Egzekucja tartaku przy Ujejskiego 44 - sytuacja patowa, kolejne przerzucanie oskarżeń pomiędzy decydentami

Najsłynniejszy tartak w Polsce. Egzekucji tartaku przy ul. Ujejskiego 44 ciąg dalszy, niestety sytuacja jest patowa i pokazuje – wręcz obnaża – słabości prezydenta miasta i wojewody. Po spaleniu maszyn firmy "Kraz" z Gdyni, przygotowanych do egzekucji tartaku w Bydgoszczy niewiele się dzieje na II nitce Trasy Uniwersyteckiej. Firma odpowiedzialna za budowę tej ważnej dla miasta trasy tj.  „Kobylarnia” przygotowuje warianty zastępcze na obejście „rumowiska” a nie tartaku. Co więcej, prezydent i wojewoda oskarżają się wzajemnie.

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com

Po nagłej decyzji ministerstwa infrastruktury, korzystnej dla prezesa Pietrzaka, to on blokuje budowę Trasy Uniwersyteckiej, zapowiada że się nie podda, aż do skutku.

Pietrzak, wypowiedział wojnę prezydentowi Bruskiemu i nie chce oddać firmy pod budowę drogi, wykorzystując wszystkie dostępne kruczki prawne. Niestety, robi to nieelegancko, w znanych mediach społecznościowych atakował dotąd głównie prezydenta Bruskiego. Teraz dostaje się też politykom PiS. Tomasz Latos i Łukasz Schreiber, kandydaci na prezydenta miasta -  to słabi kandydaci wg Pietrzaka.  Zdaniem Pietrzaka PiS, żeby wygrać, musi pokazać błędy Bruskiego. W tej sytuacji nikt nie chce podjąć radykalnych działań, a to zagraża terminom zakończenie budowy Trasy Uniwersyteckiej. Zawalono już dwa terminy, pierwszy w czerwcu,  najprawdopodobniej ten drugi we wrześniu.

Niejasne są też operaty szacunkowe, Pietrzak miał dostać za działkę  750 tys. zł, ale z  wyceną 259 zł za metr, się nie zgadza. A co mają zrobić właściciele działek na S5, którzy także dostali zaniżone wynagrodzenie za pozostawione mienie. Nie byli tacy cwani, tacy bogaci, ani majętni – jak się określa właściciel tego „rumowiska”. Krzysztof Pietrzak dalej się odgraża „Pokażę twarz Bruskiego i wojewody, który jest głupi jak but”  – chełpił się w mediach społecznościowych.

Doradca wojewody kujawsko-pomorskiego  Jarosław Jakubowski ujawnił mediom, że w sprawie kolejnej egzekucji tartaku wpłynęły dwie oferty, pierwsza na sumę 614 tys. zł druga 233 tys. zł. Obie z tego samego źródła sprzyjającego  Pietrzakowi. Wojewoda znów ma dylemat prawny i polityczne rozgrywki na karku, jednak nadal nie bierze pod uwagę najprostszych rozwiązań np. użycia WOT. Przypomnijmy, że jednym z zadań  WOT to zdolność  do prowadzenia działań nieregularnych w tym szczególnie wsparcie terenowych organów administracji państwowej i samorządów oraz społeczeństwa przy realizacji działań antykryzysowych. Jakiś czas temu ten pomysł zgłosił także jed(na)en z czytelni(czek)ków.

Nie do nas należy ocena prezydenta Bruskiego i wojewody, ale kilka nieprzychylnych epizodów pokazała już telewizja publiczna. Ostatnio w programie ALARM! pokazano prezydenta w złym świetle, na tle konfliktu mieszkańców Babiej Wsi z deweloperem budującym tu wieżowiec Nordic Astrum. Prezydent twierdzi, że wysłał w tej sprawie (pękanie budynków mieszkalnych i osuwanie się gruntu)  zawiadomienie do Prokuratury, ta odbija piłeczkę, iż żadne pismo w tej sprawie nie wpłynęło. Z kolei prezes inwestora Nordic Development Mirosław Wierzbowski odpowiada rozbrajająco szczerze, że  nie widzi przeszkód na wybudowanie tu wieżowca. Dla niego pękające ściany, szczeliny na szerokości kilku dłoni, osuwisko, to jedynie drobne uszkodzenia! Kolejne pytanie, kto zapłaci za transport zastępczy w tej dzielnicy, gdyż do czasu zawieszenia kursów tramwajów przez Babią Wieś MZK uruchomiły autobusy.

Auto Gaz Holandia

Kolejny kamyczek do ogródka włodarzy miasta to podpisanie umowy 17 lipca w siedzibie bydgoskiej PESY. Pesa została oficjalnie przejęta przez  Polski Fundusz Rozwoju, który  ma zainwestować w to przedsiębiorstwo 300 mln zł. Wszyscy się cieszą, a pracownicy nadal nieświadomi czekających ich niespodzianek. Choć obecny prezes Krzysztof Sędzikowski deklaruje zachowanie obecnego zatrudnienia, to nikt w to już nie wierzy. W ubiegłym roku sytuacja była tak zła, że PESA, ikona polskiego przemysłu szynowego, nie miała gwarancji bankowych na wypłaty i pokrycia bieżących rachunków. Oficjalnie nikt tego nie powie, ale niedotrzymywanie terminów, słaba jakość produkcji, a przede wszystkim kary umowne za niedotrzymywanie terminów zżerały wypracowany dochód. Jeśli teraz PESA zawali kontrakt dla kolei niemieckich na 1,2 mld zł,  to upadek będzie bardzo bolał wszystkich inwestorów. W tym świetle zakup kolejnych tramwajów typu "Swing" przez miasto na obsługę kolejnej inwestycji (rozbudowa ronda Bernardyńskiego i ul. Kujawskiej) nie wygląda dobrze. Można postawić pytanie, czy ludzie prezydenta doglądają tego skrawka bydgoskiej infrastruktury? Gdy prezydentem był Roman Jasiakiewicz doglądał swoim okiem wszystkie inwestycje w mieście, dziś wygląda na  to, że gospodarz nie panuje nad swoim gospodarstwem.

Kolejna sprawa to zejście znanej i cenionej firmy GOTOWSKI z S5. Wojewoda, jak  również GDDKiA zapewnia, że termin budowy drogi szybkiego ruchu będzie dotrzymany. Już wiemy, że tak nie będzie. Co więcej, kosmiczne zaniedbania na nitce wokół Bydgoszczy,  podpisywanie "na dniach" umów z podwykonawcami (odcinek zarządzany przez Impresa Pizzarotti & C. S.p.A. czy Trakcja PRKiI), wykorzystywanie tańszych materiałów, drożejące materiały budowlane i kruszywa czy przebudowa wiaduktu nad węzłem Maksymilianowo  – to nie jedyne preteksty firm do przedłużenia terminu budowy tej trasy.

 

więcej: Tartak na Trasie Uniwersyteckiej w Bydgoszczy do egzekucji: "To się nie wydarzy" - powiedział jego właściciel

 

redakcja autoflesz.com

Publish modules to the "offcanvas" position.