Z życia wzięte przypadki. Lekarka pracująca na pierwszej linii frontu koronawirusa bała się wrócić do własnego mieszkania. Sąsiedzi chcieli, aby wyprowadziła się z kwatery, co więcej, swoją frustrację i brak znajomości tematu dot. SARS-CoV-2 – wyładowali na drzwiach jej mieszkania. Nieuprawniona agresja, frustracja, a może nieudolna obrona - to tylko niektóre przypadki pandemii koronawirusa, o czym już sygnalizują psychologowie.
baner NFZ
W artykule Klaudii Stabach, kobieta.wp.pl dość delikatnie autorka potraktowała mieszkańców bloku, którzy niewątpliwie żądali, aby pani doktor na czas pandemii wyprowadziła się z mieszkania. Tylko gdzie? Pamiętacie taki film z Van Damme „Uciec, ale dokąd”? Owszem, są w naszym kraju nieliczne przypadki, że właściciele hoteli, pensjonatów czy mieszkań, oddają je służbie zdrowia na czas pandemii. Bo lekarze, pielęgniarki czy ratownicy medyczni muszą gdzieś odpocząć, choćby po całodobowej harówce, czy w oczekiwaniu na wynik testu. Jak wiemy testy nie są natychmiastowe, ba, nie są nawet wiarygodne w 90 proc. Dlatego medycy, z czysto pragmatycznego obowiązku - nie znając swojego wyniku - nie chcą zarażać swoich domowników. Często bywa tak, że przechodzimy tego wirusa bezobjawowo, ale możemy zarażać innych.
Jak pisze autorka artykułu Klaudia Stabach: „Życie w dobie pandemii może wywołać w ludziach skrajne emocje i opinie. Jedni twierdzą, że zamknięcie szkół jest dobrym pomysłem, inni widzą w tym więcej wad niż zalet. Jedni powiedzą, że nakaz zasłaniania ust to słuszna decyzja, inni wyjdą z założenia, że pewnie i tak niewiele to zmieni”.
Szwecja - życie toczy się niemal normalnie
Trudno się z tą opinią nie zgodzić, dla przykładu w Szwecji życie toczy się niemal normalnie, bez zakazów, aczkolwiek król poprosił swoich poddanych o przestrzeganie podstawowych zasad dot. pandemii. Szkoły i przedszkola są jednak zamknięte.
Zakażenie koronawirusem potwierdzono tam dotychczas u 11 927 osób, zmarło 1203 osób (dane z czwartku 16 kwietnia br.). Mimo to, według niedawnej wypowiedzi zastępcy głównego epidemiologa kraju Andersa Wallenstena koronawirusa trzeba przejść, jak ciężkie zapalenie płuc. Cóż, mamy nieco inne zdanie, bo zapalenie płuc to już specjalistyczne leczenie w szpitalu, a koronawirus jest często porównywany do jeszcze cięższego przypadku obustronnego zapalenia płuc. Wirusa SARS-CoV-2 - zdaniem wiceministra - nie da się uniknąć nakazami, obostrzeniami, karami. Dlaczego? Bo ludzie, przynajmniej niektórzy, wiedzą lepiej od wirusologów czy ministra zdrowia prof. Szumowskiego. I to jest prawdą.
Polskie piekiełko
Ponadto wytworzyła się w Polakach złość, by nie powiedzieć bunt (przynajmniej opozycji) na okoliczność wyborów 10 maja. Z jednej strony nakaz i przekonywanie rodaków, aby zagłosowali korespondencyjnie, z drugiej strony... zakaz przemieszczania się. I jeszcze trzecia opcja – zmiana Konstytucji na okoliczność przedłużenia kadencji o 2 lata obecnego prezydenta. To niebezpieczna zabawa, do tego zmiana warunków gry w przerwie meczu! Tego robić nie wolno...
