Medycyna niekonwencjonalna – terapie naturalne, rozwój wewnętrzny. Rozmowa ze specjalistką nie tylko o medycynie

Jest specjalistką z zakresu medycyny niekonwencjonalnej- diagnostykę elektroakupunkturową VEGA Test i sesje Access Bars ma... w jednym paluszku. Na zaplanowaną rozmowę z panią Pauliną Szpakowską-Kurczyn, długo musieliśmy czekać, ale się udało. Zapewniamy, że warto było, zwłaszcza iż nie tylko zwykli pacjenci gremialnie odwiedzają jej gabinet. Ostatnio sporą grupą zawodową są kierowcy, nawet tirów...

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / Pani Paulina Szpakowska-Kurczyn, specjalistka medycyny niekonwencjonalnej, w swoim cieplickim gabinecie

Czasami się śmiejemy, że na tę bardzo ciekawą rozmowę czekaliśmy dłużej niż na spotkanie z Sharon Stone, Rafałem Blechaczem czy Hiroshi Kono, b. prezydentem Toyoty Motor Poland. Temat, który poruszamy jest ważny,  z co najmniej kilku powodów i może zainteresować naszych czytelników, kierowców czy osoby szukujace przyczyn jednostek chorobowych u siebie. Często nawet nie wiemy, że posiadamy bakterie, grzyby i inne patogeny zatruwające nam życie. Sami się przekonaliśmy, iż temat jest trudny, ale wyjątkowo ciekawy. Dziękujemy naszej rozmówczyni, że w dość prosty sposób przeprowadziła nas przez te trudne meandry innego świata medycyny.

Jest pani nauczycielką języka angielskiego w Szkole Podstawowej  w Jeleniej Górze, do tego specjalistką w co najmniej kilku dziedzinach (psychologia, medycyna niekonwencjonalna, pszczelarstwo, anglistyka). Mógłbym wymienić jeszcze kilka zainteresowań jak np. narciarstwo i strzelectwo sportowe, ale jestem ciekaw jak pani to wszystko godzi?

Na pozór wydaje się to dość skomplikowane, ale przy odrobinie chęci, a przede wszystkim dobrej organizacji pracy i przekonaniu, iż pomagam ludziom – możliwe do zrealizowania. Odkąd przyjechałam do Jeleniej Góry zakochałam się w Karkonoszach. Wprawdzie kolejność była odwrotna, bo najpierw zakochałam się w mężu, rodowitym jeleniogórzaninie, później w górach, ale to nie ma znaczenia.

Choć jestem warszawianką, uważam Jelenią Górę za mój dom. Tu urodziły się moje dzieci (dwóch gimnazjalistów), tu mam wszystko czego mi potrzeba.

Skromnie pani o tym wszystkim mówi, ale wielu oddałoby setki dolarów, bo franków już nikt chyba nie zaryzykuje, aby przenieść się z małego miasta do stolicy.

No cóż... to tylko pieniądze, ale jak już wcześniej powiedziałam, to moje miejsce na Ziemi. Prowadząc tak aktywne życie zawodowe muszę czerpać siły witalne prosto od natury. Uwielbiam wycieczki rowerowe po tutejszych przepięknych terenach. Tu mam swój ogródek, blisko pasiekę. Widok panoramy gór widoczny prawie z każdego miejsca w mieście, a przede wszystkim z okien mieszkania, jest też nie bez znaczenia.

Czy ludzie szukają pomocy u specjalistów medycyny niekonwencjonalnej? Dlaczego zainteresowała się pani VEGA Testem i Access Bars?

Rzeczywiście, ten problem w ostatnich latach nabiera coraz większego znaczenia, często z wielu niezależnych od siebie powodów. Chorujemy coraz częściej, wszystko kręci się w przyspieszonym tempie, jesteśmy nosicielami bakterii, pasożytów, grzybów i jeszcze wielu innych patogenów i zanieczyszczeń zatruwających nam życie.

Medycyna niekonwencjonalna nie jest panaceum na wszystko, ale w wielu przypadkach może pomóc. I to bardzo skutecznie! W końcu medycyna chińska ma długie korzenie. Przypomnę, że według tradycyjnej medycyny chińskiej warunkiem zachowania zdrowia jest równowaga między yin i yang – uzupełniającymi się siłami pochodzącymi z filozofii chińskiej i metafizyki. Osiąga się to, najogólniej mówiąc, poprzez leczenie holistyczne.

Czyli tradycyjny skalpel i antybiotyk idą w odstawkę?

