Deutsche Welle, niemiecki nadawca publiczny, poświęcił sporo miejsca Volkswagenowi. Największy europejski producent samochodów traci oddech. Kierunek elektromobilność nie wypalił, podobnie jak przekręt wszech czasów dieselgate. Co więcej, poddostawcy już zastanawiają się, czy trzeba będzie zwalniać, albo zamykać niektóre zakłady.

Pisaliśmy że słaba sprzedaż elektryków już wymusiła u Volkswagena zamykanie, zwalnianie, albo celowe przestoje w produkcji. Wydawało się, że afera diesel gate już za Volkswagenem, być może dlatego urzędnicy unijni wymyślili kierunek na elektromobilność. Auta elektryczne wymyślono już dawno, dawno temu, ale kariery nie zrobiły. Później było parcie na LPG, CNG i LNG, ale to Unia podcięła tę zieloną gałąź. Swoje trzy grosze dołożył też m b. min finansów Jacek Rostowski.
Przypomnijmy, że w Niemczech już dawniej ratowano Opla. Bezskutecznie! Obecnie aż 61 proc. Niemców odrzuciło pomysł interwencji państwa, aby zapobiec tej niekorzystnej sytuacji.
Odpowiedzialny za markę Volkswagen (CEO) Thomas Schaefer powiedział, że niemieckie fabryki Volkswagena nie były konkurencyjne, a koszty były wyższe - nawet o 25-50 proc. w stosunku do innych producentów.
Kiedyś, przy premierze Suzuki, zapytaliśmy Jarosława Maznasa, znanego dziennikarza motoryzacyjnego i prezentera, czy afera dieselgate nie podetnie skrzydeł (wtedy) największemu producentowi aut na świecie. Maznas po dłuższym namyśle powiedział, że koncern przetrwa. Mieliśmy wtedy odmienne zdanie, bo kierunek - elektromobilność, w erze najsłabszego ogniwa – baterii litowo-jonowych – nie jest doskonały, a tym bardziej nie jest panaceum na ochronę środowiska. Tymczasem unijni urzędnicy kolanem domykali (i nadal domykają) drzwi, za którymi nadal stoją niesprzedane elektryki.
Rok 2023 r. koncern zamknął zyskiem zaledwie 22 mld euro. Według Die Zeit Grupa VW nie sprzedaje już tylu samochodów, co przed pandemią koronawirusa. Siostrzane marki jak: Skoda, Seat czy Cupra całkiem dobrze opanowały europejski rynek. Tragicznie wygląda też sprzedaż Volkswagena, tj. aut z silnikami spalinowymi np. w Chinach. Ponadto warto zwrócić uwagę, że Chiny na potęgę eksportują swoje elektryki do Europy (BYD, Omoda), są o wiele tańsze od aut elektrycznych VW i jak twierdzą mechanicy... wcale nie tak bardzo awaryjne. Jest jednak mały problem - dotąd niepodnoszony - wymiana dla przykładu falownika w markowym aucie elektrycznym może wynieść nawet ponad 120 tys. zł (BMW X5 F15). Dlaczego, bo podzespoły do elektryków jakże często stanowią już nierozbieralny zespół (silnik elektryczny, przekładnia, falownik).

Toyota, największy producent aut na świecie, posiadacz najwartościowszego znaku towarowego wg Forbesa, nadal nie przestawiła swojej produkcji li tylko na auta elektryczne. Co więcej, ma w swojej ofercie nadal silniki Diesla, podobnie zresztą jak Mazda. Niestety magiczne słowo Volkswagen już nie działa, co więcej Polacy polubili Opla.
Volkswagen
Firma Volkswagen została założona w 1938 roku, ale nie wszyscy wiedzą, że wymyślił ją sam Adolf Hitler. Wtedy, miały to być samochody dla ludu. Pierwsze projekty samochodów z logo VW powstały jednak już kilka lat wcześniej. Zadanie stworzenia samochodu dla ludu powierzono ojcu niemieckiej motoryzacji - Ferdinand Porsche. Otrzymał on bowiem zadanie stworzenia taniego samochód, wytrzymałego samochodu na który niemal każda niemiecka rodzina będzie mogła sobie pozwolić. Hitler jednak wiedział, że wojskowe wersje VW przejdą do annałów historii motoryzacji - nie wiedział, iż elektromobilność rozgrzeje umysły niemieckich projektantów. Mówiąc prościej - nie będzie maszynką do zarabiania pieniędzy.
redakcja autoflesz.com