Dlaczego tak się dzieje? Władza wie lepiej, a min. Szumowski już chyba poddał się tej presji. Katastrofalne przykłady z Domów Opieki Społecznej, niesubordynacja ludzi na tzw. kwarantannie, nagłaśniany przez TVN chaos w szpitalach, a do tego pozwolenie na zakupy w hipermarketach budowlanych, to tylko wycinek pola bitwy z koronawirusem.
Wróćmy do ciekawego, z socjologicznego i psychologicznego punktu widzenia artykułu Klaudii Stabach.
- Powszechnie wydaje się, że wachlarz emocji jest wyjątkowo wąski w przypadku jednej kwestii – nastawienia wobec pracowników służby zdrowia. Lekarze, pielęgniarki, medycy czy salowe każdego dnia narażają swoje życie, aby przyczynić się do ratowania życia innych. Polacy sami okrzyknęli ich bohaterami na miarę dzisiejszych czasów i chętnie oklaskują ich z balkonu czy przekazują własnoręcznie uszyte maseczki – pisze Klaudia Stabach, autorka materiału kobieta.wp.pl
- W momencie, gdy znajdujemy się w sytuacji bezpośredniej konfrontacji z osobą, która mogła mieć kontakt z zakażonymi, to wolimy nie tylko pośpiesznie odsunąć się, ale również wyeliminować potencjalne źródło zagrożenia – pisze Stabach
Nie ma w tym stwierdzeniu żadnej sensacji, doszliśmy jako społeczeństwo do takiego punktu, iż już nic nas nie może zaskoczyć, ani wojna w Syrii, ani śmierć pacjenta pod szpitalem, a tym bardziej niepotrzebna śmieć polskich żołnierzy w Afganistanie.

Hipokryzja, cynizm, ostracyzm społeczny a może brak empatii
Wróćmy jednak do casusu lekarki z pierwszej linii frontu. Sytuacja miała miejsce w jednym z warszawskich blokowisk. Lekarka zignorowała (choć naszym zdaniem nawet nie miała siły odpowiadać na zaczepki) żądania sąsiadów, więc oblano jej drzwi farbą, a w pobliskim warzywniaku sprzedawczyni "waliła fochy". Hipokryzja, cynizm, brak empatii, a może ostracyzm społeczny? Nie, to jeden z efektów ubocznych koronawirusa, o którym mówiła już dawno †Matka Teresa służąc trędowatym.
Wcześniej, ta sama lekarka, zaopatrywała sąsiadów w maseczki, co z pewnością nie uszło uwadze mieszkańcom bloku. O podobnym przypadku dr. Ilonie Rosiek – Koniecznej było głośno w całej Polsce. /więcej: plus.gazetakrakowska.pl / Jak tylko dowiedzieli się, gdzie pracuje ich sąsiadka natychmiast zmienili swoją narrację. Czy słusznie? Przypomnijmy tylko jeden z faktów dot. †Matki Teresy.
"Los trędowatych nie był jedynie udziałem nędzarzy. W latach pięćdziesiątych XX wieku na równi z nimi z tą straszliwą chorobą zmagali się ludzie z zamożnych rodzin, wcześniej zajmujący wysokie stanowiska w urzędach czy znanych firmach. Kiedy okazywało się, że są zarażeni, wyrzucano ich z pracy, a rodziny pozbywały się ich z domu. Trąd powszechnie budził paraliżujący lęk i odrazę". /więcej: nasza-arka.pl/
Nie ma takiej opcji - jak mówi młodzież - aby koronawirus wywoływał takie skojarzenia, jednak niewielu garnie się do takiej posługi. Co więcej, po okresie braw i gratulacji pojawia się w sieci hejt (na pielęgniarki, lekarzy i lekarki czy innych pracowników służby zdrowia)! Teksty "Łajza, co zarazę przenosi" nie są odosobnione, ale zastanów się człowieku - jeśli masz jeszcze godność, honor i człowieczeństwo - może i ty będziesz w potrzebie...
