Niedawno koncern Audi ogłosił całkowite odejście od samochodów iskrowych (od 2025 roku) i promocję aut elektrycznych. Mocno w tę nisze wchodzi także Volkswagen. Mimo to, Toyota pozostaje nieugięta – nie zamierza produkować aut całkowicie elektrycznych. Czy słusznie?
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Gdy kilkanaście lat temu z okładem Toyota lansowała hybrydy świat motoryzacji tylko przyglądał się tej ekspansji aut hybrydowych. Dziś wiemy, że to był słuszny kierunek, choć wtedy Unia Europejska nie naciskał na najnowszą normę emisji spalin. Powiedzmy szczerze, przyszła norma Euro 7 zabije całkowicie auta spalinowe w Europie. Ale znów Toyota może mieć rację stawiając na wodór i hybrydowe napędy.
Dodajmy, iż podobnie myśli jeden z elitarnych koncernów czyli BMW, które próbuje zadowolić wszystkich , jak w teleturnieju „Postaw na milion”. Jeśli jednak ma się rezerwy w kasie koncernu, to można eksperymentować i czekać na to, co wkrótce nastąpi. Naszym zdaniem jednak nie elektromobilność taką jaką znamy (cena, pierwiastki ziem rzadkich, bardzo wysoka cena prądu na stacjach dużej mocy, tzw. ślad węglowy) zdobędzie rynek motoryzacyjny. Jeszcze nie pozwolą na to szejkowie skupieni w OPEC i oligarchowie trzmający kurek od ropy naftowej.
Toyota i jej bossowie mówi wprost: „Tak długo, jak to możliwe, będziemy rozwijali i udoskonalali różne rodzaje napędów. Dla dobra klientów i środowiska”.
Jak twierdzą mainstreamowi media, takie deklaracja padła podczas ubiegłotygodniowego, zgromadzenia wszystkich udziałowców Toyoty. Wielu zapyta dlaczego?
Jeden z najważniejszych dyrektorów Toyoty, Shigeki Terashi, powiedział: "Jest zdecydowanie za wcześnie, aby skoncentrować się na jednej opcji. W ciągu najbliższych 30 lat Toyota będzie oferowała swoim klientom tyle opcji napędów, ile tylko możliwe. Od klasycznych silników spalinowych, przez hybrydy (w tym plug-in), elektryki, na ogniwach paliwowych skończywszy".
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Patrząc przez pryzmat Polaka to całkiem słuszna decyzja. Zdecydowana większość polskich kierowców woli auta spalinowe (ostatnio iskrowe); podobnie jest w krajach Europy Wschodniej. Warto też posłuchać, co mówią głowni stratedzy Toyoty: „Naszą rolą jest zaoferowanie produktów jednym i drugim” - zaznacza Masahiko Maeda, dyrektor techniczny Toyoty.
Czy zatem Toyota znów będzie miała rację? Ogniwa paliwowe fuel cell i wodór do ich napędu mogą zrewolucjonizować rynek niedalekiej przyszłości. Wie o tym także Hyundai i jego córka KIA, czyli koreański koncern mający aktualnie najlepszych stylistów na świecie. Ponadto, elitarna firma Koenigsegg nadal nie powiedziała ostatniego słowa w koncepcji rozwojowej silnika iskrowego. I co ciekawe, Mercedes-Benz i BMW mówią podobnie.
redakcja autoflesz.com
Źródło: Bloomberg