Ta wyjątkowa budowla czekała na swoje dni chwały aż do maja 2021 roku, gdy firma Budimex zakończyła główne prace konstrukcyjne, modernizacyjne, odwadniające przed oddaniem budynku inwestorowi, czyli Miastu Bydgoszcz. Kiedyś była wizytówką Bydgoszczy, a w okresie PRL-u stopniowo chyliła się ku upadkowi. Aż do teraz... Nikt nie miał pomysłu ani funduszy, aby przywrócić blask Młynom Rothera.
Od czerwca – tylko na zapisy – można już obejrzeć ten przedpremierowy spektakl i wreszcie pochwalić głównego wykonawcę robót za końcowy efekt. Rzeczywiście, prezydent, goście i bydgoszczanie mogą być dumni z tego obiektu na Wyspie Młyńskiej.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Pomysłów na zagospodarowanie wnętrza było kilka, te które przedstawił nam przewodnik są ciekawe, ale nie powalają na kolana. Przypomnijmy, iż miał tu być hotel, ale poprzedni właściciel przeliczył się z możliwościami finansowymi. Miało być pięknie, z przytupem, ale wyszło jak zwykle. Kilka lat obiekt... czekał nieremontowany, aż miasto wykupił ten kompleks i rozpoczęło modernizację, przywracać do świetności. Przewodnik mówi, że na co najmniej 150 lat postoi! Oby tak było, ale o tym nieco później.
Krótka historia
Historia Młynów Rothera w Bydgoszczy sięga XIX w. i związana jest z Kanałem Bydgoskim, Wisłą i Notecią. Przypomnijmy, iż Kanał Bydgoski, jest najstarszą tego typu inwestycją hydrologiczną w Polsce i już w sobotę 19 czerwca ma zostać otwarte Muzeum Kanału Bydgoskiego na Okolu.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Budowa Kanału Bydgoskiego, wykorzystanie Młynówki i Brdy do zadań specjalnych, to było szalone wyzwanie dla pruskich inżynierów (Bydgoszcz była wtedy pod zaborem pruskim). Trzeba było być wizjonerem, jak Elon Musk, aby odważne plany wcielić w życie.
Jakie plany? Otóż inżynierowie pruscy znani byli z wielkiej wiedzy w zakresie budowli hydrotechnicznych (budowli specjalnych, umocnień pola alki), wykombinowali sobie, iż warto wykorzystać siły natury do jeszcze większych zadań. Tak powstał pomysł budowy wielkiego magazynu zbożowego połączonego z młynem (nazwanego później Młynami Rothera).
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / widok z tarasu widokowego...
Lokalizacja inwestycji nie trwała długo, wybrano meandry Brdy, Młynówki, co dało początek znanej nam dzisiaj Wyspy Młyńskiej. Dlaczego zatem młyny? Bo były w tamtych czasach awangardą postępu, dawały stabilne zatrudnienie i zbyt wyprodukowanej tu mąki.
Dziś dość trudno ustalić datę powstania Młynów Rothera (wbicia pierwszego pala), sądziliśmy iż w czasie remontu budowlańcy znajdą jakąś sensacyjna informację (np. kapsuła czasu czy list w butelce jak w filmie pod tym samym tytułem Luisa Mandokiego z 1999 roku). Nic z tych rzeczy, znaleźli jedynie wodę, grzyb i nadgryzione zębem czasu stropy i krokwie.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Wiemy natomiast, iż 1825 r. istniejące tu stare młyny przejęli bracia Schickler z Berlina i powołali do życia spółkę Bydgoskie Młyny "Herkules". W połowie XIX w. stare budynki rozebrano, a na ich miejscu (obiekt palowany i osadzany na solidnym kamiennym fundamencie). Na tych kamiennych fundamentach powstał duży kompleks w latach 1844-1850, dzisiaj zwany Młynami Rothera. Jego mecenasem był minister Królestwa Prus Christian von Rother.
Budowla, ku zaskoczeniu firmy Budimex, była w całkiem niezłym stanie, jak na taką rabunkową eksploatację. Solidność pruskiej roboty widać także w środku, oryginalna cegła, a stropy do dziś możemy podziwiać niemal w oryginale. Belki (na zdjęciu widać nawet numery ich łączenia), wzmocnienia, a nawet zabytkowe schody pokazują maestrię budowlanego sztychu. Aż się prosi o porównanie z bydgoskimi mostami, które - niestety - są symbolem fuszerki budowlanej okresu PRL-u.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Tuż po II wojnie światowej
Młyny upaństwowiono, utworzono Państwowe Przedsiębiorstwa Zbożowo-Młynarskie, które pracowało jeszcze w latach 80. XX w. Kres działalności gospodarczej w Młynach Rothera nastąpił w latach 90. ubiegłego wieku. Później było tylko gorzej...
Dopiero pod koniec 2013 r. obiekt odkupił (mówiąc kolokwialnie) bydgoski ratusz, ale ostatnie trzy lata nabrały realnego przyspieszenia, a efekt końcowy poznali szczęśliwcy w przedpremierowym pokazie z przewodnikiem. Było warto czekać na ten pokaz, który dopiero zaczyna nową erę młynów. To także świetny ruch marketingowy ludzi PR miasta, który zaowocuje już w 2022, gdy Młyny Rothera ruszą z atrakcjami.
Jakimi? Przewodnik nie zdradził wszystkich, ale bydgoszczanie mieli różne wizje zagospodarowania tej przestrzeni (ponad 12.844 m2).