Podobna sytuacja miała miejsce w Poznaniu, gdzie właściciel jednej z piekarni wywiesił na drzwiach karteczkę z prośbą, aby m.in. personel medyczny powstrzymał się od wchodzenia do sklepu. To zbulwersowało internautów, którzy nagłośnili tę niecodzienną sytuację. Poskutkował, właściciel przeprosił! Mimo to, Wielkopolska Izba Lekarska złożyła w tej sprawie zawiadomienie o możliwość popełnienia przestępstwa. Ale tu nie chodzi o donosy, składanie zawiadomień czy mówiąc krótko "szczucie" jednego na drugiego. Najdelikatniej mówiąc to niegodziwość - pamiętaj jednak - karma wraca: "To co dajesz, to też do ciebie przyjdzie".
Kolejny przykład. Lekarka w dużym mieście znalazła kartkę za wycieraczka swojego samochodu, od sąsiada z ręcznie napisanym tekstem. Nie, nie, to nie było wyznanie miłości, tym bardziej miłości do bliźniego. Pani doktor aż ugięły się kolana: "Pomyślałaś o tym, że wracając tutaj, ryzykujesz naszym zdrowiem(?)". "Wczoraj brawa, dziś to. A jutro?". Tymi słowami podsumowuje swój post lekarz pediatra. Lekarka podzieliła się tą historią swojej koleżanki w internecie.
Wyniki koronawirusa nie są nawet w 90 proc. pewne
Są inne przypadki, także w służbie zdrowia. Jak powiedzieliśmy wyniki testu nie są w 100 – ani nawet w 90 proc. pewne, więc znana toruńska pielęgniarka miał raz test (+ dodatni) dwa razy (- ujemny), ale naczelna pielęgniarka i tak wiedziała swoje – poprosiła, aby jej podwładna jeszcze pozostała na kwarantannie. Niewiedza, wspomniany brak empatii, a może jeszcze coś innego - o czym powinno się pisać prace licencjacki i magisterskie po pandemii koronawirusa. Być może wyjaśni nam to dr Ewa Pragłowska, psychoterapeutka specjalizującą się w tematyce lęku, stresu i stanów depresyjnych, z którą Klaudia Stabach przeprowadziła wywiad.
- Zagrożenie życia budzi w człowieku strach, to najsilniejszy rodzaj lęku i to właśnie ten lęk sprawia, że podejmujemy działania heroiczne bądź irracjonalne, aby ochronić siebie i najbliższych – tłumaczy dr Pragłowska
W psychologii taką sytuację określa się jako stresową o charakterze traumatycznym. Trudna jest dziś także sytuacja dzieci, na co dzień doświadczających przemocy psychicznej, fizycznej, a nawet seksualnej. "Totalna izolacja to dla nich dramat" - mówi Paula Włodarczyk, koordynatorka telefonu zaufania.
- Im sytuacja stresowa trwa dłużej, tym jest większe prawdopodobieństwo, że niektórzy nie wytrzymają presji czasu i silnych, negatywnych emocji, które są reakcją na tą sytuację. Są osoby, które mogą zacząć działać w sposób agresywny, aby wyregulować swoje emocje, rozładować napięcie – tłumaczy pani psycholog
Medycy z pierwszej linii frontu byli na początku bohaterami, oklaskiwanymi z balkonów w ramach akcji #Zostań w domu. Ale niezrozumiałym faktem są naciski, aby nie wypowiadali się do kamery lekarze, tylko konsultanci krajowi ds. chorób zakaźnych - o czym przypomniał niedawno prof. Krzysztof Simon, Ordynator Oddziału Chorób Zakaźnych Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego im. J. Gromkowskiego we Wrocławiu. Skoro profesor, wybitny specjalista, nie może się swobodnie wypowiedzieć na ten temat, to... zrobił to prywatnie. Niestety, jego wizja nie zawsze jest (i będzie) zgodna z linią prof. Szumowskiego.

