Toshihiro Mibe, CEO Hondy odwiedził jednego z największych producentów elektryków w Chinach - jego raport poraża... prądem

Dominacja chińskich producentów na rynkach światowych -  w zakresie elektryków i hybryd - jest już przytłaczająca. Zdaniem prezesa Hondy, ani Europa, ani Stany Zjednoczone nie mają szans na konkurencję. Ich proces produkcji, od projektu do wykorzystania poddostawców i finalnego procesu produkcji jest modelowy. Na tę chwilę możemy powiedzieć, iż poraża pradem!

fot. Chery/ Exlanix ET/ES

Jak twierdzi Toshihiro Mibe, prezes, dyrektor generalny i dyrektor reprezentacyjny, Honda Motor Co., Ltd. niemal cały proces technologiczny jest w pełni zautomatyzowany, a pracownicy są niemal niewidoczni. Niestety, to duża różnica w porównaniu z europejskimi fabrykami. Ich domeną jest także niemal niezakłócony łańcuch w dostawach pierwiastków ziem rzadkich potrzebnych do baterii elektryków czy budowy silników elektrycznych. Europa ma z tym problem, a Volkswagen musiał nawet wstrzymać produkcję elektrycznych modeli.

Warto jednak zauważyć, że Honda nie produkuje nowych modeli (czy modeli po liftingu) z szybkością światła,  porównywalną z Toyotą, Hyundaiem czy Renault. Co więcej, wiele salonów w polskich miastach zniknęło z firmamentu, jak kiedyś Infinity (luksusowy model Nissana). W  Chinach - obecnie -  Honda traci udziały na tamtejszym rynku z mocą wodospadu.

Ponadto koncern BYD, największy producent baterii na świecie – do elektryków – zaopatruje także Teslę Elona Muska.  Chińczycy produkują szybko, dużo i tanio, aczkolwiek do jakości można mieć uwagi. Na tę chwilę trudno też mówić o rezydualnej utracie wartości na rynku wtórnym. Jeśli dodamy europejskich stylistów, którzy wyczarowują całkiem ładne modele, to trudno się dziwić, że popyt na chińskie klony jest tak duży... nie tylko  w Polsce. Część tych designerów lata temu podkupił koncern Hyundaia ( i jego córka  KIA), a dziś także rozpycha się łokciami na polskim i europejskim rynku. Wystarczy, że wspomnimy o jednym z najsłynniejszych stylistów Peterze Schreierze czy Lucku Donckerwolke. 

Pisaliśmy też niedawno o powstających ośrodkach naukowo-badawczych w Polsce np. koncernu Chery (Omoda&Jaecoo, Exlantix czy Exeed), jak również centralnych składach części zamiennych. Chińczycy robią to nie tylko szybko, ale także profesjonalnie.

Czy ta ekspansja ma szansę na znacznie dłuższy okres dominacji? Tak, jeśli problemy z elektrykami zostaną rozwiązane (zasięg, szybkość ładowania, ceny nowego kpl. baterii, utylizacja zużytych baterii, tańsze kpl. podzespołów). Piszemy o kompletach podzespołów, bo w przypadku Toyoty, Hondy czy BMW można (jeszcze) wymienić uszkodzoną część, zaś w produkcji modelu  z Kraju Środka najczęściej wymagany jest zakup np. całego falownika. To są ukryte koszty po okresie gwarancji.

fot. Honda/ Toshihiro Mibe, CEO  Hondy

Wiele dobrego dzieje się także w najnowszych bateriach do chińskich elektryków i aut hybrydowych. To już zupełnie inny wymiar (odporne na samozapalenie (niekontrolowany wybuch), mniejsza utrata energii w niskich temperaturach, coraz mniejszy udział drogich pierwiastków ziem rzadkich, możliwość ładowania wysokim prądem). Ta ostatnia zaleta wg użytkowników (elektrotechników) jest mocno dyskusyjna, bo krótkie ładowanie b. dużym prądem z zewnętrznej ładowarki skraca żywotność takiej baterii.
Fizyki, nadal nie można oszukać, a genialny Nikola Tesla przewidział ten dział motoryzacji (elektromobilności) już w czasach, gdy spierał się z Edisonem o wyższość prądu przemiennego nad prądem stałym. Miał rację, nie twierdził jednak, że samochody elektryczne będą złotym Graalem motoryzacji.

 

redakcja autoflesz.com

Źródło: Honda, Bloomberg

Publish modules to the "offcanvas" position.