80 lat Komunikacji Miejskiej w Bydgoszczy – Zlot autobusów

To już 80 lat Komunikacji Miejskiej w grodzie nad Brdą. Warto jednak przypomnieć, iż pierwszy tramwaj miejski (a raczej konny) ruszył 18 maja 1888 roku. Oj, zmieniło się od tego czasu sporo. Przede wszystkim flota autobusów miejskich, a ostatnio bydgoskie tramwaje.  Dziś jednak o "Zlocie Autobusów", które w okresie PRL-u woziły bydgoszczan. Dziś z nutką sentymentu wracamy do tych czasów, a nasze dzieci nie dowierzają, że jeździliśmy takimi klasykami motoryzacji.

fot. Alicja Gotowska, autoflesz.com

Nostalgia - bus
W sobotę 24 września w samym sercu Starego Rynku pojawił się komunikacyjny „ wehikuł czasu”. Bydgoszczanie mogli podziwiać pojazdy wchodzące w skład taboru ery komunikacji autobusowej od lat 60. ubiegłego stulecia do czasów współczesnych. Na placu przed ratuszem postawiono 18 autobusów, najstarszy pochodził z 1964 r. Dając możliwość młodszemu pokoleniu poznania bohaterów komunikacji miejskiej w Bydgoszczy, która swój początek miała w 1936 r., a nieco starszym na podróż do wspomnień z dzieciństwa. Wszystko za sprawą obchodu 80. Komunikacji Miejskiej w Bydgoszczy zorganizowanej przez ludzi Pana Prezydenta, Stowarzyszenie na rzecz Rozwoju Transportu Publicznego i ZDMiKP.

Nim nastała era rozwoju motoryzacji ludzie korzystali z pojazdów zaprzęgowych tj. wozy, bryczki, karety. Takie środki transportu były powszechnie używane i w tamtych dawnych  czasach niezastąpione. Wraz z rewolucją przemysłową nastąpił znaczny rozwój miast i koniecznością było zapewnienie zbiorowego przewozu osób, co zaowocowało rozwojem konnego transportu omnibusowego. W obsłudze komunikacyjnej miast np. w  Warszawie w 1866 r. uruchomiono pierwszy omnibus konny. Trudno było uwierzyć, że konie - nomen omen - pociągowe przejdą kiedyś na przymusowy urlop i zostaną zastąpione przez konie mechaniczne.

fot. Alicja Gotowska, autoflesz.com

Jednak historia pokazuje, że machiny rozwoju nie można zatrzymać, podobnie jak przemijającego czasu czy wiecznej młodości. Ciągły wzrost liczby ludności i wiążący się z nim popyt na usługi transportowe zaowocował rozwojem tramwajów elektrycznych, które pojawiły się w 1893 r. na terenie Wrocławia i Bydgoszczy (w 1896 roku). Czy myślano  wtedy o autobusach? Pewnie tak, ale energia elektryczna była zdecydowanie tańsza niż silnik zasilany nieekologiczym paliwem.

Duże zalety, jakie posiadają tramwaje np. należą do pojazdów długowiecznych, co zmniejsza koszty eksploatacji i produkcję szkodliwych spalin. Co więcej, tramwaj to pojazd uprzywilejowany, dzięki sieci torów i torowisk nie staje w korkach. Jednak nieodłącznym towarzyszem zalet są też wady. W przypadku tramwajów, to kosztowna budowa sieci trakcyjnych,  wykolejenia czy czasowe zatrzymanie transportu na danym torze.  Przykład nowej linii do Fordonu pokazuje także inne perypetie logistyczne i mechaniczne (wyginanie szyn, wykolejenia, koherencja z ITS, wyższa niż zakładano hałaśliwość). 

