wyraźnie powiedzieć. Sprzyjają temu zmiany w polskiej armii, które niestety nie idą w dobrym kierunku. Zaniechanie poboru, cięcia na wyposażenie i inwestycje, nieuzasadniona obecność w Iraku, a tym bardziej w Afganistanie, kompromitujące przetargi, niedoinwestowanie Marynarki Wojennej czy ukrywanie błędów w szkoleniu pilotów. Nadal wierzymy w Siły Lądowe, niemieckie Leopardy po modernizacji i zakupione za ciężkie pieniądze F-16.

Ultimatum dla Ukrainy
Dziś, do 4 rano wojska ukraińskie miały się poddać i opuścić jednostki wojskowe na Krymie. Tak sugerował rozkaz wiceadmirała Aleksandra Witko, dowódcy Floty Czarnomorskiej. Nie wiemy, czy był to rozkaz wirtualny w ramach ćwiczeń, czy realny. Na szczęście ten scenariusz nie spełnił się, ale nadal Władimir Putin rozgrywa partię szachów z NATO. Na Krymie przebywa już 16 tys. żołnierzy rosyjskich (bez emblematów na mundurach). Podobno, są to lokalne siły samoobrony.

Przypomnijmy jeszcze jeden fakt, że to Wiktor Janukowycz zwrócił się w liście do prezydenta Rosji Władimira Putina z prośbą o interwencję zbrojną na Ukrainie. Tak oświadczył w poniedziałek,  w Nowym Jorku ambasador Rosji przy ONZ Witalij Czurkin.

Ukraina czeka na wybory prezydenckie - wojsko wraca do baz?
Z kolei nowe władze Ukrainy, informują że  tylko Rada Najwyższa Ukrainy może poprosić inne państwo o interwencję zbrojną. Takiej mocy nie ma już obalony dyktator Wiktor Janukowycz, choć w tej kwestii prezydent Rosji ma zupełnie inne zdanie.

Z kolei Władimir Putin, wykonał roszadę, wydał rozkaz powrotu wojsk do baz i zakończeniu manewrów wojskowych. Tak, manewrów wojskowych, nie zarzewia wojny czy konfliktu zbrojnego o Krym. Ten problem wyjaśnimy nieco później, po zapowiedzianej konferencji prasowej prezydenta Rosji.

Problem w tym, że nie odwołano stanu podwyższonej gotowości bojowej, konflikt trwa, a wolna Ukraina jest nadal zagrożona. Nadal trwa walka o Krym, który na mocy tzw. ugody perejasławskiej został  podarowany Federacji Ukraińskiej. */

*/ Półwysep Krymski zajmuje Autonomiczna Republika Krymu, a do Ukrainy należy jedynie Sewastopol, główna baza Floty Czarnomorskiej. Jednak politycznie Republika powiązana jest z Ukrainą, a na gmachu parlamentu powiewała dotąd flaga Ukrainy.
W XIII wieku Krym dostał się pod panowanie Złotej Ordy, stąd Tatarów uznaje się za prawowitych mieszkańców. Tak było do końca XVIII w. gdzie półwysep zamieszkiwało aż 95 proc. Tatarów. Na skutek wcielenia do Imperium Rosyjskiego (po wielu wojnach rosyjsko-tureckich) Tarów zaczęto wysiedlać, ich liczebność zmalała do 50 proc. Resztkę zniszenia i dalszy exodus dokonał się w 1944 roku na rozkaz Stalina; pretekstem miała być kolaboracja z Niemcami.

W 1954 roku w 300. rocznicę  tzw. ugody prejasławskiej Rosja podarował Krym Federacji Ukraińskiej. Obecnie na Krymie językiem urzędowym jest rosyjski. Zamieszkuje tu ok. 2 mln osób, 64 proc. to Rosjanie, 12 proc.  Tatarzy, a pozostali to: Ukraińcy, Ormianie, Karaici i Żydzie. Po rozpadzie Związku Radzieckiego 16 lipca 1990 r. Ukraina, jak i wiele innych republik,  ogłosiła suwerenność. Wspominana wcześniej baza Floty Czarnomorskiej znajduje się w Sewastopolu i zgodnie z zapisami umowy z 1997 roku dzierżawiona jest przez Rosję do 2017 roku. Dopiero w 2000 roku strony parafowały bilateralne porozumienie, między innymi zachętą było obniżenie cen gazu, iż Flota Czarnomorska pozostanie tu do 2042 roku. /źródło: krym.ivh.org/

