"Orszak Trzech Króli" przeszedł ulicami Bydgoszczy już po raz siódmy z rzędu. 6 stycznia 2020 roku organizatorzy zmienili trasę, początek tego barwnego wydarzenia inauguruje msza św. w bydgoskiej bazylice celebrowana przez bp Jana Tyrawę. Później orszak przeszedł ulicami: Aleją Ossolińskich, Markwarta, Krasińskiego, Gdańską, Focha, Mostową na Stary Rynek, gdzie oddano pokłon nowo narodzonemu Jezusowi.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
W tym roku orszak był wyjątkowo liczny, barwny i przeprowadzony bezpiecznie dzięki służbom: policji, straży miejskiej, straży pożarnej, wolontariuszom, harcerzom czy uczniom szkół wojskowych (mundurowa Szkoła Techniczna BZDZ w Bydgoszczy). Jak zawsze, nad całością czuwali ratownicy medyczni, lekarze i bydgoscy funkcjonariusze "drogówki". Już po wyjściu z bazylik pw. św. Wincentego a Paulo nasze redakcyjne oko zanotowało, co najmniej, kilka tysięcy wiernych, a było ich jeszcze więcej na całej trasie przemarszu - na ul. Gdańskiej dochodzili kolejni sympatycy tego typu widowisk o charakterze religijnym. Widzieliśmy też gości przybyłych do Bydgoszczy specjalnie na to wydarzenie.
- W tym roku mamy stulecie powrotu Bydgoszczy do Macierzy i właśnie te główne uroczystości związane są ze Starym Rynkiem. Mamy też drugą ważną rocznicę, to jest 100. rocznica urodzin świętego Jana Pawła II i też troszeczkę chcemy nawiązać do tej okrągłej rocznicy – powiedział Marek Piątkowski, jeden z Organizatorów orszaku
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
- Orszak jest przede wszystkim religijnym wydarzeniem, więc na cześć Jana Pawła II zostanie zaśpiewana niejedna kolęda – dodał Piątkowski
Ale to nie jedyny cel, jak przyświecał Organizatorom, wolontariusze zbierali do puszek datki na leczenie małej Julki, która potrzebuje pilnej operacji kardiologicznej w Bostonie. Jak dotąd uzbierano 1 mln 200 tys. zł, a potrzeba jeszcze 800 tys. zł.
Organizatorzy dali też swobodę uczestnikom orszaku, którzy mogli ubrać się w stosowny strój, aby barwnie dołączyć do korowodu. Rozdano też kilka tysięcy papierowych koron i rocznicowych naklejek.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
A jakie kolory przybrali Trzej Królowie – tym razem nie było niespodzianki - orszak Kacpra był czerwony jak miłość, Melchiora zielony jak nadzieja, a Baltazara niebieski jak wiara. Barwny korowód ciągnął się niemal przez całą ulicę Markwarta, w orszaku nie zabrakło wielbłąda Gacka z Minizoo w Horodyszczu na Górce (k. Wrześni) i koni ze stadniny w podbydgoskim Myślęcinku. Jak zwykle pojawili się też aniołowie na szczudłach. Warto dodać, że wypożyczony wielbłąd na którym jechał Baltazar jest zaprawiony w takich uroczystościach, lubi oko kamery i nie boi się tłumu.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Święta Rodzina, to młodsze stażem małżeństwo Aleksandra i Mateusz Jadasiowie wraz z 11-miesięcznym Filipkiem. W rolę Kacpra wcielił się Tomasz Skonieczny, który po raz pierwszy wziął udział w orszaku. Postać Melchiora (króla azjatyckiego, orszak zielony) zagrał Tomasz Białkowski z Paterka. Odtwórcą roli Baltazara, króla afrykańskiego, grał pochodzący z Ghany o. Izaak Antwi-Boasiako - misjonarz ze Zgromadzenia SPIRITANS.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Trzej Mędrcy ze Wschodu oddali pokłon dzieciątku Jezus, ofiarując Mu symbolicznie złoto, kadzidło i mirrę. Dary były złożone w specjalnej skrzyni zamykanej na skobel.
W podobnym orszaku Trzech Króli w Warszawie udział wzięła para prezydencka i premier Morawiecki z rodziną. W całej Polsce podobne inscenizacje odbyły się w 900 miastach; to coraz popularniejsza okazja, aby oddać pokłon Jezusowi.
- Orszak stał się tradycją nie tylko Warszawy, ale dzięki temu, że promieniuje ze stolicy na całą Polskę i na świat, stał się także tradycją ogólnopolską i stał się tradycją także i Polaków na całym świecie - mówił prezydent Andrzej Duda, który uczestniczył w nim wraz z pierwszą damą Agatą Kornhauser-Dudą
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Rekord uczestnictwa padł właśnie w Warszawie, gdzie wspólnie, bez wytykania błędów rachunkowych naliczono 90 tys. osób.
Bazylika św. Wincentego à Paulo w Bydgoszczy – historia
Historycznie rzecz biorąc bazylika św. Wincentego à Paulo nie ma korzeni sięgających królów Polski. Budowa została rozpoczęta w okresie 20. lecia międzywojennego (1924 r.). W roku 1927 roku powstało prezbiterium, w 1933 roku zostały wzniesione mury rotundy, a dwa lata później nakryto je charakterystyczną kopułą pokrytą blachą. Prace budowlane zakończono w 1935 roku.
Początek II wojny światowej nie ominął bazyliki. W 1939 roku obiekt zarekwirowały wojska niemieckie, przeznaczając Dom Zgromadzenia na sztab wojskowy, a kościół na magazyn. W styczniu 1945 roku wycofujący się naziści podpalili świątynię, która płonęła trzy dni. Msze ponownie zaczęto odprawiać już pod koniec maja, a kościół stopniowo odbudowywano. Jednym z architektów był wtedy prof. Wiktor Zin, znany choćby z cykli „Piórkiem i węglem”. Prof. Zin zaprojektował znajdujące się wewnątrz kościoła marmurowe pilastry, chór, lustra odblaskowe i mozaiki, swoją koncepcję przeniósł także na ołtarz główny.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
W 1997 roku podczas mszy w Gnieźnie papież Jan Paweł II ogłosił kościół św. Wincentego à Paulo bazyliką mniejszą.
We wnętrzu bazyliki św. Wincentego à Paulo można wyraźne zaobserwować odniesienia do rzymskiego Panteonu. Wokół rotundy znajduje się osiem ołtarzy bocznych z korynckimi kolumnami, wewnątrz których umieszczono posągi świętych. Ołtarz główny wg projektu prof. Zina wyposażono w mozaikę, a w tle znajduje się krzyż.
Cennym wyposażeniem bazyliki św. Wincentego à Paulo są drzwi z brązu przedstawiające 16 płaskorzeźb. Z zewnątrz bazylika wygląda imponująco, dla wiernych utworzono parking, a pobliska Aleja Ossolińskich jest nasadzona dębami sławnych i znanych osobowości życia politycznego, kulturalnego i religijnego.
redakcja autoflesz.com, obsługa własna![]()