Chiny już rządzą światową gospodarką a prezydent Donald Trump jeszcze w to nie może uwierzyć. Pierwiastki ziem rzadkich rozłożyły europejską motoryzację

Donald Trump ma w listopadzie spotkać się z przewodniczącym Chińskiej Republiki Ludowej  Chin Xi  Jinpingiem w Korei Pd. Obecnie, po niepotrzebnej i złej polityce prezydenta Stanów Zjednoczonych dot. ceł, Chiny odpowiadają znacznie mocniej. To już jest uderzenie mocniejsze niż lewy prosty Oleksandra Usyka, nadal niepokonanego mistrza wagi ciężkiej w boksie.   Temat jest ważny i dotyczy jednej z najważniejszej gałęzi przemysłu: motoryzacji, energetyki, przemysłu zbrojeniowego.

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com

 

Wprowadzając temat na właściwe tory zacytujemy to  co powiedział z humorem mediom Danald Trump o planowanym w Korei Pd. spotkaniu z Xi. "Nie, nie odwołałem (spotkania), ale nie wiem, czy do niego dojdzie. Ale i tak tam będę, więc zakładam, że może się odbyć — powiedział dziennikarzom 

Dlaczego? 
Wielokrotnie nadmienialiśmy, że Chiny zaostrzają  (i tak już restrykcyjne) przepisy dotyczące eksportu metali ziem rzadkich REE (ang. rare-earth elementsnie). A warto wiedzieć, iż  Chiny już kontrolują niemal 85-90 proc. tego światowego wolumenu. Trudno się zatem dziwić, że eksport chińskich elektryków do Europy, a także Stanów Zjednoczonych jest pokazem siły Kraju Środka. Podczas gdy prezydent Trump bardzo źle zaczął mieszanie w tyglu światowych ceł, zwalniając jednak Rosję od drakońskich podwyżek, by wreszcie przepuścić szarżę celną na Chiny, przewodniczący Xi (uznany przez magazyn Forbes za najbardziej wpływowego człowieka na świecie) przyjął to uderzenie na podwójną gardę. Teraz przeszedł do kontrataku. Chińskie ministerstwo handlu i administracji  ogłosiło w czwartek wprowadzenie kontroli eksportu pięciu kolejnych metali ziem rzadkich i wielu powiązanych z nimi produktów. Obecnie restrykcje obejmują metale z grupy lantanowców: holm,    erb, tul, europ, iterb.

Co z tego wynika?
Otóż nie tylko to, że Europa i Stany Zjednoczone muszą importować pierwiastki ziem rzadkich choćby do samochodów elektrycznych, akumulatorów nowego typu, silników samolotowych czy silników elektrowni wiatrowych. Pewne jest i to, ze Elon Musk nie już największym producentem - zarówno samochodów elektrycznych  i baterii do nich -  a Stany Zjednoczone nie są też największym producentem pierwiastków ziem rzadkich.  Obecnie to koncern BYD i kilka innych chińskich smoków przejęło ten wolumen rynku motoryzacyjnego na świecie.*

*/ W 2024 roku gigant z Chin firma BYG wyprodukowała aż 4 mln samochodów elektrycznych, podczas gdy TESLA tylko 1,8 mln.

Chiński fenomen
Chińczycy nie tylko pozwalali produkować w Chinach najlepsze samochody europejskie, japońskie czy amerykańskie. Podpatrywali, kopiowali i poprawiali. Zamiast rozwijać dział silników spalinowych opartych na ropie naftowej weszli znacznie głębiej i mocniej z wolumenem aut elektrycznych. I mieli (i nadal mają rację) bijąc mocniej i celniej na gardę przeciwnika. Dziś są potentatem, mają nie tylko metale ziem rzadkich, ale także znacznie tańsze, nie gorzej wyposażone samochody elektryczne i hybrydowe, jak również już zadbali  o łańcuch  dostaw elementów zamiennych.

Powiedzmy  szczerze, ani Ursula von der Leyen, ani Donald Trump nie przewidzieli takiego tsunami elektryków na  rynki zachodnie. Co więcej, afirmując poparcie dla Elona Muska prezydent Stanów Zjednoczonych kupił  od niego najnowszą Teslę, a po kilku miesiącach wyrzucił z Białego Domu swojego doradcę!  Teraz już wszystko zostało pozamiatane przez chińskich producentów, a koncerny takie jak: Stellantis, Nissan, Dodge, Chrysler, a nawet Volkswagen, Porsche i Audi  mają problemy.

