Młodzieżowy Dom Kultury nr 2 im. dra Jordana - aktywne półkolonie dla dzieci

Wakacje w pełnym rozkwicie, a dzieci rozpoczynają labę po wyjątkowo trudnym roku szkolnym. Niektórzy wyjadą z rodzicami nad morze lub w góry, ale są tacy co skorzystają z  półkolonii w wielu szkołach i placówkach wychowawczych. Właśnie w piątek zakończyła się pierwsza tura półkolonii zorganizowanych w Młodzieżowym Domu kultury nr 2 im. Dra Jordana. Tuż po zakończeniu roku szkolnego obiecaliśmy przekazać garść informacji o atrakcjach i ciekawostkach przygotowanych dla dzieci przez nauczycieli tej placówki.

 fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / Chełmno "Ławeczka zakochanych"

Przygoda, przygoda…
W poniedziałkowy poranek, nie zważając na wczesną porę, kapryśną aurę, ani pokusę spędzenia dnia przed ekranem komputera, telewizora, tudzież smartfona, dziarska grupa półkolonistów zjawiła się w gościnnych progach MDK2. Szybkie pożegnanie z rodzicami i już byli gotowi na pierwsze zajęcia. Na początku może trochę nieśmiało, ale wkrótce wszyscy się poznali, polubili, a przede wszystkim ustalili, że przez najbliższe kilka dni będą się świetnie bawić!

fot. Justyna Superczyńska-Szarata, MDK2 / Ranczo u Amadeusza

Pierwszy dzień upłynął na zabawach i wizycie w kinie, na premierze zabawnej historii opartej na epizodach z życia zwierząt domowych. W drodze powrotnej złapał nas deszcz i zamiast przechadzać się po malowniczej Wyspie Młyńskiej, oddaliśmy się łasuchowaniu pysznych lodów! Uffff! Przestało padać i można było wracać do emdeku. Obiad pochłonęliśmy migiem, a potem gry i zabawy stolikowe, sportowe rozrywki i co to?! Już 16? Jeszcze tylko szybkie podsumowanie dnia i garść informacji o jutrzejszej wycieczce i trzeba się witać z rodzicami!

Wtorek zapowiadał się interesująco. Ranczo u Amadeusza we wsi Bielawy koło Nakła to miejsce niezwykłe. Zwierzęta różnej maści, ras i wielkości łączy jedna cecha: są bardzo przyjazne i uwielbiają wprost towarzystwo dzieci! Nie mogliśmy się już doczekać! Jeszcze tylko sprawdzenie obecności, śniadanie i już siedzieliśmy w autokarze. Droga minęła szybko.

Na ranczo powitał nas gospodarz – Pan Andrzej. Na początek zwiedzanie zakamarków, potem potyczki sportowe rodem z indiańskiej i polskiej wioski: wyścig w workach, wożenie na taczkach, chodzenie na szczudłach i wiele innych. Śmiechu było mnóstwo! Po krótkim odpoczynku i zdrowej przekąsce poznaliśmy czworonożnych i skrzydlatych mieszkańców tego urokliwego miejsca. Pan Andrzej ciekawie opowiadał o zwyczajach, upodobaniach i życiu wszystkich zwierząt. Obiad  też nie był zwyczajny: ognisko,  pyszne kiełbaski i gorące bułeczki, jak u McDonalda! Zanim się spostrzegliśmy okazało się, że już trzeba było żegnać się z tym uroczym miejscem!

fot. Justyna Superczyńska-Szarata, MDK2

Do widzenia, będziemy tęsknić! Tak pięknie i sugestywnie opisuje pierwsze dwa dni Pani Justyna. Szkoda, że dopiero za roku będzie kolejna  opowieść

Tymczasem spojrzeliśmy na zegarek i już środa 3 lipca, kolejna przygoda, kolejne zadania i łamigłówki umysłowe w Toruniu -  „Centrum Nowoczesności Młyn Wiedzy” - od samego rana czekał na przyszłych odkrywców wszechświata.

