Pisaliśmy już kilkakrotnie o słabnącym zainteresowaniu autami elektrycznymi. Dziennikarze promujący elektromobilność próbują reanimować mit o wyjątkowych zaletach tego napędu. Tymczasem zmiana przepisów, powolne odstępowanie od elektromobilności w Niemczech (zmiana przepisów, oszczędności, brak dopłat, zrywanie kontraktów na stacje ładowania) skutkuje tym, że Niemcy znów polubili silniki Diesla! mało jednak się mówiło o chińskich elektrykach, które zalegają portowe składnice i... rdzewieją na potęgę.
fot. Getty Images
Straty notują też chińscy eksporterzy, którzy myśleli, iż elektryki to eldorado najbliższych kilku lat. Niestety, jak podaje Automotive News, w europejskich portach rdzewieją tysiące nieodebranych elektryków. Chińscy producenci wydzierżawili nawet wewnętrzne, portowe składowiska na elektryki. Kto jednak je serwisuje, zabezpiecza przed rdzą, ładuje akumulatory – niewiele wiadomo w tym temacie.
Bardzo duża utrata wartości elektryka
Niestety to smutna prawda, najmniej traci Tesla, ale też traci (Elon Musk obniżyl nawet ceny). Niektórzy producenci ratują się, jak mogą, zaczęli rozwijać model sprzedaży bezpośredniej (pomijanie dealerów), bezpośrednio do nabywcy.
Niestety, o nabywcę trudno. Miał być wzrost zainteresowania elektrykami, tymczasem według danych Europejskiego Stowarzyszenia Producentów Pojazdów (ACEA) auta elektryczne utrzymały zaledwie 12-procentowy udział w rynku. Producenci nie chcą znacząco obniżać ceny aut elektrycznych, szukają oszczędności, zwalniają lub wyłączają okresowo taśmy produkcyjne. To nadal nie przekonuje chętnych do zakupu auta elektrycznego.
Przypomnijmy, że od lipca wchodzą podwyżki cen energii elektrycznej, to także poważny problem dla właścicieli takich aut, jak również nowych entuzjastów zeroemisyjnej energii (która tak naprawdę nie jest zeroemisyjna).
Dlaczego elektryki tracą na wartości?
Jak informuje firma analityczna DAT szybszy spadek wartości samochodów elektrycznych notowany jest od 2021 roku. Dla przykładu spadek wartości elektrycznego Audi Q8 e-tron jest o 11 punktów procentowych wyższy niż w przypadku spalinowego Audi Q7. Tylko jedna z przyczyn jest przewidywana wymiana kompletu baterii litowo-jonowych.
"Obecnie, trzyletni samochód elektryczny jest wart ok. 60 proc. ceny początkowej. W przypadku samochodów benzynowych wartość ta sięga 70 proc, lepiej wypadają nawet tak zwalczane ostatnio silniki wysokoprężne (67 proc.). Dobrym wyznacznikiem jest mocno nasycony samochodami elektrycznymi rynek szwedzki. Badania wskazują, że w kraju tym samochody elektryczne tracą dziś o 10 proc. więcej wartości" - czytamy motoryzacja, interia.pl
redakcja autoflesz.com