Polski rynek aut elektrycznych
My czekaliśmy na chiński wkład w rozwój pierwszego seryjnego – umówmy się – polskiego elektryka. Chińczycy nie powiedzieli nie, ale wstrzymali finansowanie Izery. Dziś są hegemonem na polskim rynku motoryzacyjnym... budując i sprzedając auta hybrydowe i elektryczne. W samej Bydgoszczy jest już kilka salonów chińskich marek, a będą powstawać następne.
Czym się różnią od najlepszych salonów producentów europejskich, japońskich czy koreańskich? Choćby sposobem pozycjonowania, wyszkoleniem załogi czy ciągłością sprzedaży najnowszych modeli. I co ważne, polski rząd ugiął się wreszcie pod naporem elektryków z Chin, na nie także ma być dodatek (zachęta) państwa. Zostawmy jednak ten przykład na później.

W obecnej sytuacji geopolitycznej, wojny w Ukrainie czy wojny Izraela z Hamasem programy zbrojeniowe mają kolosalne znaczenie
Warto zauważyć, że program zbrojeniowy Polski, od wielu lat w zapaści wreszcie ruszył i dostał przyspieszenia. Ale i tu, przy produkcji czołgów, armatohaubic czy wozów bojowych potrzebne są pierwiastki ziem rzadkich. Czy notable odpowiedzialni za łańcuch dostaw np. lantanowców, skandowców i powstałych na ich bazie tlenków pomyśleli o tym? Odpowiedź pewnie nie wszyscy znają, bo to może być kolejna wpadka jak z samolotami F-35 czy czołgami Abramsami  (uzbrojenie, serwisowanie... a raczej brak serwisowania w Polsce, klucze licencyjne). Podobnie pytanie można zadać decydentom poprzedniego rządu ws. uzbrojeniu zamówionego  w Korei Pd. Przypomnijmy, że uzbrojenie to kupiliśmy po wygórowanej cenie, w  większości na kredyt, a polska produkcja czołgów K2 PL ma się ziścić dopiero za 2-3 lata.  W świetle restrykcji chińskiego rządu, dostawa słynnych F-35 może się też opóźnić, już teraz amerykański producent Lockheed Martin ma problemy z ich produkcją.

„Chiny są dominującym podmiotem na rynku metali ziem rzadkich, czyli surowców niezbędnych w przemysłach motoryzacyjnym, elektronicznym i obronnym. Według szacunków na 2024 rok światowe złoża tych surowców wynoszą 110 mln ton, z czego aż 44 mln ton znajduje się w Chinach. Państwo Środka kontroluje też ok. 90 proc. ich przetwórstwa” – czytamy w opracowaniach ekspertów z United States Geological Survey.

Przypomnijmy, że regulacje wprowadzone przez chińskie ministerstwo wprowadza irytację i bezradność zarówno  Białego Domu, jak  i Brukseli, niestety słabo  zarządzanej przez Ursulę von der Leyen. Co zatem zrobiła Unia Europejska ws. elektryków. Niewiele, a nakaz zakazu aut spalinowych po 2035 roku - najprawdopodobniej - zostanie przesunięty (lub odwołany).

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com

Chiny wkraczają  do walki o światowe rynki
Już w kwietniu br. rząd Xi  wprowadził licencję  na eksport pierwiastków ziem rzadkich, a to skutkowało  spowolnieniem produkcji aut elektrycznych (i hybrydowych) na  świecie (po stronie zachodnich producentów).

Niestety, ani Stany Zjednoczone, ani   Unia Europejska nie są zdolne do rozwijania własnych zdolności produkcyjnych, choćby poprzez reaktywację zaniechanych kopalni czy  recykling metali ziem rzadkich (tu polscy naukowcy mają jednak  osiągnięcia; na horyzoncie już pojawiły się nowe złoża litu). Przypomnijmy też starania Donalda Trumpa o umowę ws. pierwiastków ziem rzadkich z Wołodymyrem Zełenskim. Najpierw była niepotrzebna awantura w Gabinecie Owalnym, później powolny zwrot na Kijów, a przed zbrodniarzem wojennym Putinem rozwinięto czerwony dywan w Anchorage (sierpień  2025 Alaska).  Choć Ukraina ma większość tych pierwiastków z tablicy Mendelejewa, to nie jest w stanie konkurować z Chinami czy zapomnianym przez większość analityków państwem. Tu chodzi o Koreę Pn.,  która ma podobno wszystkie pierwiastki ziem rzadkich, aczkolwiek nie posiada technologii ich wydobycia. Co ciekawe Korea Pn. nie jest wymieniana na tej liście największych producentów, gdyż żelazna kurtyna Kima jest nadal dość szczelna.

