PET- tak Anglicy i Wyspiarze określają zwierzęta domowe, jednym słowem to nasi ulubieńcy. Pisaliśmy już, że nie ma możliwości zarażenia się od kota czy psa. Potwierdza to Światowa Organizacja Zdrowia, iż dotąd nie znaleziono dowodów, aby nasi ulubieńcy mogli zarazić się koronawirusem i przenieść go na człowieka. Aczkolwiek szeroko opisywane zwyczaje zwierząt w lasach czy lwów w Parku Narodowego Krugera - to wynik braku turystów na okoliczność pandemii COVID-19.
fot. Agnieszka, autofflesz.com
W sieci też pojawiają się podobne informacja, potwierdzające tę zależność. Ale pamiętajmy, co mówili lekarze weterynarii ze Schroniska dla Zwierząt Bydgoszczy i nasza koleżanka redakcyjna, zawodowo związana ze zwierzątkami (i rybkami). W dobie nadal panujące pandemii COVI-19, szczególnie pies może przynieść koronawirusa np. na smyczy, obroży czy łapach. Tak samo jak my, poprzez dotyk, możemy nieświadomie przenieść tego wirusa do domu. Dlatego tak ważne są obostrzenia (rękawiczki lateksowe lub jednorazowe, gdy idziemy do sklepu warzywnego a nawet hipermarketu) - nie podajemy ręki, rezygnujemy z wypożyczania rowerów (hulajnogi) bez zabezpieczeń. Przypomnijmy, że bakterie koronawirusa mogą utrzymywać się na skórze nawet do 4 godz. Dlatego mycie rąk i odkażanie dłoni płynem antybakteryjnym jest tak ważne.
Wracając do naszych ulubieńców, w internecie pojawiają się różne informacje, w tym o zależności pomiędzy właścicielem kota (psa) a możliwością zachorowania na COVID-19. Ciekawą opinię wydała polska lekarka dr Sabina Olex-Condor, pracująca w madryckim szpitalu. Otóż pani doktor zauważyła, że przyjmując pacjentów z podejrzeniem koronawirusa (nie podano stanu pacjenta), nie wykazywali oni objawów chorobowych, a testy (ponoć) pokazały ujemny wynik na SARS-CoV-2. Polska lekarka, jako jedna z pierwszych, przekazywała zatrważające informacji nt. korona wirusa w Hiszpanii.

- Oddziały są przeciążone, brakuje łóżek, brakuje miejsc na intensywnej terapii. W niektórych budynkach Feria de Madrid, gdzie normalnie odbywają się targi i imprezy, urządzono szpital polowy – mówiła dr Sabina Olex-Condor, w rozmowie z Polsat News
Pani doktor twierdzi, że kot (pies) i jego właściciel – mówiąc kolokwialnie - wywierają na siebie korzystny wpływ - zwany odpornością krzyżową na wirusa SARS-CoV-2. Wniosek ten, niestety, wysunęła po zbadaniu bardzo małej grupy statystycznej, dlatego nie można uogólniać go na większej populacji potencjalnie zagrożonych wirusem.
Twardym dowodem natomiast jest, iż zwierzęta domowe (kot, pies) stymulują nasz układ odpornościowy. Nazywa się to odpornością krzyżową. Dla przykładu, jeśli nasz pupil (pies) zaraził się nosówką, to jego właściciel „uodparnia się” na odrę. Porównanie to działa w drugą stronę. / źródło: Joanna Jankowiak, polskapress.pl/
fot. Agnieszka, autofflesz.com
Jednym słowem nasi przyjaciele, jak kot czy pies wymagają naszej opieki, ale odwzajemniają dobre fluidy na wielu płaszczyznach. Czy interesowaliście się np. dlaczego kot siada na nasze bolące miejsca? No cóż, nie chcemy przekonywać, ale należałoby zapytać o to własnego kota... Choć nie potrafi odpowiedzieć, jego właściciel(ka) i tak zna doskonale jego język, zwyczaje, a nawet przyzwolenie na zabawę.
Z ostatniej chwili: przedstawiciele amerykańskiego ministerstwa rolnictwa oraz Centrum ds. Kontroli i Zapobiegania Chorób (CDC) powiadomili, że u dwóch kotów (z różnych dzielnic Nowego Jorku) wykryto obecność COVID-19. "To pierwsze zwierzęta domowe w Stanach Zjednoczonych, które uzyskały pozytywny wynik testu" - głosi wspólnie oświadczenie federalnych agencji. Zdaniem ich przedstawicieli koty miały łagodne objawy. Lekarz weterynarii, który także zbadał ten przypadek powiedział, że żaden z domowników nie był zarażony wirusem SARS-CoV-2. Przypominamy, że zgodnie z zaleceniami CDC, koty domowe nie powinny być wypuszczane na zewnątrz w tym okresie pandemii. /źródło: interia.pl/
- przeczytaj także:
Listy do redakcji: czy można się zarazić koronawirusem od kota czy psa?
redakcja autoflesz.com![]()