Jak twierdzą nasze jaskółki, nowy blok energetyczny elektrowni Turów nie pracuje od kilku tygodni. To prawdopodobnie pokłosie błędów powstałych w fazie projektowania tego najnowocześniejszego bloku energetycznego zasilanego... kiepskiej jakości węglem brunatnym.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Blok ten Polska Grupa Energetyczna uruchomiła w połowie maja, z poślizgiem 16- miesięcznym. Blok kosztował ok. 4,3 mld złotych. Awaria spowodowana jest złej jakości węglem, co w konsekwencji doprowadziło do zatkania filtrów i zespołu podciśnienia w kominie.
Warto przypomnieć, że toczące się rozmowy z Czechami w sprawie consensusu i działań naprawczych w kopalni Turów (wyrobisko Bogatynia) nadal nie przyniosły rezultatu. Rząd może zostać zmuszony przez kolejny wyrok sądu UE do zapłacenia kar, jakie żądają Czesi. Mimo to, negocjatorzy nie informują Polaków o przebiegu toczących się rozmów.
Z ostatniej chwili: wiceminister Jacek Sasin i prezes PGE stanowczo zaprzeczyli podanym informacjo, jak się okazuje, także przez powracającego w swoim stylu do polityki Donalda Tuska.
"Zgodnie z zapisami podczas planowego postoju wykonawca dokonuje przeglądu technicznego urządzeń po pierwszym miesiącu eksploatacji. W ramach przeglądu wykonywane są prace dotyczące optymalizacji i konserwacji w obszarze związanym m.in. z pompami wody zasilającej, elektrofiltrem, młynami węglowymi oraz dobudowaniem nowych odpływów rezerwowych w rozdzielniach" - poinformowała PGE.
" Chcę podkreślić, że przy tak dużej inwestycji energetycznej niezbędny jest czas na odpowiednie wyregulowanie nowej jednostki właśnie po to, aby przez kolejne lata była w jak największej dyspozycyjności do produkcji energii dla milionów polskich gospodarstw domowych" - podkreślił prezes spółki Wojciech Dąbrowski.
redakcja autoflesz.com