- W tym roku mieliśmy sporą grupę dzieci o zróżnicowanym wieku 5-11 lat – mówi mgr Justyna Superczyńska-Szarata, polonistka prowadząca w MDK2 zajęcia teatralne, liderka projektu kolonijnego

 fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com

 W sumie było 24 półkolonistów, żywiołowych i spragnionych atrakcji. Zdaniem pani Justyny  program był tak dobrany, aby dzieci mogły aktywnie uczestniczyć w zajęciach sportowych, oświatowych, plastycznych i edukacyjnych.  Dlatego ważnym elementem pogłębiania wiedzy było poznawanie przyrody (Ranczo u Amadeusza), historii Polski (zabytkowe Chełmno katedra, muzeum), były również naukowe doświadczenia w „Centrum Nowoczesności Młyn Wiedzy” w Toruniu.

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com

O tych atrakcjach powiemy nieco więcej, gdyż dzieci jeszcze przed zakończeniem turnusu pytały się czy będą na zdjęciach, szczególnie tych z zabytkowego Chełmna (fara i św.Walenty, „Ławeczka zakochanych”, ratusz i muzeum czy "Izba Tortur" w osadzie średniowiecznej) .

Centrum Nowoczesności Młyn Wiedzy – przede wszystkim to świetny pomysł społeczności miasta i jego władz na zagospodarowanie dawnego młyna Richtera. W Bydgoszczy, pomimo intensywnych prac w młynach Rothera, nadal nie wiadomo co tam będzie. Pomysłów było kilka, ale żaden nie spodobał się radnym i bydgoszczanom. Szkoda, bo nadal w tak dużym mieście nie mamy Muzeum Motoryzacji (jakiegokolwiek śladu o bydgoskich rowerach/ motorowerach czy produktach bydgoskiej Eltry). Ewentualne naśladowanie Torunia będzie tylko kopią oddalonego o 40 km oryginału.

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com

Centrum Nowoczesności Młyn Wiedzy  - to interaktywne centrum promujące nowoczesną komunikację naukową, na każdym piętrze zupełnie inne dyscypliny naukowe. Dzieci, grupy zorganizowane mogą samodzielnie przeprowadzić doświadczenia, zbadać zjawiska z różnych dziedzin nauki, poznać prawa przyrody, a nawet wziąć udział w warsztatach.

Właśnie w takich warsztatach, gdzie głównymi bohaterami były - dla niektórych okropność - pająki, dzieci pod okiem instruktorów mogły  same wykonać model pajęczyny i pająka. Były także spreparowane modele tych owadów w taki sposób, aby oglądane pod mikroskopem nie było zniechęcajace. Tu się nikt nie nudził i nie odstawał od grupy,  a na każdym piętrze – jak powiedzieliśmy – czekały kolejne atrakcje. Sporo czasu dzieci spędziły w pokoju przypominającym układanie klocków Lego. Świetna zabawa, miękkie modele klocków, a wszystko w kolorze niebieskim.

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com

Bardzo ciekawy jest też dział dotyczący fali dźwiękowej, niektórzy mogli nawet sprawdzić, jakie dźwięki są dla nich słyszalne. Dla przykładu Natalka zatrzymała maszynę, gdy usłyszała dźwięki  na poziomie 100 Hz a górne rejestry pokazały spektrum 20 kHz. Jak twierdził instruktor, to bardzo dobry wynik przekraczający pasmo akustyczne człowieka, ale zaznaczył iż mogą wystąpić błędy pomiarowe.

Warto tylko dać, że na każdym piętrze namalowano i opisano dokonania wybitnych polskich naukowców: prof. Aleksander Wolszczan, mgr inż. Marian Rejewski, prof. Jan Czochralski, dr Kazimierz Funk, inż. Kazimierz Prószyński  czy  prof. Hilary Koprowski. W 2014 roku, podczas inauguracyjnego otwarcia jednym z wykładowców i zarazem gości był gen. pil. Mirosław Hermaszewski.

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com

Na przestrzeni 5 tys. m2, na 6 kondygnacjach znajduje się przestrzeń wystawiennicza, pracownie naukowe, sale ekspozycyjne, windy. Centrum uwagi przykuwa wahadło Foucaulta, umożliwiające obserwację zjawiska obrotu Ziemi wokół własnej osi. Sercem toruńskiego eksponatu jest 35-kilogramowa, chromowana kula wypełniona piaskiem, zawieszona na 33-metrowej linie, biegnącej od dachu po parter placówki przez wszystkie kondygnacje. Dzięki temu wahadło jest widoczne z każdego piętra. A wszystko to w zaadaptowanym gmachu zabytkowych XIX- wiecznych młynów Richtera.