To duże uproszczenie, ale dla dalszego ciągu naszej rozmowy można tak to sobie wyobrazić. Bynajmniej, ja nie zastępuję lekarza specjalisty, ale mogę uzupełnić pewne obszary, choćby wykonując VEGA Test czy terapię BARS. Gdy wciągnęłam się w dość skomplikowane tajniki wiedzy, wiem że potrafię pomóc w bardzo wielu przypadkach. Cieszy mnie fakt, gdy pacjenci odzyskują zdrowie dzięki moim terapiom i zaleceniom.

Brzmi ciekawie, już sobie myślę, że pasożyty, bakterie czy grzyby nie mają już szans. Przybliżmy zatem VEGA Test.

Od tego zaczyna się powrót do zdrowia, ponieważ przy pomocy specjalistycznego urządzenia i oprogramowania, mogę stwierdzić co dolega mojemu pacjentowi. Najprościej rzecz ujmując VEGA Test jest metodą diagnostyki elektroakupunkturowej opierającej się na badaniu reakcji wegetatywnego układu nerwowego człowieka na elektromagnetyczne częstotliwości konkretnych patogenów lub jednostek chorobowych.

Samo badanie trwa ok. godziny, jest bezinwazyjne, bezbolesne i polega na dotykaniu punktów akupunkturowych na dłoni elektrodą diagnostyczną. Poprzez dokładnie dobrany punkt uzyskuję pełną informację o zaburzeniach wszystkich układów i narządów oraz czynnikach chorobotwórczych wywołujących te zaburzenia. Co więcej, wykrycie procesów chorobowych jest możliwe nawet, gdy mimo ich rozwoju w organizmie, objawy nie są jeszcze odczuwalne.

Proszę podać kilka przykładów jednostek chorobowych, które mogą być zdiagnozowane tą metodą.

Zdaje sobie pan sprawę, że nie o wszystkim możemy powiedzieć w tak krótkiej rozmowie, ale dam kilka przykładów: pasożyty (wątroba, jelita, skóra), alergie (pokarmowe, wziewne), nerki (guzy, torbiele), układ hormonalny (rak piersi, rak prostaty, cały układ rozrodczy), stawy i chrząstki (reumatyzm, dna moczanowa, bóle kręgosłupa, artretyzm), układ nerwowy (borelioza, mykoplazmy, chlamydie).

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / Pani Paulina Szpakowska-Kurczyn diagnozuje kolejny przypadek metodą VEGA testu

Ostatnio coraz więcej pacjentów- kierowców zgłasza się z problemami nie tylko zogniskowanymi na bakterie czy pasożyty. Chodzi tu o stan psychofizyczny, koncentrację uwagi czy reakcję na zagrożenia?

Wprawdzie kandydat na kierowcę musi dołączyć specjalistyczne badanie w WORD, ale wiemy doskonale, że specjalistyczne bywa tylko w nazwie. Później okazuje się, że kierowca cierpi na padaczkę, alergię czy miał już kilka stanów przedzawałowych.

W jaki sposób kierowcy mogą poprawić swój stan zdrowia?

W każdym przypadku najpierw należy wykryć największych producentów toksyn w organizmie, czyli pasożyty i grzyby. Gdy one są obecne organizm jest w sposób ciągły osłabiany i zatruwany. Jeśli zasiedlają nasze organy przez dłuższy czas, doprowadzają do spadku odporności, pojawienia się skłonności do alergii i tworzenia różnych guzów, cyst, torbieli oraz nasilenia problemów praktycznie ze wszystkimi układami. Dlatego zawsze zaczynam badanie od testowania pasożytów, potem grzybów, później bakterii i wirusów w różnych miejscach w organizmie. Taka też jest następnie kolejność usuwania patogenów...

Skoro wiemy jak rozpoznać, to przejdźmy do drugiego etapu – jak leczyć?

Zalecam zabiegi biorezonansu (zwykle potrzeba ok 14 codziennie pobieranych sesji), podczas których organizm jest poddawany ekspozycji na praktycznie niewyczuwalne dla nas częstotliwości, które jednak są zabójcze dla konkretnych typów obciążeń (co ważne nie ma tu skutków ubocznych). Do tego wspomaganie i oczyszczanie odpowiednimi suplementami, srebrem koloidalnym i ziołami.

Takie działanie jest najczęściej rewelacyjną alternatywą dla przyjmowania antybiotyków, sterydów lub innych leków działających głównie objawowo, zamiast na prawdziwą przyczynę dolegliwości. Warto tu wspomnieć, że bardzo często antybiotyki usuwają bakterie tylko do momentu zaniku objawów chorobowych. Część z tych patogenów zostaje w organizmie uaktywniając się ponownie w sprzyjających warunkach, czyli najczęściej przy spadku odporności np. w wyniku silnych przeżyć, stresu czy przeciążenia pracą.

