Prezydent Andrzej Duda podpisał ustawę o związkach metropolitalnych. Ważna to decyzja dla Bydgoszczy, gdyż skutkuje tym, iż gród nad Brdą nie musi wiązać się z Toruniem nad metropolią bydgosko-toruńską. Problem w tym, iż górę biorą demony torpedujące to przedsięwzięcie, a władza jedynie odcina kupony do czasu nowego nadania.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Ustawa wchodzi w życie 1 stycznia 2016 roku, w międzyczasie prezydent Torunia Michał Zaleski wysłał list do prezydenta z prośbą o zawetowanie ustawy. Bydgoską metropolię będzie można stworzyć dwutorowo (ale Toruń nie odpuszcza):
- na podstawie rozporządzenia Rady Ministrów,
- Rada Ministrów zdecyduje o powstaniu metropolii na wniosek gminy, która ma poparcie innych samorządów.
Co ciekawe, aby RM zajęła się sprawą bydgoskiej metropolii, do wniosku należy dołączyć opinię 70 proc. rad miast na prawach powiatu. Kluczowym tematem jest także sprawa wojewody, który w imieniu Rady Ministrów ma sprawować pieczę nad tym przedsięwzięciem. Dlatego tak ważnym punktem obsady nowych stanowisk jest powołanie na ten urząd osoby związanej z grodem nad Brdą. Przypomnijmy, że dotychczasowy wojewoda pani Ewa Mes, podała się do dymisji po przegranych wyborach PO.
Czy sprawa jest już przesadzona? Podpis prezydenta formalnie zamknął dyskusję na temat tego jątrzącego problemu, przynajmniej w formie metropolii bydgosko-toruńskiej. Jak wspomnieliśmy prezydent Torunia a także poseł PO Antoni Mężydło podnieśli larum. Co więcej, zdaniem pana posła musi powstać metropolia. Zdaniem konstytucjonalistów – co najwyżej może. I co dalej?
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Teraz wszystko zależy od mocy sprawczej, a także zapału do pracy prezydenta miasta Rafała Bruskiego i jego żołnierzy. Tylko, czy po przegranych wyborach mają jeszcze tę iskrę i zapał do wywracania ściany, czy jak zwykle będą odcinać kupony? Sporo ugrać mogą nasi samorządowcy, którzy tak mocno obwieszczali rokosz na przystąpienie do związku metropolitalnego z Toruniem. To tak jak w małżeństwie, gdzie podczas zawarcia związku kapłan zawsze pyta się o przeszkody zawarcia sakramentu. Czyżby te były aż tak silne, aby nie można było sobie ułożyć stosunków dobrosąsiedzkich. Fakt, Toruń jest mocno zadłużony ok. 95,3 proc. dochodów budżetowych, Bydgoszcz niewiele mniej - 70,5 proc.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Po podpisaniu ustawy przez prezydenta Dudę, kształt ustawy jest zgodny z oczekiwaniem bydgoskich polityków i samorządowców. Ustawa o związkach metropolitalnych zakłada bowiem, iż metropolie będą mogły tworzyć miasta i gminy, które zamieszkuje łącznie ponad pół miliona mieszkańców. Bydgoszcz wraz z okolicznymi gminami np. Inowrocław, Nakło czy Włocławek spełnia ten warunek. Ale metropolia bez Torunia... to wygląda mniej więcej tak, jak samochód bez paliwa. Owszem, można pchać, tylko jak długo...
Czy zatem możemy oczekiwać pozytywnego rozwiązania? Cóż, osadzenie stolicy metropolii w Bydgoszczy lub Toruniu jest tak silne, że górę biorą demony, a nie kwestie rozwoju metropolii.
Kolejna awantura o kasę - Camerimage
Dużo mówi się o metropolii, wcale nie mniej o targach o Festiwal Camerimage, którego twórcą jest pan Marek Żydowicz. Jak sam mówi, dobrze czuje się w Bydgoszczy, ale...
