Pisaliśmy niedawno o doniosłej dla Bydgoszczy uroczystości otwarcia nowej linii „Tramwaj do Fordonu”. Wówczas bydgoska PESA nie dostarczyła wszystkich 12 swingów zamówionych przez miejską spółkę. Ale podczas uroczystości nikt o tym nie mówił...
fot. autoflesz.com
Tymczasem dopiero po feriach udało się uruchomić wszystkie swingi, w barwach Bydgoszczy (dokładnie 3 lutego) z oznakowaniem każdego szynobusu (zasłużeni dla miasta). Rozmawialiśmy podczas uroczystości z prezesem Kozakiewiczem, który przyciśnięty do muru, powiedział że ostatnie cztery swingi wyjada wkrótce. Uznajemy tę odpowiedź za rzeczową, choć prezydent miasta mógł w tej wizerunkowej sprawie zrobić znacznie więcej. Ograniczył się jedynie do pokrojenia tortu i krótkiego wystąpienia. Wcześniej, gdy kandydował na fotel prezydenta miasta jego plakaty z hasłem "Ja buduję Tramwaj do Fordonu" zakrywały odpadające tynki na niektórych budynkach.
Dlaczego tak późno?
Zawsze znajdą się jakieś przyczyny niezależne dla operatora i dostawcy. Brakujące swingi należało wyposażyć w system informacji pasażerskiej, system automatycznego przestawiania zwrotnic, zaimplementować oprogramowanie, jak również zamontować nowe kasowniki i systemy monitoringu. To wersja spółki TdF.
O tym się głośno nie mówi, bo wypchnięte kolanem swingi, psuły się jeszcze w okresie testów. Niektóre bardziej, inne mniej. Wniosek jest taki, że nie dokonano wszystkich niezbędnych testów, w tym najistotniejszego - w niskich i bardzo niskich temperaturach. Przekonał się o tym sam prezydent miasta podczas inauguracyjnego rejsu z zajezdni Łoskoń do pętli przy ul. Rycerskiej.
fot. autoflesz.com
Cóż, musimy uzbroić się w cierpliwość, bo takie awarie będą się nadal zdarzały. Zresztą podobnie jest podczas wprowadzania na rynki światowe nowych modeli samochodów. Ale to oddzielny temat...
Jaki zatem jest ten swing?
Dziś można powiedzie, bardzo nowoczesny, medialnie poprawny, a przede wszystkim potrzebny Bydgoszczy. Nie zauważyliśmy też wad, wcześniej wytykanych przez konkurencję z Nowego Sącza, czyli pękanie płyty podłogowej. Przypomnijmy, że podczas uroczystości otwarcia nowej linii, nowe tramwaje jeździły przez całe dwa dni „for free” z nadkompletem pasażerów. Są niepodważalnie ciche, z bardzo dobrym przyspieszeniem i jeszcze lepszymi hamulcami. Komfort pracy motorniczego też jest najlepszy z możliwych, do tego podgląd aktualnej sytuacji na monitorach, dobra łączność z dyspozytornią, choć nadal niesprawdzone ogrzewanie i klimatyzacja.
Niestety są też i wady: zbyt wysokie zamocowanie poręczy i uchwytów, jakby tymi tramwajami jeździli tylko siatkarze, układ siedzeń nie należy do rozwiązań optymalnych, czy częsta ingerencja serwisu podczas przeglądów. Jak powiedział prezes Kozakiewicz, co najmniej jeden ze swingów jest zawsze w dyspozycji, a przeglądy odbywają się tylko w porze nocnej. O innych usterkach i wadach przekonamy się podczas kolejnych miesięcy eksploatacji w grodzie nad Brdą. Oby było ich jak najmniej! Były też przypadku wypadnięcia z szyn, ale niezawinione przez dostawcę...
fot. autoflesz.com
Nikt też nie zabiera głosu na temat rekompensaty za niedostarczenie w terminie wszystkich swingów. To temat tabu dla bydgoszczan, aczkolwiek PESA musiała zapłacić kary, na poziomie 0,5 proc. za każdy niedotrzymany termin pojazdu szynowego. Ale... być może tak sporządzono umowę, że bydgoski gigant już został rozliczony bez strat własnych.
Rozkład jazdy
Bydgoszczanie grzmią i nie pozostawiają suchej nitki na decydentach. Ciosy przyjmuje niemylny dyr. Kosiedowski. Fakt, wszystko się dociera, ale nie jest to optymalne rozwiązanie, co więcej, nie poparte szerokimi konsultacjami społecznymi. Weźmy dla przykłady trasę linii 69 i 89, przecież to dublowanie trasy przejazdu, za wyjątkiem odcinka do UTP i kilka przystanków na Fordońskiej. Dziś, po wprowadzeniu nowego rozkładu jazdy linia 69 wydłużyła się o co najmniej 7-9 minut. Kolejne kuriozum to przystanki - co 100 m - przy Korfantego-Prejsa, Kaliskiego-Akademicka. Przecież prostym rozwiązaniem jest przystanek "na żądanie".
Kolejne nieporozumienie to wyrzucenie autobusów z Dworca Głównego. Rozumiemy, iż chodziło o zmuszenie bydgoszczan do podróżowania tramwajami, bo do tej pory na pętle przy ul. Rycerskiej wskoczył co najwyżej zabłąkany zając. Jednak po raz kolejny wyrządzono niedźwiedzią przysługę.
fot. autoflesz.com
Nadal nie rozwiązano komunikacji tak, aby zachęcić bydgoszczan do jazdy środkami komunikacji miejskiej. Kolejny przykład fatalnego rozeznania w odkorkowaniu Bydgoszczy to ul. Wojska Polskiego. Szumnie i burzliwie otwierana Trasa Uniwersytecka jest gniotem komunikacyjnym na styku z ul. Wojska Polskiego. Czy prezydent miasta i pracownicy ZDMiKP tamtędy nie jeżdżą w godzinach szczytu? Na dokładkę dołożono jeszcze "zielone arkady" z kolejnym gniotem dojazdowym (prawoskręt do hipermarketu). A miasto chce jeszcze wpuścić tramwaj na ul. Kujawską. Czy tak trudnym rozwiązaniem było wymuszenie na inwestorze "zielonych arkad", aby partycypował w pracach nad dwupoziomowym skrzyżowaniem?
Kolejny przykład na falandyzowanie prawa (w tym budowlanego) to DRUKARNIA, pomnik byłego prezydenta Dombrowicza. To jego autorski pomysł, za co poległ w wyścigu do fotela prezydenta miasta. Dziś już jest niemal pewne, że to miejsce czeka kolejna modernizacja, gdyż mają tu być biura, banki i "cuda wianki". Tylko czy jakikolwiek ksiądz zechce ponownie poświęcić to osławione złą sławą miejsce?
Błędów jest więcej, ale to co w dużym skrócie wymieniliśmy jest gorsze niż zderzenie ze ścianą. Bydgoszcz jest chyba jedynym miastem, gdzie hipermarkety buduje się w centrum miasta. Dlaczego?
- przeczytaj:
- Uroczyste otwarcie linii do Fordonu
- Swingi dla spółki "Tramwaj do Fordon" - jednak nie wszystkie pojadą 16 stycznia
- Swingów brak, obstrukcja trwa...
redakcja autoflesz.com