Jak jest skuteczność samej terapii po VEGA teście?

Bardzo duża - rzędu 90-100 procent.

Czy wszyscy pacjenci mogą być zdiagnozowani metodą VEGA Testu?

Niestety nie. Przeciwwskazaniem jest posiadanie rozrusznika serca. Kobiety w ciąży mogą być badane ale zabiegów biorezonansu nie powinny przyjmować ze względu na czasowe zwiększenie w organizmie stężenia toksyn z rozpadu patogenów. Nie ma przeciwwskazań ani dla dzieci, ani dla osób starszych.

Wspomnieliśmy na początku o kolejnej ciekawej metodzie BARS. Proszę przybliżyć naszym czytelnikom główne aspekty takiej sesji.

BARS to energetyczny proces na ciało polegający na lekkim dotyku 32 punktów na głowie odpowiadających za nasze przekonania, osądy, opinie i uprzedzenia dotyczące różnych aspektów życia np. szczęścia, kreatywności, kontroli, starzenia się, wyglądu ciała, zdrowia, związków, seksualności czy pieniędzy.

Podczas sesji trwającej ok 1,5 godziny uwalniane są napięcia i blokady w tych wszystkich dziedzinach życia, dając nam tym samym coraz więcej przestrzeni do kreowania nowych możliwości oraz do dokonywania w końcu własnych, rozwijających i dających szczęście, i poczucie spełnienia wyborów. Z lekkością,  bez wysiłku zaczynamy się otwierać i
przyjmować całe dobro i obfitość, które Wszechświat ma nam do zaoferowania. Zmienia się nasze życie.

Gdyby ktoś mógł zrobić w swoim życiu wszystko - mówiąc kolokwialnie - co by to było?

W metodzie Access, która jest zbiorem narzędzi zarówno werbalnych (pytań otwartych) jak i procesów na ciało (m.in. Barsy) w trakcie procesu zmiany tego, co pragniemy zmienić, zadaje się właśnie takie i podobne pytania np.

  • Gdybyś miał moc kreowania własnego świata, co być wykreował?
  • Gdyby wszystko w twoim życiu było możliwe, co być wówczas zrobił?

Jednak nie oczekujemy tu odpowiedzi werbalnej, bo nie o to tu chodzi... chodzi o coś wiele więcej - o odpowiedź,  nie w postaci myśli i słów,  ale zdarzeń i opcji, które niosą nam spełnienie, szczęście i obfitość, a których się najczęściej nie spodziewamy. Pytanie w Access pełni funkcję klucza otwierającego nas niczym wrota na to, czego jeszcze nie wymyśliliśmy, nie przewidzieliśmy. Odpowiedź będzie od razu ograniczeniem, bo będzie stworzona przez nasz umysł, który mimo ogromnego potencjału w nim obecnego, jest ograniczony i funkcjonuje w ramach tego, co jest w stanie wymyślić na podstawie własnej wiedzy lub doświadczeń. A co jeśli są rozwiązania, opcje i odpowiedzi o wiele lepsze i pełniejsze, od tych których nie wzięliśmy pod uwagę, bo nie wiedzieliśmy, że w ogóle są możliwe i będą na daną chwilę dla nas najlepsze?

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / rodzina Pani Szpakowskiej-Kurczyn: synowie,  Krystian i Konrad oraz mąż Piotr

Czy są chętni na sesję BARS?

Mówiąc szczerze, to jeszcze słabo rozpowszechniona w Polsce dziedzina wiedzy, bardziej w większych miastach. Tu w Jeleniej Górze jestem na razie chyba jedyna, zarówno jeśli chodzi o Vega Test, jak i o Barsy czy Access. Ale kiedyś trzeba zrobić pierwszy krok, jak Neil Armstrong dla ludzkości na Księżycu... w 1969 roku.

Uważam, że nie należy się zniechęcać możliwym początkowym sceptycyzmem ludzi, tylko niezłomnie propagować to, co się wie już z własnego doświadczania, że działa i się sprawdza. Jeśli do tego dochodzi moje szczere zamiłowanie i pasja do tego, co robię, myślę że jest to tylko kwestia czasu aby ludzie zaczęli otwierać bardziej się na ogrom korzyści płynący ze wspomnianych metod.