Logistycznie również "Centrum Nowoczesności Młyn Wiedzy" jest  przygotowane na przyjecie zmotoryzowanych i pasjonatów nauki. Parking, nawet dla autobusów bezpłatny!   Ceny: bilet grupowy 12 zł, warsztaty 17 zł (min. 20-30 osób).

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / warsztaty - pace dzieci o pająkach oceniała pani Justyna

Był nawet zespół reggae
Dość ciekawym posunięciem organizatorów półkolonii i pani Justyny było zaproszenie znanego zespołu „Dubska” do emdeku na kameralny występ  poświęcony nie tylko muzyce reggae. Lider grupy Dymitr Czabański umiejętnie dozował napięcie, opowiadał o stylach muzycznych, Bobie Marleyu  i instrumentach perkusyjnych. Muzycznie byliśmy na Jamajce, w Brazylii i Afryce.

Nazwa zespołu, to połączenie dwóch muzycznych gatunków - "dub" i "ska" – ale, jak okazuje się, nie wszyscy o tym wiedzą. Dzieci w mig pojęły o co chodzi i biegle odpowiadały na pytania  muzyków (wakacyjny skład uzupełnili Krzysztof Błaszczak i Jarosław Hejman).

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / najlepsze prace oceniał pani Justyna

Dzieci mogły wypróbować swoje umiejętności gry na bębnach (cajon, bongosy, bębny afrykańskie), posłuchać swojego metalicznego głosu na syntetyzatorze,  nawet – co spodobało się wszystkim – zrobić własny instrument. Krzysztof, jeden z muzyków pokazał jak zrobić z puszki po pepsi-coli taki prosty instrument (shaker). Wystarczy nasypać do pustej puszki trochę ryżu, zakleić otwór taśmą i gotowe.

Zespół Dubska powstał w 1999 r. w Bydgoszczy. Pierwszą płytę „Dubska” wydał sześć lat później. Rok później ukazał się album „Avokado”, którego utwór tytułowy przez kilkanaście tygodni utrzymywał się na Liście Przebojów Programu Trzeciego.

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com

Dzieci gremialnie poprosiły o autografy, artyści podpisali się na wykonanych przez najmłodszych shakerach. Za parę lat pewnie przypomną sobie o bydgoskim zespole.

Chełmno – najlepiej z przewodnikiem
Rzeczywiście, byliśmy tam kilka razy, ale nigdy nie zwróciliśmy uwagi na  to co najistotniejsze, nasz przewodnik dr Władysław Flieger okazał się przesympatycznym chełmnianinem, b. wojskowym z 30-letnim stażem, wykładowcą na kursach NSR i b. żołnierzem Misji Pokojowych w b. Jugosławii. Dziś zajmuje się popularyzacją historii o „Mieście zakochanych” i epatuje wiedzą każdą grupę przyjeżdżającą do „Miasta miłości”.

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com

Zachwycaliśmy się zatem opowieściami o przepięknych zabytkach, w tym cudownej fary (pierwszy kościół) z relikwiami św. Walentego. Wysłuchaliśmy też (i zobaczyliśmy „live”) pogadanki na temat fortyfikacji obronnych Chełmna, w tym najdłuższych murów obronnych w Europie. To tak solidna budowa, że do dziś zadziwia mistrzów murarskiego rzemiosła.

- Mury, nie dość że są scalone z cegły, to jeszcze posiadają głębokie  fundamenty. Wszystko po to, aby nieprzyjaciel nie dokonał podkopu,  co zwykle skutkuje rozsadzeniem umocnionego miejsca – mówił przewodnik

Wokół murów widać jeszcze kamienne  żłobienia,  to tzw. rynsztok.  Dziś często niektórzy interlokutorzy porównują poziom politycznych dyskusji, właśnie do poziomu rynsztoka. Dlaczego? W czasach krzyżackich wodę (pomyje)  wylewało się wprost na ulicę do wspomnianego rynsztoku. Nie było wtedy kanalizacji ani troski o higienę, bakterie atakowały jak cholera czy dżuma. Zostawmy jednak te potyczki, gdyż już Nikita Chruszczow mówił że: „Politycy są wszędzie tacy sami. Obiecują zbudować most,  nawet tam, gdzie nie ma rzeki”.

