Wiosna tej zimy i piękne słońce nad Brdą zmobilizowało nas do wyjścia w plener. Rzadko bowiem można doświadczyć aż 8 st. C w połowie stycznia! A przypomnienie o "Przechodzącym przez rzekę" - jednej z atrakcji miasta pewnie przyda się miłośnikom grodu nad Brdą.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Wszyscy zwracają uwagę na rzeźbę (obowiązkowo robią pamiątkowe zdjęcie), ale niewielu wie, kiedy i dlaczego znalazła się na linie pomiędzy jednym a drugim brzegiem Brdy. Zatem podpowiadamy – dla uczczenia wstąpienia Polski do UE tj. 1 maja 2004 r. Pomysłodawcą i autorem rzeźby jest artysta Jerzy Kędziora. Dzięki nisko osadzonemu środkowi ciężkości utrzymuje się na linie jak linoskoczek. Niektórzy dodają jednak atrybut linoskoczka, czyli balans.
Przypomnijmy, w tym miejscu, że w Bydgoszczy odbywają się zawody rangi mistrzostwa świata Slacklines Games w chodzeniu po taśmie (linie). To bardzo widowiskowe zawody, zwłaszcza gdy rywalizują bezpośrednio dwaj zawodnicy na linie. Jeszcze ciekawiej jest, gdy jeden z zawodników wpadnie do Brdy (jeśli nie ma zabezpieczeń).
Kolejną ciekawostką tej atrakcji i samego odlewu jest towarzystwo... jaskółki (niem. Schwalbe). Z całą pewnością powiązane to jest z wybitnym bydgoszczaninem Andrzejem Schwalbe, wieloletnim dyrektorze Filharmonii Pomorskiej im. Ignacego Paderewskiego w grodzie nad Brdą.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Rzeźba "Przechodzący przez rzekę" była remontowana w październiku 2013 roku.Teraz "Przechodzący przez rzekę" ma w ręku półtorej strzały. Dwie połowy z piórami i jedną z grotem. W przeszłości bywało różnie, jaskółka zaś pozostała.
Wieczorem wykonaliśmy jeszcze kilka zdjęć, naszym daniem "Crossing the river" wygląda jeszcze piękniej, ale to pozostawiamy naszym czytelnikom. Przy okazji warto zauważyć, że poziom wody w Brdzie znacznie się obniżył. przepowiednia mówi, ze pożary znacznie zniszczą Australię, Polskę zaś czeka niedobór wody. Jednym słowem anomalie pogodowe są już znacznikiem naszych czasów, klimat zdecydowanie się ociepla, tylko jaskółka przy rzeźbie nadal pozostaje niewzruszona.
Barka Lemara - cumuje niemal na każdym zdjęciu
To kolejna atrakcja miasta, własność Miejskiego Centrum Kultury w Bydgoszczy, do tego zabytkowy obiekt pływający z najprawdziwszą, marynarską załogą, co miesiąc odbywają się tu szyperskie spotkania.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Ponadto, na zabytkowej barce odbywają się teatralne przedstawienia, koncerty, dyskusje literackie, spotkania biznesowe, a nawet dziennikarskie briefingi. Tutaj też ludzie związani zawodowo, czy też emocjonalnie z Bydgoskim Węzłem Wodnym, mogą rejestrować swoje wspomnienia…
Barka Lemara to także symbol niezwykle ważnej części historii miasta, gdyż Bydgoszcz właśnie żegludze zawdzięcza imponujący rozwój w XIX wieku - dodajmy, pączkował, jak róże na wiosnę. Do dziś można też podziwiać przepiękną architekturę centrum miasta, w tym na potęgę remontowane budynki i... Stary Rynek (już po remoncie, ale skaza płyt kamiennych zepsuła ostateczny wystój tego pięknego miejsca).
Dawniej czysta rzeka Brda - w tym miejscu - była wręcz zastawiona takimi barkami, a jej nurt wytracał energię o... korki i zatory jednostek cumujących przy nadbrzeżu, jak na Canale Grande we Wenecji (oczywiście przez wielką powodzią). Bydgoski port rzeczny był jedną z najważniejszych przystani na Kanale Bydgoskim, będącym częścią międzynarodowych tras wodnych z Berlina do Gdańska, Białorusi czy miast południa Polski. Bydgoszcz pozyskiwała nie tylko wilków morskich, ale także chłonęła kulturę ludzi związanych zawodowo z żeglują śródlądową. Do dziś krążą po mieście legendy o dokonaniach szyprów, kapitanów i ich rodzin żyjących na statkach i barkach.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Po Kanale Bydgoskim pływały rożne barki ciągnione (lub pchane) przez kutry holownicze. Lemara była jedną z nich. Zwodowano ją w 1937 r . w Stoczni i Warsztatach Mechanicznych Lloyda SA w Bydgoszczy (dziś ul. Fordońska przy „Sklejce”). Jej właścicielem był bydgoski szyper Adolf Schmidt. Lemara należała do typu barek „Gross Finow-Masskahn”, zwanych po polsku „Finówkami”. Nazwa LEMARA pochodziła od pierwszych sylab imion rodziców właściciela jednostki - Leona i Marii. Szyper Schmidt też zamieszkiwał na Lemarze z całą rodziną, zarabiał wożąc różne towary - nie tylko w Polsce, ale także w Niemczech.
II wojna światowa i wejście Niemców do Bydgoszczy spowodowało zarekwirowanie barki przez nazistów. Tuż po wojnie barkę przejęły władze komunistyczne, a jej prawowici właściciele musieli pracować jako najemni komunistycznego prawodawcy.
W 2006 roku zapadła decyzja o wycofaniu barki z czynnej służby i przeznaczono ją na złom. Jednak w 2009 r. uchwałą Rady Miasta Bydgoszczy podjęto decyzję o odkupieniu barki oraz przekazaniu jej na cele kulturalne. Lemara po długim remoncie trafiła pod zarząd Bractwa Bydgoskiego Węzła Wodnego. W 2014 roku jednostkę przejęło Miejskie Centrum Kultury w Bydgoszczy zarządzane przez Marzenę Matowską, która w genach przodków ma wodne konotacje.
Barkę, a dokładniej jej wnętrza zaaranżowano na żywe muzeum tradycji wodniackich i szyperskich. Lemara została udostępniona zwiedzającym, co miesiąc zbierają się na niej stowarzyszenia rodzin szyperskich.
redakcja autoflesz.com![]()
Źródło: mck-bydgoszcz.pl