To już druga inscenizacja bitwy o Wyszogród z Krzyżakami w roli głównej. Organizatorzy wybrali jeden z ostatnich terminów na przeprowadzenie bitwy, która niestety zakończyła się wycięciem całej załogi grodu w pień. Dymy opadły, a makiety spalonego grodu dogaszała jednostka staży pożarnej. Byliśmy, znów zaiskrzyło, polecamy!
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Przypominamy o korzeniach
- Wyszogród pełnił kluczową funkcję na pograniczu Kujaw i Pomorza. Żaden transport przepływający Wisłą do pobliskiego Torunia nie mógł być niezauważony – wyjaśnia Robert Szatkowski, prezes Stowarzyszenia Bydgoski Wyszogród, główny organizator bydgoskiej inscenizacji
Moda na rekonstrukcje historyczne, zwłaszcza te dość odległe w czasie, wzrasta z każdym rokiem. Z całą pewnością nie jest to skala, jak na przedpolach Grunwaldu, z ciężką jazdą konną, setkami rycerzy, łucznikami, ale od czegoś trzeba zacząć. Miasteczko namiotowe rozstawiono tu od samego rana, a trawa została wygolona na długo przed bitwą.
Charakterystyczny klimat inscenizacji, rycerze, giermkowie i ich białogłowy w starannie dobranych „kreacjach” wywołują podziw i uznanie gości tu zgromadzonych. Do tego dbałość o szczegóły, opieka medialna Expressu Bydgoskiego, pełna logistyka i zabezpieczenie medyczne. Wszystko zagrało, tylko Wyszogród został spalony i splądrowany. No coż, inaczej być nie mogło, a biegu historii już nie odwrócimy. Ważne iż Wisła, w tym miejscu, zawsze płynęła prosto do Bałtyku. Nigdy pod prąd!
Innymi słowy, to żywa lekcja historii. O pozostałościach po Wyszogrodzie, który powstał na długo przed Fordonem i Bydgoszczą wiedzieli dotąd nieliczni miłośnicy scen batalistycznych. Być może dlatego spora grupa entuzjastów i miłośników dawnego rycerstwa postanowiła przypomnieć kawałek historii Polski.
Wyszogród wychodzi z cienia
Początkowo Wyszogród strzegł tych strategicznych terenów przed najazdami pogańskich Prusów, później przed Krzyżakami. Był nawet stolicą Księstwa Wyszogrodzko - Bydgoskiego. Jak podaje legenda, a odnotowano to w kilku dokumentach historycznych, przez Wisłę w tym miejscu przeprawiał się św. Wojciech w drodze do Gniezna.
- Gród został doszczętnie zniszczony po długotrwałym oblężeniu przez Zakon Krzyżacki zaledwie rok przed bitwą pod Płowcami, która rozegrała się w 1331r. - przybliża historię tego miejsca Szatkowski
Bydgoszczanie, goście, miłośnicy historii nie zawiedli
Dzisiejsza inscenizacja zgromadziła sporą grupę bydgoszczan, fordoniaków i gości. Spora liczba dziennikarzy, wolontariuszy i ludzi dobrego serca trafiła na podatny grunt historii. Zanim dzwony kościoła św. Mikołaja, w pobliskim Fordonie, oznajmiły południe, uroczysty przemarsz wojów na mszę św. spowodował iskrę do dalszego działania. Były pokazy rękodzielnictwa średniowiecznego, stragany z jadłem, napitkami i pamiątkami. Popołudniową bitwę i miseczko rycerskie obejrzało kilka tysięcy widzów.
Angielskie akcenty – Wyspy zdobyliśmy już wcześniej, niż 17 października 1973 roku
Przypomnijmy, że w 1330 roku gród został zaatakowany przez Krzyżaków pod wodzą Otto von Luterberga. Bitwa prowadzona z przeważającymi siłami zakonu zakończyła się krwawo. Jak podaja kroniki niemal cała załoga grodu została pobita, twierdzę splądrowano i zburzono doszczętnie. Z dymem poszedł cały dorobek życia załogi. Kupcy i rękodzielnicy, którzy uszli z życiem, osiedlili się w dzisiejszym Fordonie.
- Pozostałości po Wyszogrodzie to całkowicie zapomniane miejsce w Dolinie Wisły. Chcieliśmy wskrzesić historię tego miejsca. Dzisiejsza inscenizacja pokazała, że idziemy w dobrym kierunku – mówi Szatkowski
- Chcielibyśmy robić tu imprezy cykliczne, a jeśli wystarczy środków wybudować stałą ekspozycję. Miejsce z pewnością ma potencjał, może być nawet atrakcją turystyczną - dodał Szatkowski
Warto dodać, że korzenie bitwy o Wyszogród sięgają znacznie głębiej. Jeden z rycerzy, po zakończeniu bitwy, przypomniał tylko zapomniany epizod z udziałem Kanuta Wielkiego i jego wuja Bolesława Chrobrego. Ten ostatni miał nawet wysłać posiłki siostrzeńcowi podczas podboju Anglii. Błyskawicznie zajęto wtedy hrabstw Essex. Na koniec przypomnijmy, że wspomniany Kanut Wielki był nawet królem Anglii w latach 1016-1035.
Jaki stad wniosek? No cóż, Anglię zdobyliśmy już wcześniej niż Orły Kazimierza Górskiego 17 października 1973 roku. Co więcej, słynny "Dywizjon 303" podczas II wojny światowej tylko przypomniał o polskiej potędze w powietrzu, a matematycy: Rejewski, Różycki i Zygalski już dawno powinni być bohaterami II wojny światowej. Nie powinniśmy zatem mieć kompleksów, szkodą iż nasi wspaniali wybrańcy o tym nie pamiętają.
Udana impreza godna jeszcze większej promocji
Prezes dziękuje wszystkim sponsorom, uczestnikom, licznie przybyłej publiczności, a także służbom zabezpieczającym teren widowiska. Za rok kolejna inscenizacja, jeszcze lepsze nagłośnienie tej imprezy. Pomoc obiecał prezydent miasta i kolejni sponsorzy.
Logistycznie imprez zorganizowana wzorowo, pod profesjonalnym okiem Ratownictwa Medycznego, Policji, Straży Miejskiej i harcerzy. Za rok też tam będziemy. Naprawdę warto!
Na koniec dowiedzieliśmy się, że Uniwersytet Kazimierza Wielkiego ma utworzyć nowy kierunek studiów, mocno osadzony w realiach rycerstwa polskiego. Czyżby śnieżna kula rusza? Jeśli tak, to powinny zejść lawiny, aby historia Polski nie była nadinterpretowana.
redakcja autoflesz.com, obsługa własna