Światowe doniesienia o nietrafionych zakupach Dreamlinerów (nie tylko przez PLL LOT) potwierdzają się. Ostatnio temat ten powrócił po zakupie najdroższych w historii Norwegii myśliwców F-35 . Rykoszetem, temat ten dotyczy także Polskich Sił Zbrojnych i PLL LOT.
fot. Lockheed Martin
Norwegowie, naród skromny i nieskory do żartów, ale mający najlepszą opiekę socjalną na świecie dba o swoich obywateli. Dba także o swoją przestrzeń powietrzną. Zacznijmy krótko od nieszczęsnych Dreamlinerów, czyli Boeinga 787 Norweskich Linii Lotniczych Norwegian.
Norwegia - Dreamlinery to porażka?
Te samoloty to porażka. Nie dość, że ciągle mają usterki, to amerykański koncern nie potrafi usunąć powtarzających się awarii. Złe doświadczenie mają także Norwegowie z kolejnymi samolotami dla Królewskich Norweskich Sił Powietrznych. Dlaczego? Przedłuża się kontrakt na dostarczenie 52 najnowocześniejszych myśliwców F-35 Joint Strike Fighter, za niebagatelną… sumkę 12 mld dolarów.
Przypomnijmy, że Polskie Siły Powietrzne też czekały na dostarczenie pierwszych F-16 w 2006 roku, co więcej, „Jastrzębie" już miały usterki techniczne (dwa z nich musiały lądować awaryjnie na Islandii). Z offsetem też nie było tak, jak zapisano w kontrakcie. Potwierdza to NIK.
- Tylko co czwarty ze zrealizowanych projektów offsetowych związanych z zakupem myśliwców F-16 spełnia oczekiwania, czyli przyczynia się do modernizacji polskiej gospodarki i restrukturyzacji konkretnych przedsiębiorstw - poinformowała Najwyższa Izba Kontroli
I jeszcze jedna ciekawostka. Polska zakupiła 48 maszyn za 3,8 mld dolarów (choć było to tajemnicą handlową). Jeden "Jastrząb", w wersji F-16C/D Block 50/52 kosztował 79,1 mln dolarów. Drogo, bardzo drogo! Warto jednak porównać podobną transakcję dla Izraela. Siły Powietrzne Izraela kupiły 102 myśliwce F-16 za... 4,4 mld dolarów. Skąd takie różnice w cenie?
Polski ślad
Dlaczego tak negatywnie, z norweską dozą sarkazmu oceniane są amerykańskie samoloty. No cóż, już na samym wstępie mają 800 usterek, z którymi Amerykanie walczą na różne sposoby. Z całą pewnością jednak nie tak, jak kamikadze podczas II wojny światowej. I tu dochodzimy do polskiego wątku. F-35 miały zastąpić wysłużone, podkreślamy wysłużone F-16. Z kolej nasze SP chwalą się jak tylko mogą amerykańskim zabytkiem. Tak, tak, to nie przesada F-16 (Fighting Falcon, pol. "Walczący Sokół”; przyjęło się jednak "Jastrząb" dla odróżnienia od śmigłowca "Sokół") były wprowadzone na uzbrojenie USA w 1976-1978 roku.
Dlaczego Norwegia zakupiła F-35?
Podstawowa sprawa to obszar powietrzny do patrolowania o pow. 2,2 mln km2, do tego patrolowanie w terenie górzystym, loty w ciemności, niskie temperatury.
Jak pisze dziennik "Dagsavisen", już w prototypie F-35 stwierdzono tyle błędów, że nie nadawał się nie tylko do pracy, ale nawet nie ukończył wszystkich testów, nie mówiąc już o szczególnych lotach pod kątem klimatycznym w rejonie Arktyki.
