Formalnie od 14 lutego br. przestała obowiązywać umowa z dolnośląską firmą „Komunalnik”, która od 1 kwietnia 2020 roku z dużymi problemami odbierała śmieci z bydgoskich osiedli. To już wiemy, ale teraz wychodzą kolejne fakty dotyczące tej umowy. Niestety, znów pachnie nieprzyjemnie!
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Przypomnijmy, że „Komunalnik” nie wywiązywał się z umowy, a bałagan i pełne pojemniki od śmieci były aż nadto widoczne. Prezydent Bruski (i podległy mu ZDMiKP) zwlekał twierdząc, iż nie może odstąpić od umowy w okresie pandemii. Całkiem możliwe, możliwe też jest i to, że mogły być naciski z samej Warszawy, aby prowadzić „Komunalniaka” na smyczy dalej. Kary które miasto nałożyło na tę dolnośląską firmę sięgają 4,5 mln zł.
Komunalnika już nie ma w Bydgoszczy, ale pozostały niezałatwione sprawy, za które – niestety – odpowiada prezydent i jego ludzie. Na światło dzienne wyszły inne finansowe grzechy , a dokładniej ekspertyzy i batalie sądowe, za które miasto płaciło - za obsługę prawną - firmie z Poznania. Radna PiS Grazyna Szabelska twierdzi, że miasto wydało od lipca 2020 r do marca br. aż milion 350 tys. zł. Michał Sztybel, zastępca prezydenta miasta zaprzecza i podaje kwotę 46 tys.740 zł.
To nie jedyny problem urzędującego prezydenta, który twierdzi, iż w kasie miasta nie ma pieniędzy na inwestycje czy doraźne wydatki. A te są w naszym mieście b. duże. Przypomnijmy jedynie najważniejsze: most Uniwersytecki do remontu, Wiadukty Warszawskie do kapitalnej naprawy (choć głośno mówi się o wyburzeniu), południowa nitka wiaduktu na ul. Wojska Polskiego do kapitalnej naprawy, nadal nieukończona budowa na rondzie Toruńskim i rondzie Bernardyńskim, czy totalne zaniedbania ma odcinku tramwaju Babia Wieś. Jak zatem zrozumieć tę zagmatwaną politykę i wojenną ścieżkę, na której obecnie stoją prezydent miasta i wojewoda?
Jak by tego było mało to PHU „Komunalnik” oskarża też miasto (czytaj prezydenta), że nie umożliwiło zabrania pojemników na śmieci w wyznaczonym terminie (do 21 lutego br.) Wygląda to na obstrukcję polityczną. To nie koniec tej umowy z "Komunalnikiem”, bo w podtekście można doczytać, iż dolnośląska firma wkroczy też na drogę sadową. Tu pojawia się problem – za co? Choćby za to, że całkowicie rozchwiała problem wywozu śmieci z obsługiwanego rejonu Bydgoszczy. Ale... to miasto wybrało taki podmiot, bo był nieznacznie tańszy od „Remondisu” czy „ProNatury”.
fot. redakcja autoflesz.com / tuż po wypowiedzeniu umowy pojemniki "Komunalnika" były w taki sposób "przygotowywane" do zabrania
Na koniec nasuwa się kolejne pytanie... ale to chyba prawda oczywista. Miasto niepotrzebnie wykorzystuje firmy zewnętrze np. do obsługi kilku linii autobusowych, bo teoretycznie były tańsze o kilka złotych (Mobilis, KDD Trans), a w efekcie wyszło drożej niż wynikało to z podpisanej umowy z b. wiceprezydentem Łukaszem Niedźwiedzkim. Kolejna wpadka to niechlubna przygoda z „Tartakiem Bydgoszcz”, a czarę goryczy przelewa kuriozalna sprawa z tramwajem przez Babią Wieś. Prezydent twierdził, że sprawa będzie rozwiązana najpierw do 2019 roku, później do końca 2020 roku, a teraz już nabrał wody w usta.
W kasie miasta nie ma pieniędzy, to fakt i ten odcinek trasy tramwajowej nie będzie ukończony nawet do końca 2021 roku. Problem w tym, że za ten błąd budowlany – w tle budowa Nordic Astrum – nie ma winnych! Podobnie z mostem Uniwersyteckim, pomimo dość jasno przedstawionego reportażu Anity Gargas, winnych nie ma, a most znany jest już w całej Polsce. Ale czy zostanie ponownie uruchomiony w tym roku?
Pytanie do prezesa Kurskiego jest inne, czy trzeba aż tak wypaczać tę sprawę w reportażu Anity Gargas? Jaki związek ma w tej aferze b. premier Donald Tusk pokazany "na chwilę", jak kryptoreklama nowego ulubieńca prezesa TVP Agustina Egurroli. Faktem jest, że prezydent Bruski mógł wypowiedzieć się do kamery i powiedzieć jak jest. Niestety unikał reportera TVP.
Skoro naprężenie w węzłach strategicznych (wanty) według ekspertyzy prof. Krzysztofa Zółtowskiego z Politechniki Gdańskiej zostało znacznie przekroczone, to stan taki może grozić katastrofą budowlaną (zawalenie mostu pod jego własnym ciężarem). Przypomnijmy jednak, iż wybór koncepcji mostu wantowego w takiej formie wybrał b. prezydent Dombrowicz, a wspomniany już prof. Zółtowski powiedział wprost, to był zły wybór. Wszyscy chcieli dobrze, ale wyszło jak ze szczepionką AstraZeneca (może spowodować zator żylny). Ale tego nie powiedzą oficjalnie, anie w TVP, ani w TVN. A most (i bydgoszczanie) czeka!
redakcja autoflesz.com