Opinie Czytelników: głośny Swing z "pokrzywionymi kołami"

Bardzo ciekawy artykuł red. Mąki ukazał się w Expressie Bydgoskim, który wytknął dość istotne wady tramwajów typu Swing produkowanych w Pesie. Jeden z czytelników, pan Błażej,  wskazuje na rażące usterki kół jezdnych, a rzecznik prasowy twierdzi, iż nie jest to wada pojazdu. Ale po kolei...

 fot. autoflesz.com

Według pana rzecznika nie ma problemów technicznych, co więcej: (...) zużycie kół jest naturalnym procesem eksploatacyjnym, postępującym wraz z przejechanymi kilometrami. Nie jest to wada ani usterka pojazdu – twierdzi Michał Żurowski

Zbyt głośne?
Otóż pan rzecznik może nawet twierdzić, że PESA wyprodukuje antygrawitacyjny tramwaj, który przeniesie nas w ciągu 7 dni na Marsa... Tylko kto w to uwierzy? A teraz do meritum:

  • nowoczesne tramwaje, w tym te najnowsze z PESY powinny być wyposażone we wkładkę pomiędzy kołem bocznym a obręczą. Pytanie czy mają, aby obniżyć hałas?
  • stan kół jezdnych powinno sprawdzać się np. metoda defektoskopowa na wypadek odkształceń, pęknięć czy naprężeń. Jeszcze do niedawna na każdym większym dworcu PKP był pan toromistrz, który stukał zwykłym młotkiem na długiej rączce w koła. A dziś... mówi się iż to nie usterka ani wada;
  • w gwarancji fabrycznej, zakład powinien  zawrzeć klauzulę o przeglądach technicznych np. OT-1  - chyba że prezydent i miasto odstąpiło od tego w czasie przetargu – w przypadku starych tramwajów 105NA wykonuje się je co 5 tys. km, a NGT6  - co 8 tys. km. Czy zatem nowe Swingi mają zapewnione OT-1, skoro psuje się w nich... wiele istotnych i mniej istotnych elementów.

O czym rzecznik powinien wiedzieć
Ciekawe jaką odpowiedz ma pan rzecznik w kwestii Wytycznych Techniczno-Eksploatacyjnych. Dla zobrazowania sytuacji posiłkujemy się WTE dla MPK w Łodzi, tu zapisano co następuje:

pkt. 1.13 zestaw szynowy powinien być oddany do użytki dopiero po 6 miesięcznej eksploatacji (z pasażerami), po przebiegu co najmniej 30 tys. km. Bydgoskie tramwaje typu Swing, przynajmniej kilka z nich,  nie były podstawione  w dniu inauguracji „Tramwaju do Fordonu”. Przepchnięto je kolanem, bez testów jw. Czy pozostałe osiem tramwajów przejechało taką liczbę km? Jeśli tak zapisano w gwarancji, to dlaczego pominięto ten bardzo ważny problem, który obecnie odbija rykoszetem pan rzecznik.

pkt 3.2.6 z kolei mówi, że koła jezdne muszą być wykonane wg PN-K-92016. Czy zatem są, skoro tak szybko ulegają - mówiąc kolokwialnie  „skrzywieniu”. Jeśli taki defekt występuje, to powinny być poddawane procesowi reprofilacji z użyciem dokładnych tokarek numerycznych (lub tokarka podtorowa). W tym samym punkcie zapisano, że koła jezdne powinny wytrzymać ok. 400 tys. km (tak przyjmuje się  w zestawach szynowych PLK). Nie sądzimy, aby nowe tramwaje przejechały więcej niż 100 tys. km od dnia inauguracji (16 stycznia 2016 r.). Zatem traktowanie pasażerów, czytelników, jako technicznych analfabetów nie może mieć miejsca po stronie jednego z największych producentów pojazdów szynowych w Polsce i Europie Wschodniej.

Wadliwie wykonane tory i jeszcze gorzej położone szyny tramwajowe
Jest jeszcze sprawa wadliwie wykonanych torów i szyn tramwajowych. To jest bezsporne, bo „wyginanie szyn” spowodowane było co najmniej dwoma czynnikami: brakiem tzw. dylatacji (sztywne zespawanie na łukach) i najprawdopodobniej stalą szynową o złej jakości, niezgodną z Polskimi Normami.

Jeśli zaś rzecznik twierdzi, że „pokrzywione koła” kojarzy z naturalnym procesem eksploatacyjnym, to nie chcielibyśmy  takimi tramwajami jeździć, bo to w dalszej perspektywie zbyt niebezpieczne. Owszem koła mogły ulec wcześniejszemu zużyciu na skutek złej jakości torów (szyn tramwajowych) położonych przez TOR-Krak, ale dlaczego stare  „Konstale” nie mają takiej wady, a pozostałe Swingi także nie wykazują takiego zużycia? Dlaczego PESA nie kwestionowała złej jakości torów i torowiska wcześniej, a teraz uderza rykoszetem w kolano?

- przeczytaj także:

 

redakcja autoflesz.com

Publish modules to the "offcanvas" position.