Jelcz i Autosan - ikony polskich autobusów dla ludu
Pierwsze autobusy w Polsce a w zasadzie minibusy budowano w okresie międzywojennym w Warszawskich Zakładach mechanicznych Ursus. Po 1945 r. produkcja autobusów rozwinęła się w Jelczu i Sanoku. Dziś mamy wielu producentów światowych marek jak: Volvo, Scania, MAN, Neoplan. Rośnie też konkurencja dla potentata,  podpoznańskiego Solarisa (20 proc. polskiego rynku), swoje aspiracje zgłasza już Ursus, Solbus z Solca Kujawskiego,  a nawet reaktywowany Autosan.

fot. Alicja Gotowska, autoflesz.com

W gronie autobusów zaprezentowanych na Starym Rynku mieliśmy gości z Torunia, Włocławka, Warszawy. Można było baraszkować w czeluściach zabytkowego  wnętrza, sfotografować odrestaurowane nadwozie, a także zgłębić wiedzę na temat takich klasyków jak: San H100, Jelcz (706 RTO) 043, Jelcz MEX 272, Jelcz PR 100 i 110, Jelcz M11, Ikarus, Mercedes- Benz O305, Volvo B10MA czy Solaris Urbino 12 Hybrid, 

Popularny "ogórek" zmotoryzował polskie zakłady komunikacyjne
Wśród naznaczonych przemijającym czasem i ocalonych przed zapomnieniem pojazdów najbardziej oblegane i oczywiście najbardziej uwielbiane przez dzieci były Jelcze 043 i MEX 272, czyli popularne „ogórki” oraz niebieski San H100 produkowany od 1967 r. w Sanockiej Fabryce Autobusów Autosan. Ogórki były produkowane w na licencji czechosłowackiej Skody 706 uzyskanej w 1958 r. przez Jelczańskie Zakłady Samochodowe w Jelczu (Laskowicach) k. Oławy na Dolnym Śląsku. Produkcja ruszyła pod koniec 1959 r. na podzespołach dostarczanych z b.Czechosłowacji.

Wraz z rozwojem produkcji wzrastał udział elementów krajowej produkcji wykorzystywanych przy montażu Jelczy 043. We wnętrzu Jelcza 043 znajdowało się 51 miejsc siedzących, pod kopułą znajdującą się nad przednią osią pojazdu znajdował się 6-cio cylindrowy silnik wysokoprężny o pojemności blisko 12 litrów, moc silnika wynosiła 160 KM, co pozwalało na rozpędzenia autobusu do 85 km/h.  Co ciekawe, „ogórki” miały zaplanowane fabrycznie miejsce dla... konduktora, a zimą ich uruchamianie było, jak balansowanie na linie...

fot. Alicja Gotowska, autoflesz.com

Obecny na Starym Rynku Jelcz 043 z nr 514 pierwotnie powstał, jako autobus przegubowy Jelcz AP02 w 1964 r. Wpisany na stan MZK Warszawa, w stolicy kursował do 1982 roku.  Z podmienionym nadwoziem, tym z modelu 043, trafił na Mazury by odbywać krótkie kursy na linii podmiejskiej. Od 1991 r. był własnością prywatnego przedsiębiorcy a od 2004 r. znajduje się w muzeum w Paterku.

Wersją miejską "ogórka" był Jelcz MEX 272 produkowany od 1963 do 1977 r. MEX 272 odróżniał się od Jelcza 043 dwupłatowymi drzwiami pneumatycznymi, „świetliki” na tablice liniowe były umieszczone nad przednią, a z początku lat 60.  również nad tylną szybą oraz posiadał inaczej skonfigurowane wnętrze, które mogło pomieścić 81 pasażerów (z czego 28 na miejscach siedzących).