Stany Zjednoczone dawniej (lata 90.) dominowały w wydobyciu pierwiastków ziem rzadkich, dziś zajmują drugie miejsce (14,33 proc. wg neodymium-mag.com),  podczas gdy Chiny  pierwsze (70 proc.).  Obecne dostawy pierwiastków ziem rzadkich w USA pochodzą wyłącznie z kopalni Mountain Pass w Kalifornii, którą reaktywowano, poddano konserwacji, zadbano o ochronę środowiska w czwartym kwartale 2015 roku i wznowiono produkcję w pierwszym kwartale 2018 roku. Przed bankructwem była ona obsługiwana przez firmę Molycorp, a następnie została przejęta przez MP Mine Operation (obecnie MP Materials). 

Dane Eurostatu (za ubiegły rok) wskazują, że do  krajów Unii sprowadzono łącznie 12 900 ton metali ziem rzadkich, za sumę  101 mln  euro. Kraj Środka zawsze się cenił, ale teraz w szczególności. I jeśli  ogłosi całkowite embargo ws. licencji na dostawy,  to gospodarka UE odda walkowerem pole position.

fot. materiały prasowe/ kopalnia pierwiastków ziem rzadkich w Chinach

Przypomnijmy też, że 9 października br. chińskie ministerstwo handlu ogłosiło, iż rozszerza wydawanie licencji uprawniających zagranicznych producentów do zakupu metali ziem rzadkich. To było pokłosie niefortunnej decyzji  z 4 kwietnia 2025 r., gdy Donald Trump uderzył na oślep w chińską gospodarkę podwyżkami taryf celnych.

Odpowiedź Xi Jìnpínga  była chyba mocniejsza niż uderzenie Oleksandra Usyka, wymowna, jak również dotkliwa.  Licencjami objęto kolejne siedem pierwiastków: samar, gadolin, terb, dysproz, lutet, itr i skand, a magnesy neodymowe dorzucono na przystawkę. Wybór był przemyślany, miał zaboleć, ale nie pozbawić oponentów życia. Wymienione pierwiastki są niezbędne (i nie mają zamienników) w produkcji:  silników elektrycznych do elektryków, silników lotniczych i rakietowych, reaktorów jądrowych, monitorów i laptopów nowego typu, sprzętu wojskowego (w tym czołgów Abrams czy samolotów F-35), twardych dysków, baterii nowego typu, telewizorów, a nawet dronów.

Paradoksem jest i to, że teraz po wprowadzeniu ww. licencji (9 października weszły w życie nowe) to ministerstwo handlu Chin „decyduje”, co ma być produkowane w Europie, a nawet w Stanach Zjednoczonych. Kolejne pierwiastki takie jak: holm, erb, tul, europ, iterb są niezbędne dla elektroniki, układów półprzewodnikowych czy laserów. Zwracamy uwagę, że to Chiny już posiadają urządzenia laserowe do strącania dronów, co pokazały na niedawnym pokazie wojskowym w obecności komunistycznych dyktatorów (przywódców).

Podsumowując – Stany Zjednoczone, zarówno pod rządami Donalda Trumpa w I kadencji, Joe Bidena i Trumpa w II kadencji przespały wyścig zbrojeń o pierwiastki ziem rzadkich w koszyku, co więcej, zaniedbały procesy technologiczne dot. ich przetwarzania. Co ciekawe jeszcze do niedawna Stany Zjednoczone przesyłały do Chin metale ziem rzadkich do przetworzenia, bo koszty w przeliczeniu na kilogram danego pierwiastka były znacznie niższe niż za oceanem. 
Jeszcze na początku lat 90. USA szczyciły się największą produkcją tych pierwiastków i związków chemicznych (np. tlenki). Wspomniana już kopalnia Mountain Pass w Kalifornii zaspokajała wtedy 33 proc. światowego zapotrzebowania na REE ( ang. rare-earth elementsnie). Chiny tymczasem inwestowały i rozwijały własne kopalnie i rafinerie, rozwijały też technologie pozyskiwania tych pierwiastków. Powoli, choć bez parcia na szkło rząd chiński wraz z operatorami rozpoczął wojnę cenową z firmami ze Stanów Zjednoczonych, Australii, Indii czy Chile o dostawę tych metali (rudy metali ziem rzadkich)...  po jak najniższej cenie. Dziś to samo próbują zrobić ze swoimi elektrykami, konkurencyjnymi cenowo i jak mówiliśmy nie gorzej wyposażonymi.