W telewizji ukraińskiej cytowane są oświadczenia Gari Kasparowa b. mistrza świata w szachach, który jednoznacznie potępił krok wykonany przez Putina (nazwał to burleską). W podobnym tonie wypowiedział się Witalij Kliczko, jeden z przywódców opozycji na Majdanie: (…) tylko wolna Ukraina, zjednoczona i niepodzielona może przeciwstawić się Rosji. Tylko czy to możliwe? Wschodnia i Zachodnia Ukraina jest już podzielona, tak jak Polska. Nie ma fizycznych granic, ale zadra w sercach tkwi.

Krym języczkiem u   wagi
Na tę chwilę, przynajmniej na Krymie,  nie padł ani jeden strzał, demonstracja siły ze strony Rosji jest taka, jak gra arcymistrza szachowego i nowicjusza. Do incydentu doszło jedynie w bazie Belbek, gdzie żołnierze rosyjscy (nazywani przez Moskwę "lokalnymi siłami samoobrony") nie chcieli wpuścić pilotów ukraińskich na lotnisko i… oddali strzały w powietrze.

Putin szachuje, nie tylko Ukrainę, NATO, Stany Zjednoczone a nawet Niemcy. Obrona króla i królowej wspomagana jest jednak ze strony Polski i Polaków, Kanady, a nawet Turcji. Chiny, jak dotąd zachowują status quo.

Biznes i powiązania gospodarcze
Problem Polski jest inny, wie o tym nie tylko dumny minister Sikorski, ale sam premier Tusk. Polska jest niewygodnym partnerem gospodarczym Rosji i "niepokornym satelitą", ale należy pamiętać, że Moskwa nie musi demonstrować siły, wystarczy że Gazprom zakręci kurki z gazem i ropą, a Kreml  nałoży embargo na polskie towary i usługi. Przypomnijmy, że Polska już nie jest ważnym partnerem handlowym dla Rosji. W 2013 roku obustronna wymiana handlowa zmalała o 5 proc. i zamknęła się kwotą 76,5 mld euro. Dla przykładu z Niemcami mamy znacznie korzystniejszy bilans – 78 mld euro.

Analitycy mogą  jednak powiedzieć, że wydawane 10 proc. PKB - na zbrojenie i obronę -  przez Rosję ma drugi punkt brzegowy. Możliwe to jest dzięki eksportowi surowców naturalnych  w tym ropy i gazu do Europy. Zarówno Unia Europejska, jak jej najpotężniejszy przedstawiciel czyli Niemcy nie mogą pozwoli sobie na odcięcie tych dostaw. Ponadto Rosja to nowe fabryki i montownie, zarówno Volkswagena, Opla, Mercedes-Benz czy Renault. Również Polska, z powodu braku dywersyfikacji i hurraoptymizmu nad gazem łupkowym, musi o tym pamiętać. Tylko czy pamięta o tym min. Sikorski? Jego skuteczność jest odwrotnie proporcjonalna do retoryki, a premier Tusk ciągle wierzy, iż to najlepszy minister spraw zagranicznych.

Oto jedno z opinii na Forum: Ten człowiek co dzień lepiej ględzi. Zapragnął być najważniejszym politykiem w całej UE. Potęguje i eskaluje coraz większe napięcie.Takie działania są niedopuszczalne. Dzisiaj mówił cyt.''Drapieżnicy nabierają apetytu w miarę jedzenia.''Przecież to On wraz z politykami z UE i z USA od dawna przeciągają Ukrainę na stronę tzw. Zachodu. W ten sposób chcą pozbawić Rosję ostatnich przyczółków militarnych.To nie są zapędy drapieżców? Politycy i media spuśćcie z tonu. To nie jest zabawa ołowianymi żołnierzykami. Dążycie do wojny. /źródło: onet.wiadomości/

Przypomnijmy też kolejny nieudany i wyciszany epizod polskiego przemysłu gazowego, czyli Gazoport Świnoujście. Pomimo zapewnień kolejnych ministrów nie będzie oddany w regulaminowym czasie. Wie o tym Putin i w każdej chwili może rozpocząć gambit królewski.

Zachód grozi palcem – czy tylko grozi?
Bardzo rozsądnie wypowiedziała się w Nowym Jorku Samantha Power. Przyznała, że Rosja ma prawo nie zgadzać się z nowym demokratycznym rządem w Kijowie, ale - jak podkreśliła - nie ma prawa wysyłać wojsk na Ukrainę.

