O poranku, w śpiących jeszcze Karkonoszach, dopisało nam szczęście. Wiedzieliśmy, że sarny, szczególnie pewna sarenka z matką podchodzą do ludzkich domostw, jak niedźwiedzie w Bieszczadach, szukając łatwego pożywienia. Nie są wybredne, bo wystarczy im fasola, mimoza czy liście drzew owocowych. Wreszcie się udało zrobić kilka zdjęć, młodej samicy, która bezszelestnie skubała przysmaki w ogródku.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Samica jest potocznie nazywana kozą, samiec rogaczem. To cudny widok... Już wczesną wiosną, widzieliśmy matkę z młodą, która uczyła swoje potomstwo polowania na łatwe śniadanko. Najprawdopodobniej były to pierwsze zwiady.
Dziś koza sama zadbała o swoje śniadanie wczesnym porankiem. Musiała się trochę natrudzić, bo zapobiegliwi mieszkańcy wsi stawiają już siatki, tak jak mieszczuchy... ogrodzenia wokół blokowisk.
Sarny są bardzo płochliwe, skoczne i świetnie rozpoznają drogę do wiejskiego ogródka. Jak twierdzą specjaliści zamieszkują całą Polskę poza górami. Tymczasem niespodzianka. Karkonosze wszak, to własnie góry, piękne, dostojne i kryjące wiele tajemnic z okresu II wojny światowej. Życie tu - podobno - jest sielski, anielskie, pełne niespodzianek.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / Nikon D7100, obiektyw Nikkor 18-105 ED, f=3,5/5,6
Zresztą sami zobaczcie.
Krzysztof Golec, redakcja autoflesz.com