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com

Przepiękne Planty
Na szczęście, w  Chełmnie nie  musimy wysłuchiwać sondaży i słupków poparcia dla danej partii. Ups! To już koniec o polityce.
Tuż obok przepiękne Planty: z polem widokowym na Wisłę, „Ławeczką zakochanych”, Bramą Grudziądzka - dawniej zwaną  Grubińską z końca XIII w. -  z zegarem z cyferblatem wykonanym z... kwiatów. Jeśli chodzi o wspominany zegar, to kolejny ewenement na skalę ogólnopolską. Panie układające (na kolach) mozaikę kwiatową wykonały to perfekcyjnie, podobnie ułożono mozaikę kwiatową  na okoliczność XVII Letniego Festiwalu „Muzyka w zabytkach Chełmna” (klawiatura fortepianu), gdzie muzyka Stanisława Moniuszki  rozbrzmiewała z sali koncertowej Państwowej Szkoły Muzycznej.

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com

Miasto perełka historii -  które kiedyś miało być stolicą ziemi chełmińskiej - ma także przepiękną halę sportową, którą dzieci mogły zobaczyć (a nawet przejść po dębowym parkiecie). Nieco  dalej kolejna perełka-  kościół farny z wieżą widokową (ponad 60 m) i relikwiami św. Walentego, patrona zakochanych. Wszyscy jednak chcieli posiedzieć na słynnej „Ławeczce zakochanych” tuż przy Bramie Grudziądzkiej (ale tych ławeczek jest więcej).

Oj, oj, program napięty, nogi bolą, a tyle jeszcze jest do zobaczenia. Ale nikt nie narzekał, nawet nie dopominał się obiadu zamówionego w jednej z najlepszych restauracji w mieście „The Swan” (kiedyś nazywała się „Relaks”, ale kuchenne rewolucje zrobiła tu Magda Gessler).

Ratusz - wpisany do rejestru zabytków
Spacerujemy dalej, ciągle kolejne atrakcje... Przepiękna jest  starówka z ratuszem, w którym obecnie jest siedziba Muzeum Ziemi Chełmińskiej. Ratusz, zabytek polskiego renesansu, pochodzi z XIII w., kolejnej rozbudowy dokonano na przełomie XV/XVI w.; ostatnią dużą przebudowę wykonano w latach 1884-1887 wg projektu arch. TW. Hermanna. Decyzją wojewódzkiego konserwatora zabytków z dnia 27 sierpnia 1929 roku ratusz został wpisany do rejestru zabytków.  Ratusz posiada (sprawny) zegar na wieży z kurantami, wykonany  w 1590 roku przez mistrza Georga Wilhelma z Torunia. I to jest zegar, a nie jakieś tam elektroniczne wynalazki...

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / Chełmno, plac dra Rydygiera

Atrakcje goniły atrakcje
Nie mogliśmy ominąć też słynnej Izby Tortur. Nową atrakcję wykonano z budżetu obywatelskiego miasta, a wykonawcą był zastęp rycerski do którego należy nasz przewodnik. Znajdziemy tu średniowieczne akcesoria do barbarzyńskich (dziś zakazanych)  tortur:  madejowe łoże do rozciągania członków nieszczęśnika, gąsior do okrutnej śmierci w męczarniach czy krzesło inkwizycyjne. Za mniejsze przewinienia karano „świńskim ryjkiem” lub „oślimi ustami”. Latem od 6 czerwca do końca sierpnia Średniowieczna Osada jest czynna dla zwiedzających niemal codziennie, odbywają się tu także turnieje rycerskie i jarmarki chełmińskie.

Jednym z ostatnich punktów zwiedzania był słynny Park Miniatur, gdzie  pokazano najsłynniejsze zamki ziemi chełmińskiej w miniaturze. Niestety wandale odcisnęli swoją obecność niszcząc  niektóre zamki. Warto w tym miejscu założyć monitoring lub zintensyfikować ochronę, tak jak to zrobiono w Kowarach w podobnym parku (o wiele większym i płatnym).

Miasto w ostatnich dniach wojny nie ucierpiało, aczkolwiek broniący się tu niemieccy dywersanci w Bramie Grudziądzkiej zostali zaskoczeni przez wkraczające do mateczka oddziały radzieckie. Tu czerwonoarmiści odpalili   ładunek z działa  i zniszczyli górną część bramy (do dziś widać ślady murarskiej naprawy).

