Listy Czytelników - czy trzeba bać się hybryd?

To pierwszy list jaki wpłynął do redakcyjnej poczty w Nowym Roku. Nasza czytelniczka ma mały dylemat dotyczący aut hybrydowych. To one, zdaniem Toyoty, zdominują rynek samochodów ekologicznych przez najbliższe kilkanaście lat.

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com

 

- Słyszałam, że trwałość akumulatorów elektrycznych w hybrydach wynosi ok 10 lat, a ich wymiana to koszt ponad 10 tys. zł. W związku z tym zastanawiam się czy kupienie (jak mam nadzieję w ciągu kilku najbliższych lat) samochodu z napędem hybrydowym będzie rzeczywiście oszczędnością, bo to co  zaoszczędzę na paliwie, będę musiała wydać z grubą nawiązką za 10 lat na wymianę akumulatora... Czy aby na pewno ten rachunek ekonomiczny będzie tu dla mnie,  jako użytkownika korzystny? Co redakcja o tym sądzi? - pisze pani Paulina z Jeleniej Góry

Dziękujemy za to pytanie, bo kierowcy nadal nie mają świadomości i posługują się stereotypami o hybrydach. Zanim przejdziemy do meritum, pragniemy wyjaśnić, że hybrydy np. w wydaniu Toyoty zdominują rynek do 2025 roku. Oczywiście równolegle będą rozwijane technologie wodorowe fuel- cell i elektryczne, ale to pieśń  niedalekiej przyszłości. Głównie chodzi o niemal zerową sieć stacji wodorowych i raczkujący program dot. punktów ładowania aut elektrycznych.

Co do podstawowego pytania, to od razu musimy sprostować, to co... czytelniczka słyszała. Ktoś to błędnie zinterpretował i tak poszło. Trwałość baterii hybrydowych nie wynosi 10 lat  - to gwarancja jaką daje producent na ten ważny element. Dział Techniczny Toyoty chwali się, że w Polsce odsetek reklamacji na baterie, głównie niklowo-wodorkowe wyniósł zaledwie 0,5 proc. Co więcej, są użytkownicy Priusa I generacji, którzy nadal jeżdżą na pierwszym komplecie baterii (to już ponad 18 lat!).

Co do ceny dot. wymiany, to rzeczywiście operacja ta jest droga, w zależności od modelu Toyoty może szokować. Ale np. wymiana koła dwumasowego ze sprzęgłem w Kii Sportage kosztuje w serwisie ok. 7.500 zł! Dodajmy jedynie, że Toyota Motor Co. uruchomiła kolejną wytwórnię baterii litowo-jonowych, również w Polsce LG  Chem zaczyna produkować ten ważny element, więc ceny powinny spadać.

W tej kalkulacji trzeba wziąć pod uwagę, jak długo chce Pani jeździć takim autem, nie sadzimy iż 10 lat. Trend w Europie i na  świecie jest taki, iż samochody sprzedaje się po 5-6 latach, auta flotowe, zaraz po upływie gwarancji. Idąc tym torem można mieć na uwadze bonusy, jakie oferuje producent i państwo (dopłaty, wjazd do strefy miejskiej, parkowanie, etc). W Polsce to, jak na razie mrzonka, ale za parę lat...

Zatem, skoro nie auta z silnikami Diesla (choć uważamy, że nie ma nadal oszczędniejszych), bo nie mogą spełnić wyśrubowanej normy EURO 6 wkrótce 7, to pozostają jednostki benzynowe. A jeśli benzyna to niestety (a raczej stety)  Mazda jest nie do pobicia z technologią Skyactiv, ponadto to superautko bez  usterkowej turbosprężarki.

Na auta elektryczne nas  jeszcze nie stać, a zabawki w stylu Nissan Leav nikt rozsądny nie zdecyduje się (rzadko zamawiany model w polskich salonach, nadal drogi), przynajmniej na tę chwilę. TESLA z kolei to kosmos i brak stacji serwisowej w Polsce, u Renault z kolei trzeba wydzierżawić akumulatory!

Swoja drogą Toyota C-HR, hybryda lub z silnikiem BMW, to jest właśnie to,  co wielu chce mieć (idealne auto dla rodziny), spalanie ok. 4,0 l/100 km. Mazda to temat ciągle nęcący, ale w technologii Skyactiv, dość drogie.

Czy zatem trzeba bać się hybryd? Nie, ale mając ok. 70-85 tys. zł, dziś  warto wybrać rodzinnego SUV-a lub crossovera z jednostką benzynową. Problem jest jednak taki, iż  w tych modelach nadal wkładają silniczki (nie silniki) 3- lub 4-cylindrowe z tzw. downsizingiem (turbina, wyżyłowana moc, a wcale mniej nie palą od jednostki atmosferycznej). Naszym zdaniem niesłusznie media podsycają temat końca silników  Diesla. Jeśli będą takie jak 1.6 dCi Renault 160KM (najlepszy obecnie diesel na świecie w tej klasie), to każdy kierowca wchodzi w ciemno w ten biznes. Narzekają zaś ci, co sztywno trzymają się zasady wymiany oleju po 30-40 tys. km, a sprint od świateł do świateł wykonują na zimnym silniku. Wybór zawsze należy do tego, co trzyma konto w banku.

Krzysztof Golec, redakcja autoflesz.com

Publish modules to the "offcanvas" position.