- Rozwiązanie kryzysu na Ukrainie jest proste: dialog wszystkich stron konfliktu, wycofanie rosyjskich wojsk i wysłanie międzynarodowych obserwatorów. A w żadnym wypadku kolejne groźby i jeszcze więcej żołnierzy - podkreśliła Samantha Power, ambasador USA przy ONZ

Z kolei prezydent USA wyraźnie powiedział, że Rosja  stanęła "po złej stronie historii", decydując się na wojskową interwencję na Ukrainie.

-  Dalsze działania militarne Rosji na terytorium Ukrainy okaże się dla niej "kosztownym przedsięwzięciem" – powiedział Barack Obama

Stany Zjednoczone już zapowiedziały sankcje,  w tym bojkot Szczytu G8, odwołanie delegacji rządowej na Igrzyska Paraolimpijskie w Soczi, a w dalszej konsekwencji izolację Rosji. Aczkolwiek to tylko słowa, przypomnijmy iż po wydarzeniach na placu Tien'anmen w 1990 roku też grożono, w efekcie Stany Zjednoczone  zabiegają o chiński kapitał. Co więcej prezydenta Chin Xi Jinpinga przyjmowali z najwyższymi honorami.

Dodajmy, że Rosja oskarża Polskę o eskalację napięcia. Stały przedstawiciel Federacji przy NATO Aleksandr Gruszko w ten sposób skomentował polski wniosek o zwołanie Rady Północnoatlantyckiej w trybie artykułu 4. traktatu waszyngtońskiego.
A jakie jest stanowisko Francji i Anglii w tym konflikcie? Zagadka, wcale nie. Wielka Brytania nie zamierza wprowadzać sankcji wobec Rosji! Francja oficjalnie się na nie nie zgodziła, bo podpisała z Rosją kontrakt na dostawę okrętów desantowych typu Mistral. Niemcy nadal milczą. Kontrakt wart jest miliardy dolarów, zatem warto za to poświęcić Polskę i Ukrainę.

Kto zatem wygrał tę partię szachów? Cóż, wynik był do przewidzenie - szach i mat! Nie będzie żadnych sankcji, Szczyt G8 się odbędzie, Igrzyska Paraolimpijskie też, a okręty w Sewastopolu - oczywiście rosyjskie - nadal będą (niekoniecznie) rdzewieć.

 

redakcja autoflesz.com

Słowo obserwatora:  dla mnie osobiście stanowisko i działania UE są mało poważne. Parlament UE dyktuje nam co jest rybą i ile centymetrów ma mieć jabłko albo banan, czy na temat CO2 - co i jak, a w sprawie Ukrainy nabierają wody w usta. Dlaczego nie powiedzą wprost, że z Ukrainą im nie po drodze, a oni chcą zarabiać a nie inwestować w bankruta. Gdyby takie stanowisko było wcześniej znane, być może nie doszło by do przewrotu i obalenia Janukowycza.
Druga strona to zachowanie krajów Europy, każdy widzi tylko czubek swojego ogona i interesy z Rosją.
Podpisana klauzula w Budapeszcie* na temat rozbrojenia atomowego Ukrainy,  jak się ma do obecnej sytuacji? Polsko - licz na siebie. Teraz Rosja pokazała jak Europa jest słaba i zdemoralizowana - ten konflikt Putin wygrał ukazując słabą UE.

Swoją drogą (zamiast religii) wprowadziłbym coroczne, miesięczne wojskowe szkolenia w szkołach średnich w Polsce (np.  takie skoszarowane) aby młodzież, zapoznała się z bronią systemem i wiedzą wojskową. W Izraelu taki przeszkolenia przechodzą nawet kobiety.

inż. Artur Kania

*/ Londyn powinien mieć szczególne powody, by niepokoić się napiętą sytuacją na Krymie, bo wraz z Waszyngtonem i Moskwą jest gwarantem granic Ukrainy. Mało znana klauzula układu o rozbrojeniu nuklearnym republik poradzieckich, zawartego w Budapeszcie w 1994 roku, zawiera obietnicę ochrony granic Ukrainy w zamian za oddanie przez nią Rosji broni atomowej Z ostatniej chwili - konferencja prezydenta Putina

Zaplanowana na  godz. 9.30 konferencja prasowa prezydenta Putina odbył się z dużym opóźnieniem (niemal 2 godziny). Polskie media transmitowały ją niemal w całości. Oto najważniejsze wątki poruszone podczas konferencji. Co ciekawe, zaproszono dziennikarzy, ale trudno było usłyszeć, aby byli niezależni. Górował język rosyjski, a tzw. mocny pytań nie zadawano.