Skutki uboczne koronawirusa
- Zdarza się jednak w przypadku niektórych ludzi, że czym innym są ich deklaracje, a czym innym zachowania. Czasem deklarujemy coś, bo tak wypada, ale nasze przekonania mogą być inne i to właśnie one wpływają później na nasze zachowanie – wyjaśnia pani psycholog
Przedłużająca się pandemia SARS-Cov-2, zakaz przemieszczania się (w praktyce izolacja) wywołuje już stany lękowe, a nawet depresje. W naszych domach, przynajmniej w niektórych, także dochodzi do sytuacji stresowych, by nie powiedzieć agresji. Mąż, partner często próbuje wyładować swoje emocje na partnerce, żonie czy domownikach. Również w TVP pokazywane są sytuacje niebezpieczne, gdzie zakłócanie miru domowego kończy się wizytą funkcjonariuszy. Oni mają teraz zupełnie inne zadania, a muszą dodatkowo być psychologami, strażnikami naszej obecności na kwarantannie, a nawet negocjatorami.
W tym kontekście, doceniając rolę lekarzy, pielęgniarek, salowych i ratowników medycznych – w przypadkach zachorowań z podejrzeniem koronawirusa – musimy mówić prawdę (skąd przyjechaliśmy, kiedy, jakie mamy objawy). Ratownicy medyczni często mówią, że tacy pacjenci są nieodpowiedzialni, kłamią, a tym samym mogą narazić kolejne osoby na zakażenie wirusem.
- To skrajna nieodpowiedzialność, kłopoty dla personelu karetki, często niepotrzebne testy i obowiązkowa dezynfekcja ambulansu – mówi Leszek Koszacki, ratownik medyczny
Jakże często taka, agresja czy wyparcie są zasłoną dla własnej obrony. W boksie to dopuszczalne, w życiu nieusprawiedliwionym zachowaniem, określanym krótko „damski bokser”. Dlatego, jak powiedział †Wojciech Młynarski #Róbmy swoje i nie przeszkadzajmy medykom w ratowaniu życia ludzkiego w tym trudnym okresie koronawirusa.
Na koniec, skutki uboczne koronawirusa widać już w coraz liczniejszych opracowaniach innych psychologów. Temat ten staje się jednym z głównych przekazów kilku stacji telewizyjnych. Dość ciekawie temat ten podsumował Robert Klonowski z magazynu TVN24: "Chorzy, zakażeni, podejrzani. To jak polowanie na czarownice". Klonowski zwrócił też uwagę na ostracyzm społeczny, podając przykład, jak w Andaluzji podopieczni - z koronawirusem - z Domu Opieki Społecznej zostali przewiezieni ambulansem w inne miejsce. Ich karetkę obrzucono kamieniami!
- Hejtujemy, oceniamy, wykluczamy. Chorych, personel medyczny, "obcych". Złość, która się teraz w niektórych kumuluje, bywa potężna. Może wybuchnąć potrzebą "ukarania" tych, którzy są postrzegani jako zagrożenie. Uruchamiają się w nas pierwotne odruchy, dochodzi do prymitywnych ataków – powiedziała w rozmowie z magazynem TVN24 Anna Kędzierska, psycholog /źródło: tvn24.pl/
Już zupełnie na koniec, z homilii papieża Franciszka wygłoszonej w Niedzielę Miłosierdzia Bożego w kościele Santo Spirito in Sassia nieopodal Watykanu wypływa jasne przesłanie. Głowa Kościoła Katolickiego przestrzega, że grozi nam jeszcze gorszy wirus - wirus obojętnego egoizmu, który każe selekcjonować ludzi i odrzucać biednych.
- przeczytaj także:
redakcja autoflesz.com![]()
Wykorzystano cytaty: kobieta.wp.pl, dr Ewa Pragłowska, red. Klaudia Stabach
Anna Kędzierska, tvn24.pl