Prezydent RP podjął decyzję – polskie wojsko poleci do Afganistanu

Sytuacja w Afganistanie wymknęła się spod kontroli, zarówno Stanów Zjednoczonych, jak również Sprzymierzonych. Prezydent oraz zwierzchnik sił zbrojnych zdecydował o wysłaniu polskiego wojska ponownie do Afganistanu, jednak w zmniejszonej sile ok.  100 żołnierzy. To najprawdopodobniej pokłosie decyzji Joe Bidena, o możliwości pozostanie - nieco dłużej - wojsk amerykańskich w Kabulu.

fot. Andrew Harnik   / To, jak dotąd, największa wizerunkowa klęska prezydenta Bidena w Afganistanie

Sytuacja jest dynamiczna, a świat patrzy w stronę Afganistanu.
- Jesteśmy współodpowiedzialni za bezpieczeństwo przebywających na miejscu obywateli Polski, ale także państw sojuszniczych i partnerskich - mówi  Paweł Soloch, szef BBN 

Postanowienie prezydenta opublikowano w Monitorze Polskim. Misja ma trwać od 18 sierpnia do 16 września 2021 roku. Szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego podkreślił, że operacja nie ma charakteru bojowego, głównym celem jest pomoc przy ewakuacji naszych obywateli, jak również tych, co pomagali Polakom i Sprzymierzonym podczas wojny z talibami. 

Pomimo zakończenia operacji NATO w Afganistanie, jesteśmy współodpowiedzialni za bezpieczeństwo przebywających na miejscu obywateli Polski, ale także państw sojuszniczych i partnerskich, w tym też współpracujących z nami obywateli Afganistanu – przekonywał  Soloch

Po szybkim zajęciu Kabulu przez nacierających talibów, praktycznie bez jednego wystrzału, nagle świat się przebudził, a prezydent Stanów Zjednoczonych odparł jak nowicjusz, że "(...) nie spodziewał się tak szybkiego natarcia". Dodajmy, w dobie superwywiadów, kosmicznej techniki, agentów, programów szpiegowskich. Wstyd!

Dziś trudno przyznać się do błędów, nawet prezydentowi Stanów Zjednoczonych, który już na początku kadencji (zresztą poprzednicy również) zapowiedział wycofanie wojsk Stanów Zjednoczonych. Zgoda, problem w tym, iż najpierw prowadzi się ewakuację cywilów, pracowników dyplomatycznych, a później dopiero wycofuje się wojsko.

Prezydent USA Joe Biden przekonywał, że decyzja o wyprowadzeniu wojsk z Afganistanu była słuszna, a winą za błyskawiczne opanowanie kraju przez talibów obarczył afgańską armię. To tylko świadczy o tym, że prezydent nie ogarnia zadań na tym stanowisku, albo ma bardzo złych doradców.

Dziś w Afganistanie, jak również w Kabulu, gdzie startują i przylatują samoloty Sprzymierzonych trwa chaos. To armagedon, jak kiedyś w Wietnamie. Talibowie już wprowadzili swoje porządki, opanowali wszystkie centa komunikacyjne, telewizję, pałac prezydencki. Afgańczycy  boja się powrotu do przeszłości: prawa szariatu, pozbawienie kobiet praw wyborczych, zamykania szkół żeńskich, karania za kradzież (obcinaniem dłoni), kamienowanie pedofilów czy smołowaniem twarzy drobniejszym przestępcom.

Wracając do kwestii talibów, nasuwa się pytanie, jak mogli zaistnieć, w Afganistanie, kto ich wyszkolił i dostarczał sprzęt wojskowy?
Historia ta powraca jak mantra. Choć prezydent Biden przekonywał, że decyzja o wyprowadzeniu wojsk z Afganistanu była słuszna, to winę ponosi głównie rząd USA. Joe Biden zapowiedział w środę, iż wojska USA mogą pozostać dłużej niż do 31 sierpnia br. (data całkowitego wycofania z Afganistanu), bo dla niego liczy się los Amerykanów. Czyżby? Tylko Amerykanów, a co ze Sprzymierzonymi? Angela Merkel była zszokowana, że chaos nasila się z godziny na godzinę... Prawdę powiedziawszy już liczyła samoloty z misją powrotna do Niemiec.

Można też zadać pytanie, co zrobiłaby Ameryka, gdyby Rosja zdecydowała się zaatakować wschodnia flankę NATO. To wstyd i przekonanie o fałszywym bezpieczeństwie,  iż ludzi na najwyższych stanowiskach, w tym min. Błaszczak uwierzyli w zapewnienia Amerykanów. Tymczasem Władimir Putin już otwiera szampana, on pomimo przegranej wojny z talibami nie problemu z dogadaniem się z ich watażkami. Niestety, Joe Biden znów musi przełknąć gorycz porażki już na początku prezydentury, to jego pierwsza i nie ostatnia plama wizerunkowa.