Prezydent Putin potwierdził, iż wydał rozkaz  powrotu wojsk, sprzętu, okrętów  i samolotów do baz wojskowych. Obecność tak dużej liczby wojsk i sprzętu, co przyprawiło o histerię Europę,  tłumaczono  manewrami wojskowymi zaplanowanymi znacznie wcześniej niż bieżące wydarzenia na Ukrainie i Krymie. Ciekawostką pozostającą bez odpowiedzi jest fakt braku powiadomienia NATO o takim ćwiczeniach. Mówiąc wprost Putin zbagatelizował ten problem, a dziennikarze nie drążyli tego tematu.

Były prezydent Janukowycz, zdaniem Moskwy,  nadal jest legalnym przywódca narodu
Prezydent, już na samym początku wyraził swoją opinię na temat obalonego prezydenta Janukowycza. Były już prezydent Ukrainy był wybrany w wyborach demokratycznych i tylko w trzech wypadkach mógł zostać odwołany:

  • samowolne zrzeczenie się urzędu,
  • śmierć,
  • impeachment.

Żadna z tych ewentualności nie zaszła, więc wedle  Putina, Janukowycz nadal jest prezydentem Ukrainy. Co więcej, nowe władze Kijowa, ogłoszone po zakończeniu starć na Majdanie,  muszą ten problem rozwiązać demokratycznie z... b. prezydentem.
Putin zastrzegł, że nie ma wiedzy, kto wydał rozkaz strzelania ostrymi nabojami do demonstrantów na Automajdanie. Według niego, takiego rozkazu nie wydał Janukowycz. Z drugiej strony Putin otwarcie przyznał, że b. dyktator Ukrainy jest przegrany politycznie, co więcej, dostał schronienie w Rosji z jednego powodu – ochrony życia.  

Prezydent Rosji wyjaśnił, że interwencja na Krymie nie była - tak naprawdę - interwencją tylko wzmocnieniem bezpieczeństwa baz wojskowych Rosji, w tym Floty Czarnomorskiej. Putin podkreślił, że ekstremiści ściągnęli na półwysep bojowników szkolonych na takie ewentualności. Tu, a słuchaliśmy tego z zażenowaniem i niedowierzaniem, Putin odniósł się do Majdanu i wymienionych wcześniej ekstremistów i bojowników, szkolonych – jego zdaniem – między innymi w Polsce!  W tym obszarze Putin porównał interwencje Zachodu, w tym NATO, do działań zbrojnych w Libii, Iraku (w podtekście w Iranie), jako niezgodne z rezolucją ONZ. Choć nie wypowiedział o jakie państwa chodzi, a dziennikarze nie dociekali, myślał kolejny raz o Stanach Zjednoczonych i Sojusznikach, w tym o Polsce. Wypowiedział nawet sentencję uderzającą w Amerykę: (…) kto nie z nami, ten przeciwko nam.

Putin nie chce rozwiązać problemu Krymu siłowo
Jeśli chodzi o Krym, to Putin wyraźnie podkreślił, Rosja nie ma uzasadnionego celu, aby siłowo rozwiązać ten problem (nie wyklucza jednak takiego scenariusza). To zamieszkali tu ludzie (Tatarzy, Rosjanie, Ukraińcy, Ormianie czy Żydzie) muszą się opowiedzieć  w wolnych wyborach. Uznał jednak wybór nowego premiera Krymu Aksjonowa za… demokratyczny. Podsumowując, Krym nie będzie przyłączony do Rosji, zachowa swoją autonomię.

Dziennikarze pytali jeszcze o Majdan  i obecne władze  Ukrainy, a także o Julię Tymoszenko. Putin bez ogródek odpalił – uznajemy parlament Ukrainy, nie uznajemy tymczasowego rządu. Co do Tymoszenko, to wyraźnie unikał odpowiedzi. Powiedział jedynie tyle, że mają  wiele sobie wiele do powiedzenia, bez wystawiania laurek. Jednak b. pani premier nie reprezentuje jakichkolwiek władz Ukrainy, jej ewentualny przyjazd do Moskwy nie spowoduje postawienia kompanii honorowej „na baczność”, nie będzie też komendy „prezentuj broń”.