Tu znów przenika wątek akumulatorów Dreamlinera, które miewały częste zwarcia, a nawet dochodziło do pożarów. Okazuje się - jak pisze "Dagsavisen" - że akumulatory F-35 są jeszcze gorsze, ponieważ nie dają sobie rady z temperaturami poniżej 15 stopni Celsjusza! W dodatku myśliwiec nie może zbliżać się do epicentrum burzy na odległość mniejsza niż 40 kilometrów (ponoć kamery widzą „ciemność” jak w „Seksmisji” Juliusza Machulskiego, a baterie narażone są na eksplozję). Smaczku całej sprawie dodaje fakt, że sama wymiana silnika - miała trwać jedynie 2 godziny - w rzeczywistości trwa ponad 2 doby! Podczas konfliktu zbrojnego to nie do przyjęcia.
Na koniec dochodzimy do totalnej kompromitacji F-16. KSP Norwegii liczyły w 1982 roku 74 egzemplarze w różnych wersjach wyposażenia. Z powodu awarii, a nawet zdarzeń lotniczych pozostało… tylko 57 sztuk. Ciekawostką jest fakt, że wszystkie miały już wymienione skrzydła i awionikę i niechybnie zbliżają się do resursu docelowego czyli 8 tys. godzin lotu.
fot. Lockheed Martin
Smaczku całej sprawie dodaje propozycja Bułgarii, która wyraziła chęć odkupienie norweskich F-16. Wojskowi jednak stwierdzili, że to nie jest interes życia, ponieważ nie będą się one już praktycznie nadawały do celów operacyjnych. Jednym słowem uczciwie i zgodnie z zasadami fair play.
Kolej na Marynarkę Wojenną i Wojska Lądowe RP
Polska Marynarka Wojenna bez niepotrzebnych pytań zakupiła dwie fregaty, choć oficjalnie dostaliśmy je w podarunku. W 2000 roku otrzymaliśmy od Amerykanów jednostkę USS Clark przemianowaną na ORP gen. K. Pułaski, a w 2002 kolejną fregatę rakietową USS Wadsworth – obecnie ORP gen. T. Kościuszko.
Nieco inaczej było z zakupem niemieckich czołgów typu Leopard 2A5 oraz 2A4. To strona Polska zabiegała o ten kontrakt na zakup 119 maszyn. Wersje 2A4 zostaną na wstępie poddane modernizacji w latach 2014-2019 (jej koszt mld zł). Min. Siemoniak odpierał ataki dziennikarzy, że zakupione czołgi to demobil Bundeswehry.
- To nie jest tak, że Bundeswehra pozbywa się jakiegoś niechcianego sprzętu, nie jest to żaden demobil. Ona podlega znaczącym redukcjom (...), zostają wolne, nowoczesne czołgi - powiedział Tomasz Siemoniak
fot. Sekcja Prasowa 11LDKPanc / chor. Rafał Mniedło, st. szer. Tomasz Fleszar
- Według informacji MON czołgi Leopard 2A5 znajdują się w ciągłej eksploatacji w jednostkach Bundeswehry. Ich stan techniczny pozwoli na dalszą eksploatację bez konieczności modernizacji przez co najmniej 15 lat – przekonywał szef resortu obrony
Dodajmy jednak, że prawa do większości rozwiązań technologicznych dotyczących Leopardów mają dwa niemieckie koncerny: Rheinmetall i Krauss-Maffei Wegmann. MON twierdzi, że transfer tych technologii już został kupiony w podpisanym kontrakcie. Oby nie było tak, jak z F-16, iż za uzbrojenie do „Jastrzębi” musimy płacić ciężkie pieniądze. MON idzie dalej, jak powiedział gen. Skrzypczak - transfer technologii i modernizacja czołgów (wymiana modułów opancerzenia wieży, elektryczna stabilizacja armaty, nowe systemy kierowania ogniem, inne bardziej fachowe), to nowe miejsca pracy i rozwój polskich firm zbrojeniowych.
A co z posiadanymi już czołgami z radzieckim wkładem? Cóż, gen. Skrzypczak podał się do dymisji a czołgi pozostały...
- przeczytaj koniecznie:
- jeden z najdroższych myśliwców wielozadaniowych F-35
- F-22 Raptor
- najdroższe samoloty na świecie - Northrop B-2 Spirit
- SU-35 - najnowszy rosyjski myśliwiec
Krzysztof Golec, redakcja autoflesz.com
Źródło: wyborcza.pl, polska-zbrojna.pl