Naukowcy z Politechniki Gdańskiej przygotowali odrębną ekspertyzę w sprawie uszkodzenia mostu. Praktycznie jest zbieżna z opinią prof. Zółtowskiego, który stwierdził przeciążenie mocowań zakotwień want.
fot. redakcja autoflesz.com
Zdaniem ekspertów z Półtechniki Gdańskiej elementy zakotwień wykonano z blachy o grubości 20 mm ze stali S420M (stal konstrukcyjna o wysokiej wytrzymałości i spawalności). Ponoć taka fuszerka nie doprowadziła do całkowitej utraty nośności zakotwień want na tym moście - choć prof. Żółtowski stwierdził, iż mógł on ulec destrukcji pod wpływem leżącego zimą śniegu. Mówiąc krótko, użycie fachowych zwrotów i określeń w tej ekspertyzie ma na celu obniżenie skutków tzw. błędów projektowych i podważenie dotąd podjętych decyzji (zamkniecie mostu i wyłączenia go z ruchu od 29 stycznia br.). W efekcie nadal nie wiadomo kogo obciążyć kosztami drogiej naprawy tej fuszerki budowlanej, jak również kosztami za wyłączenie arterii z ruchu.
- Tak nie powinno się budować mostu. Głównym elementem jest idea estetyczna, jakaś forma, którą sobie projektant wymarzył i później tej formie podporządkował wszystko, nie stosując do tego w sposób prawidłowy wiedzy inżynierskiej - mówił dr hab. inż. Krzysztof Żółtowski, profesor Politechniki Gdańskiej
Jak dotąd nie wykazano, aby firmy budujące most Uniwersytecki dokonały jakichkolwiek zmian w projekcie polegających np. na zastosowaniu zamienników czy stali o niezgodnych parametrach. Przypomnijmy tylko, że każda ekspertyza kosztuje krocie, za którą niestety płaci podatnik, a efektów nie widać.
Przypomnijmy, co mówił red. Krzysztofowi Aładowiczowi konstruktor mostu mgr inż. Tadeusz Stefanowski, jednocześnie projektant Trasy Uniwersyteckiej:
– Musimy uporządkować kilka faktów. Urzędnicy zamawiający projekt, który miałem zrealizować dla Bydgoszczy, stawiali dwa ważne warunki. Projekt nie mógł być tuzinkowy, a most nie miał mieć podpór pośrednich. Przedstawiłem trzy koncepcje. Pierwsza to był obiekt łukowy z głównym przęsłem nad rzeką, druga to podwieszona estakada z płaszczyzną lin w osi konstrukcji. I trzecia – to, co już państwo widzicie na żywo – mówił inż. Stefanowski w dniu uroczystego oddania do użytku /źródło: bydgoszczwyborcza.pl/
Przypomnijmy też, że most oddano w dość kontrowersyjnych okolicznościach, jak również – umówmy się – złej konstelacji gwiazd – 12 grudnia 2013 roku dokonano uroczystego otwarcia, a już następnego dnia 13 grudnia jeździły po nim samochody. Niezbyt długo, bo trzeba było zrobić poprawkę asfaltowej nawierzchni. Były też inne wypominki np. brak gondoli czy ścieżki rowerowej (i kładki dla pieszych), ale miasto miało określony zasób pieniędzy. I tyle! Co do nazwy mostu, a przypomnijmy miał nosić imię prezydenta Lecha Kaczyńskiego, opozycja - mówiąc oględnie - była nad wyraz nieprzychylna.
Wygląda na to, że optymistyczny wariant podany przez ZDMiKP 180-300 dni na remont 7- letniego mostu wydaje się nie do spełnienia.
To nie jedyny problem prezydenta Bruskiego. Nadal nie wiadomo kiedy ruszy tramwaj przez Babią Wieś, zaś w kwietniu miał być wyłoniony zwycięzca przetargu na remont kapitalny Wiaduktów Warszawskich. Tymczasem kierowcy jeżdżą tędy - jedną nitką - i grzmią! Najniebezpieczniej jest jednak wtedy, gdy karetka na sygnale chce pokonać potok uziemionych samochodów!
Przypomnijmy, iż bardzo optymistycznie przy tych problemach brzmi zakończenie remonty północnej nitki wiaduktu na ul. Wojska Polskiego. Podobno wykonawca Mostostal Kielce podał termin – zima tego roku.*
*/wiadukty na ul. Wojska Polskiego zostały wybudowane w latach 1975-1978, w 1992 roku przeszły remont kapitalny, zaś południowa nitka była remontowana ponownie... rok temu przez bydgoską firmę Gotowski
Brzmi pięknie, ale pewnie wyjdzie jak zwykle. O słynnej (zabytkowej) tendrowni, która przeszkadzała PESIE tylko nadmieniamy. Po jej rozebraniu w 2014 roku miała powstać jak Feniks z popiołów w innym miejscu. Dziś rdzewieje w magazynach ZDMiKP, a nikt z najważniejszych ludzi prezydenta, w tym architekt miasta nawet nie zgłasza się do odpowiedzi. Podobnie jest z d. "Drukarnią", którą wbrew logice i prawu budowlanemu zaakceptował b. prezydent Dombrowicz, dziś jako Bydgoskie Centrum Finansowe ginie, jak pacjent w okresie pandemii.
redakcja autoflesz.com