Sprawy gospodarcze
Na koniec sprawy gospodarcze, a w szczególności obiecana pożyczka i zniżka na gaz i ropę naftową. Otóż  Gazprom dostał plenipotencje, aby sprzedawać gaz Ukrainie w cenie 268 dol./1000 m3. Ukraina jest finansowym bankrutem, zalega Rosji spłatę co najmniej kilku mld dolarów. Jednak te kwestie mają być omawiane  już po wybraniu nowego prezydenta.

Dodajmy, że Putin już nakazał wznowienie kontaktów z kierownikami urzędów centralnych ukraińskich obwodów w celu oszacowania skali dalszej pomocy.

Na koniec padło pytanie o szczyt G8. Putin nie przejął się zbytnio groźbami, jego zdaniem skutki niepożądane uderzą rykoszetem w dwie strony. Rosja przygotowuje zapowiedziany spotkanie najbogatszych państw „ósemki’ w Soczi, jak była w protokole na czerwiec 2014 roku.

Wiemy już, ze na szczyt do Soczi nie pojedzie Kanada, bojkot zapowiedziały też Stany Zjednoczone, Wielka Brytania, a także Francja. A Niemcy?

 

Źródło: tvn24 live

 

Z ostatniej chwili:

09 marca 2014 r. - były doradca Janukowycza o Sikorskim: zdradził 
Jeden z do­rad­ców Wik­to­ra Ja­nu­ko­wy­cza zdra­dza, że ope­ra­cja "oczysz­cza­nia" Maj­da­nu z de­mon­stran­tów była za­pla­no­wa­na tak, by lu­dzie tra­fi­li do aresz­tu. Póź­niej miały się odbyć per­trak­ta­cje i na ko­niec ogło­sze­nie amne­stii. Mak­sym w roz­mo­wie z "Dzien­ni­kiem Ga­ze­tą Praw­ną" za­pew­nia, że ad­mi­ni­stra­cja Ja­nu­ko­wy­cza nie chcia­ła śmier­ci pro­te­stu­ją­cych. Za upa­dek pre­zy­den­ta, jego zda­niem, od­po­wia­da m.in. pol­ski mi­ni­ster spraw za­gra­nicz­nych Ra­do­sław Si­kor­ski.

Były do­rad­ca Ja­nu­ko­wy­cza opo­wia­da, że w cza­sie roz­mów Ja­nu­ko­wycz-Si­kor­ski ktoś zdra­dził i dzia­łał tak, by nie osią­gnię­to po­ro­zu­mie­nia. - Gdyby ope­ra­cję pro­wa­dzo­no dalej, bez oglą­da­nia się na Si­kor­skie­go, Ja­nu­ko­wycz po­zo­stał­by u wła­dzy. By­ło­by po­ro­zu­mie­nie z umiar­ko­wa­ną opo­zy­cją i spo­kój w pań­stwie - mówi.
 
Mak­sym sta­wia też tezę, że roz­mo­wy z Si­kor­skim były wy­re­ży­se­ro­wa­ną pu­łap­ką. Męż­czy­zna twier­dzi, że od czasu od­rzu­ce­nia umowy sto­wa­rzy­sze­nio­wej z UE nie było już miej­sca dla Ja­nu­ko­wy­cza. Mak­sym twier­dzi, że wszyst­ko było usta­wio­ne w Wiel­kiej Bry­ta­nii przez Ra­do­sła­wa Si­kor­skie­go, Fo­re­ign Of­fi­ce i MI6. Były do­rad­ca Ja­nu­ko­wy­cza uważa, że Dmy­tro Fir­tasz, ukra­iń­ski oli­gar­cha, otrzy­mał od Za­cho­du obiet­ni­cę le­ga­li­za­cji swo­ich for­tun w za­mian za udział w prze­wro­cie.

Maksym utrzymuje, że Radosław Sikorski zdradził Wiktora Janukowycza, po tym jak okazało się, że nie jest on zwolennikiem stowarzyszenia z Unią.

- On to traktował osobiście (podpisanie umowy między Ukrainą a Unią - red.). Ma trudny charakter. Wiedzieliśmy, że prędzej czy później będzie chciał się odegrać. /źródło: fakt.pl/

Publish modules to the "offcanvas" position.