No właśnie wszystko wskazuje, że ten przedsiębiorca i pomysłodawca festiwalu, stawia warunki prezydentowi miasta. Chce więcej, coraz więcej. Straszakiem ma być wyprowadzenie festiwalu do - nomen omen - Torunia. Dlaczego, formalnie chodzi o brak infrastruktury. Zdaniem Żydowicza nie da się zrobić festiwalu w salach targowych (czytaj: nowo oddane CTW w Myślęcinku). Jego zdaniem także Opera Nova nie spełnia warunków (?). Wygląda na to, że Camerimage będzie w Bydgoszczy tylko do 2017 roku, gdyż na pewno nie powstanie Centrum Festiwalowe na Placu Teatralnym. Jak twierdzą ludzie prezydenta Bruskiego, Unia Europejska nie będzie dofinansowywać nowych obiektów kulturalnych, a jedynie wspierać istniejące.
Szykuje się zatem sytuacja patowa i powrót do przeszłości. Przypomnijmy, że Camerimage był już w 1993 roku w Toruniu, później został wyprowadzony do Łodzi, a tam w cieniu skandalu "wysadzony" do grodu nad Brdą. Dziś już wiadomo, że atutem Torunia jest Centrum Kulturalno-Kongresowe na Jordankach, a pierwsze drzwi już otworzył bydgoszczanin – tak o sobie mówi – Władysław Kuczma, który został niedawno powołany przez prezydenta Zaleskiego na szefa toruńskiego Centrum Sztuki Współczesnej. Dodajmy, wbrew negatywnej opinii min. Omilianowicz. Podobna sytuacja panuje także w Filharmonii, gdyż p.o. jest Maciej Puto, ale nie ma namaszczenia panującej jeszcze pani minister. Panowie, Kuczma i Żydowicz - wcale tego nie ukrywają - już są po słowie nt. Festiwalu Camerimage w grodzie Kopernika.
Podobnych sytuacji z przenosinami w tle było znacznie więcej, przypomnijmy chociażby targi motoryzacji w HSW Łuczniczka, które były nieprzerwanie organizowane do 2014 roku z własnych funduszy przez kilku zapaleńców, a szczególnie dyr. Włodzimierza Piotrowskiego. Dziś okazuje się, że nie są potrzebne, bo pan prezydent i jego żołnierze mają ważniejsze priorytety. W ten sposób stracono także lekkoatletyczny miting Pedros Cup, piknik lotniczy w Czarże (wyjątkowa szefowa Natalia Płończak) z udziałem samolotów ultralekkich i prawdopodobnie siatkówkę. Różnica pomiędzy tymi wydarzeniami jest taka, że wszędzie w grę wchodzą pieniądze, duże pieniądze, targi motoryzacji i pokazy lotnicze kręciły się dzięki kreatywności, i wielkich chęci ludzi.
Grzechy zaniechania
I znów wracamy do przeszłości, jeśli nie wiadomo o co chodzi, to zawsze chodzi o pieniądze. Czy są one dobrze wydawane? Cóż w nowym rozdaniu, nowego rządu - przynajmniej taką mamy nadzieję – powinny być raz jeszcze rozliczone. Urzędnicy wydają miliony na nie zdający egzamin system ITS, fundują sobie nowe samochody służbowe, słynne „13” i nagrody, przyjmują fuszerki budowlane, tracą bezpowrotnie zasłużony dla miasta i regionu ZACHEM, w formie nakazu i pod rygorem wykonalności układają przepisy dot. uzbrojenia wodno-kanalizacyjnego działek w Myślęcinku (choć wiadomo, że intratne tereny przejmie deweloper lub miasto), a nie potrafią rozwiązać gorących problemów bydgoszczan. Co więcej, zadłużają gminę na kolejne 400 mln złotych!
redakcja autoflesz.com