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com

Chińskie tsunami trwa i kosi konkurencję. Tymczasem Ursula von der Leyen nadal upiera się ws. rejestracji, a raczej zakazu rejestracji aut spalinowych po 2035 roku. To zły pomysł, bardzo zły b. pani minister obrony Niemiec. Na szczęście sam kanclerz Niemiec Friedrich Merz, dyrektor generalny  BMW Olivier Zipse, szef Mercedesa Olla Kallenius  i nowy szef Stellantis Antonio Filosa zgodnie powiedzieli, że w obecnej sytuacji geopolitycznej, zakaz ten musi być oddalony (przemyślany na nowo). Na tę chwilę przewodnicząca Parlamentu UE po raz drugi (niedawno był kolejne głosowanie nad votum zaufania) zachowała swoje stanowisko, ale nie ma żadnych pomysłów na przyszłość. Chiny zaś już rządzą światową gospodarką, a z Rosji i Putina uczyniły (de facto) swojego wasala.

Ciekawostki:

  • Pełna lista metali ziem rzadkich: lantan, cer, prazeodym, neodym, promet, samar, europ, gadolin, terb, dysproz, holm, erb, tul, iterb, lutet, itr i skand;
  • Według Międzynarodowej Agencji Energii Chiny inwestują w rafinację i przetwarzanie metali ziem rzadkich od wielu lat i kontrolują 90 proc. globalnej zdolności przetwórczej;
  • Unia Europejska  jest  tylko „głęboko zaniepokojona” chińskimi żądaniami, aby „wnioskodawcy o zezwolenia eksportowe ujawniali wrażliwe dane”.  Bruksela stworzyła ustawę o surowcach krytycznych (CRMA), która ma zapewnić „bezpieczny, zróżnicowany i zrównoważony” dostęp do surowców dla UE. Wydaje się, że państwa członkowskie są zainteresowane pomysłem, ale kilka lat za późno.
    W kwietniu 2025 r. Solvay Puławy  rozpoczął ekspansję, chcąc odzyskać dawną pozycję w przetwórstwie REE. Firma pozyskuje surowiec z Malawi.  Do 2030 r. zakład przetwórczy liczy na  pokrycie aż 30 proc. europejskiego zapotrzebowania na metale ziem rzadkich.
    Rozbudowę planuje również estoński zakład Sillamäe (docelowo 2-5 tys. ton), a szwedzko-norweska kooperacja Patterns REEtec / LKAB ma uruchomić zakład separacji REE (ok. 720 ton neodymu i prazeodymu rocznie).
    Grupa Azoty razem z Mkango Polska chce wybudować w Puławach rafinerię REE. Projekt, który ma zostać ukończony w 2028 r., znalazł się na liście 47 strategicznych projektów w UE;
  • Po przetworzeniu rudy z zawartością danego pierwiastka koszt w chińskiej rafinerii (zakładzie przetwórczym)  jest wielokrotnie tańszy niż w Stanach Zjednoczonych. Dlaczego? Chiny nadal nie dbają o ochronę środowiska, a utylizacja pierwiastków promieniotwórczych dostarczanych z metalami ziem rzadkich jest marginalizowana, a pensje pracowników są - umówmy się - iluzoryczne;
  • Najdroższym (aktualnie) pierwiastkiem stosowanym np. w motoryzacji czy lotnictwie nie jest złoto (1700 dol. za uncję)  czy platyna (1200 dol. za uncję)  tylko rod (25 000 dol. za uncję).

redakcja autoflesz.com

Źródło: neodymium-mag.com, geologyscience.com, Eurostat

 

 

 

Publish modules to the "offcanvas" position.