Po wycofaniu rządowych dopłat do zakupu aut elektrycznych, jak zapowiedział wicekanclerz Robert Habeck, sprzedaż aut elektrycznych w Niemczech drastycznie zmalała. Ciekawostką jest to, że niemieccy kierowcy potrafią liczyć i wybierają auta z silnikami Diesla.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / bmw X3 3,0- litra biturbo 286 KM - pałac Wojanów
Dane Federalnego Urzędu Transportu Samochodowego mówią o tym wprost, w styczniu Niemcy zarejestrowali 213. 553 aut osobowych, z czego jedynie 22. 474 to elektryki. Oznacza to spadek sprzedaży elektryków o 54,9 proc.
Sztuczne pompowanie popularności, oszczędności i ekologii przestało działać. A przestało między innymi dlatego, że wycofano dopłaty do pojazdów elektrycznych. Niemcy, podobnie jak Polacy obawiają się też uwolnienia cen energii elektrycznej, która czeka (także Polaków) w drugiej połowie roku.
Dopłaty – kroplówka dla elektryków zniknęła
Obecnie, bez dopłat państwa, sprzedaż drastycznie zmalała. Przypomnijmy, że niemiecki rząd dopłacał do elektrów:
- 4,5 tys. euro w przypadku aut wycenionych na mniej niż 40 tys. euro (netto);
- 3 tys. euro na samochody (netto) od 40 do 65 tys. euro.
Niemcy coraz chętniej wybierają samochody z silnikami Diesla
W grudniu 2023 roku zarejestrowano tam niemal 41 tys. aut z tymi motorami. To wzrost o 9,5 proc. w porównaniu z analogicznym okresem - grudzień 2023 roku. Okazuje się, że silniki Diesla, te najnowocześniejsze, są dużą konkurencja dla elektryków: pewny zasięg niemal 700-1000 km (i więcej), dostępność ON na każdej stacji paliw, bardzo dobre parametry dynamiczne (w tym przyspieszenie, elastyczność, a także niedoceniona ekologia).
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com/ Mazda CX-60 3,3- litra; ZPP Ostromecko
Wystarczy popatrzeć na najnowsza Mazdę CX-60 3,3- litra, która spełnia z nawiązka normy Euro 6, a jest w stanie spełnić normę Euro 7. Tym samym Mazda pokazuje, że silnik Diesla nadal jest ekonomiczny (średnie zużycie paliwa 5,3 l/100 km), dynamiczny (przyspieszenie 7,4 s) i czysty (emisja 137 g/km).
Przykład: jedziemy na ferie (Kujawsko-Pomorskie kończy pierwszy tydzień). Popularny SUV bmw X3 z pancernym silnikiem 6- cylindrowym (trzy razy zdobywał tytuł najlepszego silnika Diesla wszech czasów w grupie do 3,0- litra) - czyli X3 E83 3,0 twin turbo zużywa średnio 7,8 l/100 km, co przy cenie ON (6,35 zł/litr, stacja Auchan w Bydgoszczy przed wyjazdem na ferie) pozwala na przejechanie 100 km w cenie 49,3 zł.
Średniej klasy auto elektryczne potrzebuje na przejechania 100 km ok. 18 kWh, a to kosztuje – z ładowarki GreenWay przy opłacie 3,15 zł / 1 kWh (taryfa Standard prąd DC) – 56,7 zł na przejechanie 100 km.
Już poza konkurencją dodajmy, że bmw X3 przejedziemy ok. 950- 1100 km na pełnym zbiorniku, zaś auta elektryczne nie wykonają tego zadania nawet w połowie. Co więcej, jadąc na ferie nie martwisz się, czy dla przykładu w Legnickim Polu masz dostęp do ładowarki średniej mocy (i wolne stanowisko), tylko podjeżdżasz na stację MOL i tankujesz 2-3 min. do pełna. Właśnie ten psychiczny komfort, warty jest rozważenia! Niemcy to już potrafią, po wstępnym zachwycie autami elektrycznymi.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com/ bmw X3 biturbo; "Pałac na Wodzie" Staniszów
Przypomnijmy jeszcze, że nawet Toyota waha się z przestawieniem tylko i wyłącznie na elektromobilność. Choć ma w swoim portfolio auta czysto bateryjne, mocno rozbudowuje dział hybryd, w tym plug-in. Ale ma też bardzo dobre diesle. Przypomnijmy tylko, iż pierwsze 1000 egzemplarzy nowych Toyot Land Cruiser 2,8- lita 201 KM dostępnych w Europie zostało wyprzedanych w zaledwie 30 minut.*
*/ Do klientów samochody te trafią w drugiej połowie 2024 roku
Jeśli macie ochotę na najnowszą Toyotę Land Cruiser, to w salonach czeka z jednostką Diesla 2,8 D4-D i mocy 204 KM. Szkoda, że dziennikarze nie przewidzieli tej obecnej sytuacji rynkowej i usilnie chcieli widzieć diesle w muzeach.
Zainteresowaniem w Niemczech cieszą się także auta z silnikami benzynowymi (rejestracja w styczniu 88 tys. szt.) i hybrydy (rejestracja 52 tys. sztuk), hybrydy PHEV (plug-in) sprzedaż spadła o niemal 20 proc.

Podsumowanie
My nadal szukamy złotego środka, opowiadamy o 3 mln aut elektrycznych w Polsce, eksperymentujemy, sprowadzamy chińskie autobusy elektryczne, praktycznie wcale nie wykorzystujemy LNG. Ale prawda jest taka, że dopóki nie będzie baterii nowego typu pozwalającej na zasięg – przynajmniej taki jak to prezentują jednostki iskrowe (w tym małolitrażowe diesle) – to dalszy rozwój elektromobilności będzie tylko przygodą dla najbogatszych. Wysoką barierą, jak ta na ścianie wschodniej z Białorusią, jest także cena – nadal zbyt wysoka dla większości Polaków tyrający często 8-10 godz. (i więcej) na kasie w Biedronce.
redakcja autoflesz.com