Chełmno w dużym skrócie
Chełmno odegrało ważną rolę w historii Polski i zakonu krzyżackiego (komtur planował tu stolicę swojego państwa).  To także stolica ziemi chełmińskiej, wzmiankowana już w 1065 r. Przywilej lokacyjny, znany jako "Prawo Chełmińskie", nadany miastu przez zakon krzyżacki 28 grudnia 1233r. stał się aż do XVIII w. wzorcem do lokowania ponad 200 polskich miast m.in.: Warszawy, Torunia, Gdańska, a nawet  Płocka (1237 r.).

Głównymi atrakcjami Chełmna są unikatowe, średniowieczne zabytki i układ urbanistyczny. Co więcej, stąd można podziwiać panoramę Doliny  Wisły. Jak wspominaliśmy w opisie fary, kolejnego unikatowego zabytku Chełmna,  miasto lokowano  na dziewięciu wzgórzach Wysoczyzny Chełmińskiej. Unikatowe uliczki, średniowieczne mury obronne o długości 2270 m, będące jednym z najwspanialszych przykładów architektury obronnej w Europie,  gotycko-renesansowy ratusz czy niewspominana dotąd średniowieczna  miara długości tzw. pręt chełmińskim liczący 4,35 m,  dawny żeński, cystersko-benedyktyński zespół klasztorny,  sześć gotyckich kościołów czy  słynne Planty - to tylko najważniejsze elementy „Miasta Zakochanych”. My dodajemy jeszcze miasta stworzonego wręcz dla fotografów i fotografików. Młodym Parom starającym się o sesję ślubną patronuje św. Walenty, ale zdobycie pozwolenia nie jest takie proste "z dnia na dzień".

Mało się mówi o innych dość komercyjnych wizytówkach miasta. Tylko jedną z nich są bogate kamienice wybudowane przez nie mniej bogatych kupców i fabrykantów. To oni ważyli na swój użytek unikalne piwo, zatrudniali robotników, dawali impuls do rozwoju miasta. Dziś pozostały ich kamienice, a  piwo zdominowały wielkie koncerny piwowarskie jak: Warka, Tyskie, Żywiec czy czeski  Pilsner.  Idąc uliczkami wokół rynku warto zatrzymać się na dłużej i podziwiać odrestaurowane kamienice. Są urokliwe i kolorowe.

Wartość przepięknej starówki Chełmna docenił prezydent RP, który dokonał stosownego wpisu (w 2005 roku) na Listę Pomników Historii Prezydenta RP.

Wspominany wcześniej Park Miniaturowych Zamków Krzyżackich ma dość ciekawą historię, zresztą podobnie jak „pręt chełmiński” do odmierzania odległości. Otóż trzy najważniejsze  zamki w Dolnie Wisły:  Świecie, Unisław (ruiny odkryte niedawno przez archeologów z UMK), Chełmno Krzyżacy budowali na planie trójkąta w odległości dnia marszu lub tzw. miary jednego konia (rycerz w zbroi mógł  pokonać ok. 22 km). Wow! Dziarsko krzyknęli niektórzy kandydaci na wojowników, ale gdzie te konie. Jeszcze o nich powiemy...  

Wspominaliśmy o miasteczku zakochanych.  Na chełmińskiej starówce można przysiąść na "Ławeczkach dla zakochanych" znajdujących się przy placu Nowe Planty, w Parku Pamięci i Tolerancji im. Ludwika Rydygiera oraz przed budynkiem Urzędu Miasta. Wszędzie kwiaty, porządek i zadowoleni chełminianie.
Na koniec,  co nieco o koniach, gdyż w rycerskim ekwipunku były niezbędnym i najszybszym środkiem lokomocji.  Na palcu ratuszowym postawiono rok temu pomnik Pamięci Kawalerzystów 8. Pułku Strzelców Konnych.  Upamiętnia on ułanów stacjonujących w Chełmnie przed II wojną światową i uczestniczących w wojnie obronnej 1939 roku. Szefem komitetu budowy pomnika był Piotr Madej, a finansowo projekt wsparły samorządy miasta i powiatu. Autorem koncepcji pomnika jest rzeźbiarz Zbigniew Mikielewicz.

Jak powiedział nasz przewodnik,  dotknięcie kopyta konia zapewnia rok szczęścia, to także pewność że jeszcze tu wrócisz. Warto. Naprawdę warto!

 

- przeczytaj także:

 

Justyna Superczyńska-Szarata, MDK2
Krzysztof Golec, autoflesz.com

 

Publish modules to the "offcanvas" position.