Pisaliśmy już, że zamiast boomu na auta elektryczne w krajach skandynawskich, także w Chinach, elektryki zalegają place poprodukcyjne. Jeszcze gorzej jest z używanymi autami elektrycznymi. W Polsce także nie widać zachwytu nad elektromobilnością, choć tacy gracze jak Toyota, Kia, Renault, Volkswagen czy Hyundai mają w ofercie auta czysto elektryczne (BEV).
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Mają, owszem, ale niewielu o nie pyta, niewiele się nadal robi w zakresie poprawy sytuacji stacji ładowania, a prąd na stacjach średniej i dużej mocy jest coraz droższy. Promocja elektryków jest widoczna, ale to za mało, aby przekonać przeciętnego nabywcę, aby wydał 3 razy więcej na nowe auto elektryczne i martwił się czy dojedzie z Gdańska do Ustrzyk Dolnych - bezproblemowo.
W Stanach Zjednoczonych, to sami dealerzy mówią, że w ostatnim okresie zainteresowanie autami elektrycznymi znacznie zmalało. Problemem jest znalezienie klienta na elektryka, także na hybrydę typu plug-in. Elon Musk też robi dobrą minę do elektrycznej gry, szczególnie w dziale aut mających wyręczyć kierowcę z prowadzenia samochodu. Wydaje się, że spektakularne pożary aut elektrycznych, pożar na statku Fremantle Highway, śmiertelne wypadki z autonomiczną Teslą czy zakaz parkowania elektryków w podziemnych garażach (także w Polsce) nie wróży nic dobrego.
Analizując rynek samochodów elektrycznych już można powiedzieć, że nastąpiło rozczarowanie tą – jak twierdzą specjaliści w UE – ekologiczną niszą na rynku. Nawet Volkswagen przyznaje, iż sprzedaż elektryków jest niższa nawet o 70 proc. niż zakładali analitycy drugiego koncernu na świecie. Przyczyn jest wiele, ale jednym z najsłabszych punktów elektryków są baterie. Niestety, potrafią spędzić sen z powiek już po kilku latach eksploatacji, jeszcze gorzej, gdy zaczną się... palić! W Szwecji czy Danii, elektryk biorący udział w kolizji już nie jest przeznaczony do odbudowy, ale kupował takie auta handlarz (Turek albo Polak).
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Co do kierowców w Stanach Zjednoczonych, to niestety Amerykanie nie chcą ich kupować. Mają takie prawo, co więcej, trudno ich przekonać do elektromobilności, choć mają dobrze (albo b. dobrze) rozwinięta sieć stacji ładowania. Dla przykładu na Teslę trzeba było zrobić przedpłatę, sprzedawały się jak ciepłe bułeczki, dziś parkują w salonach (generują dodatkowe koszty) po kilka miesięcy.
Ciekawostka - lokalny potentat na rynku używanych samochodów – iSeeCars twierdzi, iż tak słaby popyt na elektryczne wynika ze wzrostu cen oraz konkurencyjności na rynku. Był też w okresie pandemii dość trudny okres z pozyskiwaniem półprzewodników, mikroprocesorów i pierwiastków ziem rzadkich do produkcji aut elektrycznych. Fabryki nie pracowały na wysokich obrotach, ba, wstrzymywano nawet produkcję.

W kontekście porównań ekonomicznych, zwłaszcza tradycyjnych aut z silnikami Diesla i benzynowymi (o małej pojemności) elektryki przegrywają. Niestety, nie są konkurencyjne, nie są panaceum na ekologię (słynny ślad węglowy, utylizacja baterii, pierwiastki ziem rzadkich), ciągnie się za nimi bateryjny problem słabego zasięgu. Mówiąc wprost, elektryki nie są już języczkiem u wagi wśród Amerykanów, Chińczyków, tym bardziej Polaków. I jeszcze uwaga polskich dealerów sprzedających elektryczne motocykle - są niesprzedawalne!
Warto dodać, że nie sprawdził się też system dopłat do elektryków, a możliwość jazdy buspasami nie jest już wabikiem dla kierowców aut elektrycznych. Niestety zaniechano także zielonego światła dla aut z instalacjami gazowymi (LNG autobusy) czy (LPG, CNG) samochody dostawcze, osobowe, autobusy. Przecież były i są ekologiczne, ale Unia Europejska już wydała wyrok na tę niszę ekologicznego paliwa. Z kolei zakaz rejestracji aut spalinowych od 2035 roku, to porażka unijnych urzędników - wygląda tak słabo, jak ostatni mecz kadry Polski z Wyspami Owczymi.
- przeczytaj także:
- Toyota bZ4X: nowa linia elektryków „beyond Zero”
- Toyota Corolla Cross 2.0 197 KM Hybrid AWD-i – pierwsza jazda hybrydą 5. generacji
redakcja autoflesz.com