Ponieważ zapotrzebowanie na transport publiczny w miastach było ogromne mało myślało się o komforcie podróżowania, ważniejsze było zajęcie miejsca w autobusie nawet na ”jednej nodze”. MPK Bydgoszcz poza miejskimi ogórkami eksploatował kilkanaście sztuk modelu 043. Autobusy obsługiwały linię pośpieszną „P” (później 101) do Fordonu oraz linie zakładowe i wycieczkowe. Zaprezentowany na zlocie MEX 272 nr 108 (rocznik 1977) przyjechał z Warszawy, nie był nigdy użytkowany w komunikacji miejskiej, dzięki czemu zachował się w dobrym stanie. W Warszawie MEX 272 zniknął z ulic w1983 r., w Bydgoszczy służyły do 1981 r. Modelem przejściowym dla następcy "ogórków" był Jelcz PR 100 z komorą silnikową umieszczoną z tyłu, który nie do końca spełniał wymagania transportowe;  jego zmodernizowaną wersją był trzydrzwiowy Jelcz PR110 produkowany na licencji francuskiej firmy Berliet. W Bydgoskiej komunikacji kursował od 1977r. do 1993r. w swoim wnętrzu miał 36 miejsc siedzących i 74 stojące.

fot. Alicja Gotowska, autoflesz.com

Bydgoskie autobusy
Niezwykle dostojnym wyglądem, magnetycznie przyciągał wzrok i zapraszał do swojego wnętrza Mercedes Benz O305 rocznik 1977. Ten 11- metrowy, dwudrzwiowy i średniopodłogowy autobus posiada wysokie okna, które zapewniały dobrą widoczność i sprawiały, że wnętrze było bardziej przestronne a podwójne kanapy pokryte skórzaną tapicerką nadają mu jeszcze dziś wyjątkowej elegancji. Posiada leżący, rzędowy silnik firmy Mercedes-Benz umieszczony z tyłu pojazdu.  Produkowany w latach 1969-1978. Od 1989 polskie przedsiębiorstwa komunikacyjne mogły zakupić używane Mercedesy O305. Niestety Mercedes odbiegał od potrzeb komunikacyjnych, liczne fotele ograniczały ilość przewożonych pasażerów, brak rozbudowanej bazy serwisowej Mercedesa i brak części zamiennych sprawiły, że model O305 nie sprawdził się na typowych miejskich liniach. Został wykorzystany na liniach o małej frekwencji lub podmiejskich.

Warto dodać, że w Bydgoszczy eksploatowano także autobusy znanej marki Volvo B10MA i B10 BLE oraz w okresie przejściowym MAN NL223 oraz NG 313. Te ostatnie miały doskonałe silniki i równie dobrze nadawały się na bydgoskie drogi. Choć w momencie zakupu od naszych niemieckich sąsiadów miały już co najmniej 10-15 lat radził sobie w grodzie nad Brdą wyśmienicie.

Wśród nowszych modeli pokazano Solarisa Urbino 12 Hybrid produkowany od 2010 r., który przybył ze stolicy Kujaw. Jest jedną z trzech jednostek ze stajni włocławskiego MZK zakupionych w 2015 r. Układ hybrydowy działa podobnie jak system start & stop znany z samochodów osobowych, aczkolwiek znacznie więcej tu elektroniki, falowników, układów dopasowujących czy systemów rekuperacji energii. System umożliwia ciche ruszanie oraz dojeżdżanie do przystanków z silnikiem wysokoprężnym pracującym na wolnych obrotach, jeśli trzeba potrafi bezszelestnie ruszyć  wspomagany li tylko motorem elektrycznym. Po osiągnięciu pewnej prędkości zaczyna pracować silnik Diesla.

fot. Alicja Gotowska, autoflesz.com

Bydgoska przygoda z marką Solaris rozpoczęła się w 2000 roku, aczkolwiek nie była to miłość od pierwszego wejrzenia. Nie wszyscy wiedzą, ale w naszym mieście miały jeździć ekologiczne autobusy gazowe firmy MAN (Lion's City), Scanii, Solarisa a nawet soleckiego Solbusa. Choć chęci  były na samym początku, wyszło jak zawsze. Dziś nawet nie mamy ogólnodostępnej stacji tankowanie sprężonego gazu ziemnego LPG, a technologia autobusów na skroplony metan LNG z Solbusa podła, zaraz po wygranym przetargu przez podwykonawcę firmę KDD Trans.