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Od strony technicznej
Młyny Rothera, z wypalanej w Fordonie cegły, złożone są z trzech segmentów:
- budynku głównego (tu były największe zniszczenia);
- skrzydła zachodniego i wschodniego;
- w piwnicach planowano urządzić parking.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Czterokondygnacyjny, podpiwniczony (na palach) budynek zwieńczono dachem dwuspadowym, pokrytym papą. Oba skrzydła wykonano w konstrukcji szachulcowej, z dobrze zachowanymi belkami i krokwiami. Skrzydło zachodnie od strony mariny „Zawiszy” zakotwiczono na wysokim kamiennym cokole z wykuszami. Jaz przelewowy z kołami napędzanymi siłą nurtu wody zasilał koła młyńskie. Niestety, do dziś nie zachowały się żadne elementy wyposażenia, brak jest także informacji na temat maszyn (w tym pierwszej w Bydgoszczy maszyny parowej). Jedyne - co przekazał przewodnik - to informacją, iż w Młynach Rothera wykorzystano najnowocześniejszą technologię prosto ze Stanów Zjednoczonych. Jakość bydgoskiej mąki była tak dobra, że eksportowano ją do Brazylii i Stanów Zjednoczonych.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / przeszklone windy
Na dachu (choć to ostatnia widokowa kondygnacja) mieści się niewielki taras, z którego można zobaczyć (sfotografować) panoramę miasta. Stąd widać uruchomione testowo fontanny i całą Wyspę Młyńską. Dla seniorów i niepełnosprawnych uruchomiono już windę, a we wszystkich pomieszczeniach zainstalowana najnowocześniejsze systemy p.poż. Podczas naszego zwiedzania przeprowadzona też próbę wyjścia awaryjnego w przypadku zagrożenia.
Były też pytanie o klimatyzację, oczywiście jest, choć teraz dział na „pół gwizdka”. W nocy taras jest podświetlony, podobnie jak młyny od strony zewnętrznej.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
W środku, zamiast zniszczonych (nadwerężonych zębem czasu stropów drewnianych i łuków) mamy stalowe belki i kratownice, wygląda to awangardowo, a przede wszystkim bezpiecznie. W sali konferencyjnej stoją „na baczność” (w szyku roboczym) oryginalne podpory z żeliwa szarego, wtedy nowość i astronomiczna cena. Drzwi do poszczególnych kondygnacji zachowano w oryginalnym kamuflażu. Uwagę zwraca technika p.pożarowa. Prusacy mieli głowę na karku i już wtedy przewidywali takie zagrożenia. Obecnie odrestaurowano je i osadzono w grubych murach, zmodernizowano systemy wentylacyjne, założono nowe okna w drewnianej ramie, dodano sporo hartowanego szkła i jeszcze wtłoczono energetyczne fluidy.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / Bydgoszcz jest piękna, zwłaszcza z tarasu widokowego Młynów Rothera...
Co nas jeszcze zaskoczyło?
Przewodnik pokazał, jak z oryginalnych belek w magazynie zbożowym nadal wysypują się ziarnka żyta. Do tego piękna historia o młynarzach i zarządcach... bajka gotowa. Ale, zaskoczenie totalne, prace w magazynie zbożowym były tak zmechanizowane, iż wystarczyła tylko 11 pracowników na zmianie. Pomyślcie, ilu urzędników pracuje np. w Urzędzie Miasta i ZDMiKP, którzy wymyślają zakazy (nakazy), natomiast zupełnie nie widzą codziennego korkowania miasta.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Planów zagospodarowania tej wyjątkowej przestrzeni jest nadal sporo
Co prawda nie jest to słynny "róg obfitości", zwany także rogiem rogiem Amaltei, ale inwestor jeszcze nas zaskoczy. Na początku planowano tu utworzyć Muzeum Mózgu, którego głównym animatorem miał być prof. Marek Harat, później wspominano o muzeum z wodą w roli głównej „Ogrody Wody. Stany Skupienia”. Co nieco zaproponowali też bydgoszczanie, ale czy ich głosy zostaną wysłuchane?
Niestety całkowicie zapominano o planowanym Muzeum Motoryzacji, a to przecież wymarzone miejsce. Jeszcze trzy lata temu z okładem toruński klub pokazali tu stare, kultowe motocykle i rowery. Dziś, gdy Bydgoszcz odcięto od targów motoryzacji w HSW „Łuczniczka” nie ma takiego miejsca w grodzie nad Brdą.
„Dziś już jest skromniej ad voce planów” - mówi przewodnik, ale pomysłów nadal nie brakuje. Przewidziano między innymi:
- hub kreatywny;
- kultura i sztuka w dużym wymiarze;
- skrawek historii bydgoskiego piekarnictwa, głownie d. piekarnia „Bigoński”;
- wykłady i warsztaty (niewykluczone są też koncerty);
- kawiarnia.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com/ na zakończenie pokazu każdy z zaproszonych gości dostał mąkę żytnią do zrobienia zakwasu, co prawda nie z MR, ale od producenta z Kcyni - Kazimierz Jachymski, Eco Młyn oraz dwie reprodukcje z Młynów Rothera... nocą
Oficjalne otwarcie:
- Spichlerz zbożowy – styczeń 2022
- Młyny Rothera – listopad 2022
- Spichlerz mączny - czerwiec 2023
- przeczytaj także:
redakcja autoflesz.com, obsługa własna