Bydgoska PESA ma problem ze swoimi kontrahentami. Miejskie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne w Krakowie oraz ZTM w Warszawie żądają od bydgoskiego producenta rekompensaty za... Czy słusznie?
fot. autoflesz.com
No właśnie, w przypadku MPK Kraków to rekompensata za niedotrzymanie terminu zawartego w umowie na dostarczenie 36 „krakowiaków”. Miejski przewoźnik zażądał naliczenia kar w wysokości 26 mln złotych. Bydgoska Pesa zapłaciła już 20 mln, a pozostałe 6 mln to kwestia sporu pomiędzy stronami. Pesa, zdaniem rzecznika prasowego, miała przyczyny obiektywne (7 miesięczne opóźnienie kontraktu, przepisy dot. finansowania), uniemożliwiające dostarczenie tramwajów do Krakowa. Problem w tym, że takie kwestie powinno się uzgodnić stosownym zapisem w kontrakcie lub aneksem do umowy.
Dziś nikt nie patrzy na bydgoskie tramwaje z pozycji ich bezsprzecznie ładnej i nowoczesnej linii, tylko wytyka się niedociągnięcia. Zapominamy, że za ten właśnie tramwaj, krakowski przewoźnik otrzymał nagrodę na targach "Inno Trans" w Berlinie (Internationale Fachmesse). Ponadto, tym właśnie tramwajem jechał papież Franciszek podczas Światowych Dni Młodzieży w Krakowie.
Drugi z oponentów ZTM w Warszawie żąda od Pesy 35 mln złotych za... niedotrzymanie danych t-t, polegających na zbyt dużej masie zestawu Jazz. Pesa odrzuca ten zarzut, a stołeczny ratusz naciska na zakończenie sporu.
W świetle pojawiających się hipotez o ostrej konkurencji pomiędzy NEWAG-iem i Pesą, a także innymi producentami zestawów szynowych w Polsce, wygląda na to, iż oponenci dążą do przejęcia inicjatywy. PESA, jak wiadomo, to największy producent pojazdów szynowych w Polsce, zwłaszcza tramwajów.
Czy uda się znaleźć rozwiązanie? Mamy nadzieję, że tak, aczkolwiek wygrywanie kontraktów za wszelką cenę nie jest laurką dla bydgoskiej Firmy. Gdy TOYOTA Motor Co. straciła miano największego producenta aut na świecie w 2011 roku, po tsunami i wybuchach elektrowni Fukushima, nikt nie pytał i nie użalał się – dlaczego. Dlatego pan rzecznik Michał Żurowski nie powinien wygłaszać takich sentencji, iż "(...) lato 2015 było za gorące".
Warto jeszcze przypomnieć, że bydgoski potentat jest największym zakładem w regionie, dającym zatrudnienie fachowcom niemal z każdej branży. Warto pomóc, znaleźć konsensus, a nie szukać sprawiedliwości w sądzie. To długa droga, najczęściej przynosząca korzyści adwokatom i prawnikom.
Wierzymy, że ogłoszony niedawno przetarg na 18 tramwajów dla Bydgoszczy wygra PESA i pokaże wszystkim, że to bardzo dobre, nowoczesne i ze sprawną klimatyzacją (ogrzewaniem) tramwaje. Warto też, aby pan prezydent osobiście doglądał wykonania w całości podpisanego kilka dni temu przetargu. Liczymy też, że pan prezydent rozwiąże problem zabytkowej tendrowni, która zdaniem PESY-y uniemożliwiała (ponoć) rozbudowę zakładu. Dziś ten wyjątkowej skali zabytek gnije poza miastem, choć miał być zrekonstruowany do końca 2017 roku. I właśnie na takie prace rewitalizacyjno-rekonstukcyjne powinny być pieniądze, a nie na kary za biznesowe rozgrywki.
Naszym zdaniem to kolejna próba wysadzenia firmy, która pokazała Europie, że można zrobić coś z niczego, a dokładniej z zakładów remontujących tabor kolejowy w okresie PRL-u (ZNTK). Nie od dziś wiemy, że ewentualna fuzja PESY I NEWAG-u to pomysł na krótką metę, każda ze stron ma zbyt duże indywidualności u steru (prezes Żaboklicki, PESA, Zbigniew Jakubas, właściciel Newagu SA). Drużyna z gwiazdami typu Ronaldo czy Messi nie zawsze zdobywa najcenniejsze puchary, często zdarzają się przykre upadki, jak w przypadku noszonej na ramionach Zawiszy i b. prezesa Osucha.
redakcja autoflesz.com![]()