Z kolej Solaris wszedł na bydgoskie drogi za sprawą warszawskiej firmy Mobilis, która wygrała przetarg na usługi przewozowe - na kilku liniach  - w Bydgoszczu. Oj,  przepraszamy, w Bydgoszczy oczywiście!  Nieco wcześniej warszawski Mobilis tłukł się po naszym mieście autobusami zakupionymi z wyprzedaży od MZK Bydgoszcz. To była porażka, gdyż wozy te psuły się jeszcze częściej niż robione na kolanie  tramwaje z PESY.

Solarisy czy Mercedesy?
Na bydgoskich ulicach obsługując linie 51, 58, 76 i 92 pojawiło się 13 niskopodłogowych autobusów Solaris Urbino 12 wyprodukowanych w Bolechowie pod Poznaniem. Od kilku lat MZK Bydgoszcz eksploatuje trzecią generację Solarisów. Od 2013 r. produkowana jest wersja z napędem wyłącznie elektrycznym. Niestety Bydgoszcz i zarządca linii miejskich czyli ZDMiKP nie postawił, ani  na ekologiczny napęd hybrydowy, ani na autobusy elektryczne. Ścieżkę tę przetarły już Miejskie Zakłady Komunikacyjne choćby w Inowrocławiu, Warszawie, Poznaniu czy Krakowie. A warto przypomnieć, że solecki Solbus już produkuje autobusy elektryczne SM12 Solcity E i hybrydowe (faza przedprodukcyjna). Warto też bliżej zainteresować się tym producentem, bo ceny autobusów są tu konkurencyjne w stosunku do Solarisa.

Nawiązując do posiadanej floty Mercedesów,  to eksploatowane Conecto i Citaro (produkowane w Turcji), na dziś nie posiadają obowiązującej normy emisji spalin Euro6, mają za to znacznie lepsze silniki niż Solaris, zawieszenie (bardziej komfortowe, a nie sztywne jak w wozie drabiniastym by Solaris). Ponadto projektanci znacznie lepiej zaprojektowali układ siedzeń we wnętrzu pojazdu.

Zlot od środka
Zlot cieszył się ogromnym zainteresowaniem, już na pół godziny przed planowaną pardą miejsca w autobusach były pozajmowane zarówno siedzące jak i stojące. Nikt jednak nie narzekał na upchanie, jak w puszcze sardynek czy duszący zapach spalin, nie spełniający dziś żadnych norm unijnych. Wszyscy wyczekiwali na rejs, a 3,5 letni Szymon siedzący na kolanach mamy śmiało nawiązywał kontakt z chłopcem o imieniu Staś, który zajął też z mamą miejsce naprzeciwko niego;  pojawiła się ekipa z telewizji by przeprowadzić wywiad z kierowcą i pasażerami - wywołując swoją obecnością euforyczną radość wśród dzieci i dorosłych podróżników.

Tłumy obserwatorów zgromadziły się na Starym Rynku i na ul. Mostowej. Gdy wybiła godzina zero, 16 jednostek autobusowych uformowało szyk, by wyruszyć w podróż starymi ulicami Bydgoszczy. W blasku fleszy i pod eskortą policji  gwiazdy komunikacji autobusowej, wesoły autobus  wyruszyły w trasę, która dzięki bardzo dobrej organizacji zakończyła się finałem na Placu Kościeleckich.

Tak zakończyła się pierwsza część zlotu. Po godzinie 13.45 część autobusów otrzymała zaszczyt czynnej służby z podziałem na dwie trasy A i B, by dowieźć pasażerów do zajezdni.  Można było wsiąść do jednego z przypisanych do danej trasy autobusów i odbyć podróż do wspomnianej zajezdni tramwajowej lub autobusowej. Tam było dalsze zwiedzanie, podpatrywanie, fotografowanie. Oby do następnej rocznicy!

 

Alicja Gotowska, autoflesz.com

Publish modules to the "offcanvas" position.