Ładnie to pani powiedziała, ale korci mnie jeszcze jedna dziedzina „Biologia Totalna”, czyli uzdrawianie przez przypominanie.

To bardzo szeroka płaszczyzna wiedzy, bardzo ciekawie opisana przez m.in. Gilberta Renauda w książce „Recall healing”. Jedna z głównych tez koncepcji „Biologii Totalnej” mówi o tym, że jakakolwiek choroba nie jest błędem natury lecz najlepszym rozwiązaniem mózgu na utrzymanie organizmu przy życiu. Okazuje się, że nasz mózg, w przeciwieństwie do pamięci komputera, nigdy się nie myli. Mało tego, nie pracuje bez potrzeby, jest w stanie wybierać rozwiązanie doskonałe biologicznie. Z kolei choroba pojawia się jako rozwiązanie wtedy, gdy nasz świadomy umysł nie jest w stanie dłużej zajmować się traumatyczną sytuacją i mózg, aby nie przeciążać organizmu przesuwa problem do podświadomości, która następnie znajduje rozwiązanie w obrębie naszego organizmu. / virgobooks.pl/
W ten sposób każda silna emocja czy sytuacja będzie się odbijać w określony sposób na ciele, stając się dla nas zwierciadłem tego, co przeżyliśmy lub wciąż przeżywamy wołając niejako o definitywne rozwiązanie danego konfliktu w nas samych (nie na zewnątrz). Często pozwalamy na to wołanie przez całe lata, uciekając przed stanięciem oko w oko z przyczyną... i wciąż nie pozbywamy się swoich chorób oszukując się, że w pewnym wieku to już się choruje, a że to jest dziedziczne, bo matka czy dziadek "to mieli" i tym podobne wymówki.

Czy w kolejnym uproszczeniu można powiedzieć, że choroba jest odpowiedzią naszego mózgu na rozwiązanie konfliktu?

Claude Sabah, twórca tej teorii pewnie się nie obrazi jeśli to zrobimy. W tym systemie mamy opisaną szczegółową mapę emocji czy traum związanych z konfliktami np. konflikt utraty terytorium, czyli czegoś lub kogoś dla nas bardzo ważnego (objawiający się najczęściej w formie zawału serca), konflikt lęku przed śmiercią (to nowotwory płuc), konflikt gniazda czy konflikt spadku poczucia wartości towarzyszący konkretnej sytuacji. Claude Sabah przebadał wielu pacjentów i stwierdził, że określone emocje wywołują konkretne choroby w odpowiednich narządach. Dla przykładu: złość gromadzi się w woreczku żółciowym, wątroba z kolei symbolizuje poczucie "braku" (lęk, że coś utracimy), układ pokarmowy (szczególnie żołądek) to niemożność „strawienia” czegoś lub kogoś. Problemy skórne, np. trądzik różowaty, łuszczyca, egzema, zawsze są związane z konfliktem rozłąki – często sięgającym korzeniami do dzieciństwa, kiedy np. w rodzinie pojawiło się kolejne dziecko, więc starsze „poszło w odstawkę”.

Ciało jest mapą tego, co się zdarzyło nie tylko w naszym życiu, ale też w życiu naszej najbliższej rodziny. To takie DNA. Okazuje się, że DNA przodków powtarza się, najczęściej w linii kobiet. Warto zatem bliżej przyjrzeć się linii naszych dziadków i pozgłębiać swoje drzewo genealogiczne.

Nie powiedzieliśmy jeszcze, że zakochana jest pani także w samochodach, szczególnie hybrydowych. Dlaczego?

Od zawsze miałam ciągoty do czegoś nowego, zarówno w medycynie, filozofii, czy motoryzacji. Moim zdaniem auta hybrydowe to najlepsza rzecz jaką zdołał wykreować człowiek. A jako że wymyślili to Japończycy, tym bardziej cenię ich pomysłowość i kunszt.  Ponadto hybryda to czyste emocje poparte racjonalnym myśleniem o motoryzacji.

Jaka marka szczególnie się pani podoba?

Moim marzeniem jest Toyota Yaris Hybrid, mały hatchback z dodatkowym silnikiem elektrycznym. Mało pali, jest ekologiczna i ma największą z dostępnych na rynku gwarancję (w grupie aut hybrydowych). Ponadto Toyotę cenię za solidność, wykończenie detali, jakość i niezawodność. Owszem podobają mi się także auta niemieckie, jak BMW czy Audi, ale kosztują krocie.

Dziękuję za rozmowę!

Rozmawiał: Krzysztof Golec, redakcja autoflesz.com

Publish modules to the "offcanvas" position.