Co nieco o talibach
Dziś świat nagle otworzył oczy, ze zdziwieniem pyta skąd talibowie wzięli się w Afganistanie? Cóż, oni się nie wzięli znikąd, tam byli. Sami nazywają się mianem Islamskiego Emiratu Afganistanu tj. fundamentalistycznego ugrupowania islamistycznego (głównie sunnickie), powstałego we wrześniu 1994 w Kandaharze.
Ale zawsze muszą być jakieś początki. Zalążkiem ruchu była grupa – w języku pasztuńskim „studentów” medresy (szkoły koranicznej) w Kandaharze, skupiona wokół  guru mułły Mohammada Omara. Zadaniem tej grupy było przejęcie zbrojne władzy i wprowadzenie nowego ustroju na prawie koranicznym (prawo szariatu). Sprawę tę ułatwili Rosjanie, którzy przegrali wojnę w Afganistanie i wycofali się w 1989 roku.
Co ciekawe, pierwsi członkowie talibów wywodzili się z mudżahedinów, którzy przy wsparciu Stanów Zjednoczonych odpierali wojska sowieckie. Zresztą przypomnijcie sobie III część kultowego filmu „Rambo” z 1998 roku.

fot. Reuters

Po atakach Al-Kaidy na World Trade Center (11 września 2001 roku ) prezydent Bush podpisał rozkaz o rozpoczęciu operacji wojskowej w Afganistanie, głównie chodziło o przywódcę Osamę bin Ladena. Przez blisko 21 lat talibowie czekali, walcząc zaciekle z wojskami NATO. Wielu Polaków tam poległo, wielu powróciło bez rąk i nóg, wielu z syndromem pourazowego pola walki.
Warto też zastanowić się dlaczego – umówmy się – regularna armia afgańska licząca 301 tys. żołnierzy i funkcjonariuszy (łącznie z policją), tak łatwo poddała się 55 tys. armii talibów. Co więcej, regularne wojsko finansowane było przez USA sumą 83,3 mld dolarów i  uzbrojeniem. Było też lepiej uzbrojone (czołgi T62M1, Hamvee M1151/M1152 a także nowocześniejsze M1114 (w sumie 8500 szt.), opancerzone wozy bojowe M1117, BTR 70, śmigłowiec prod. radzieckiej MI-17 czy A-29 Super Tucano i drony.

Cóż, przyczyn było co najmniej kilka. Talibowie już byli zaprawieni w bojach z regularną armią sowiecką, a ucieczka prezydenta Aszrafa Ghaniego z pokaźną sumą dolarów jest tylko przykładem braku szacunku dla Amerykanów. Co więcej,  potężny strach...wywołał panikę! Tak dokładnie działają terroryści budząc strach, prowadząc bezwzględne metody walki, narzucając przy tym swoje ideologie.

Przypomnijmy, że to prof. Brzeziński, dorad ca prezydenta Cartera namówił prezydenta na szkolenie mudżahedinów, po wkroczeniu b. ZSRR do Afganistanu. /więcej:  Radosław Zarzecki, „Amerykańskie wsparcie dla afgańskich mudżahedinów w latach 1979–198”/


Co zatem osiągnęli Amerykanie? Nic... Przegrano za to wiele na wiarygodności, podważając sojusze i przelaną krew. Dziś pozostawiono cywilów na łasce talibów, a amerykańska dumą znów doznała grzechu pychy.
To jeszcze nie koniec tej batalii o Afganistan, w której brali udział także Polacy, ale potężna rysa na wizerunku. Będziemy zawsze postrzegani jak agresorzy, ale nikt nie miał odwagi powiedzieć Amerykanom – NIE. Na koniec cytat słynnego Tołstoja, który nawet dziś nie stracił na aktualności: 

"Nie podoba mi się wyniosłość, nie podobają mi się ludzie, którzy stawiają siebie wyżej od innych. Mam ochotę dać im rubla i powiedzieć: jak się dowiesz ile jesteś wart, to wrócisz i oddasz resztę ". 

Krótka historia misji
Wojsko Polskie było w Afganistanie niemal cały czas trwania interwencji - od 2001  do  2021, jako sojusznik i sprawdzony partner Stanów Zjednoczonych. Teraz dostało rozkaz powrotu, aby  pomóc w ratowaniu cywili.  Znów go wykonało, choć wielu wojskowych i analityków ma swoje zdanie w tej kwestii.
Dziś administracja Białego Domu domyka drzwi do salonu prezydenta Bidena, to boli i raz jeszcze pokazuje, że szukanie pomocy za oceanem staje się gorzkim rozczarowaniem.
Warto też wiedzieć, że na  tej niechcianej wojnie zginęło 44 polskich żołnierzy, ponad 300 zostało rannych, jeszcze więcej boryka się z syndromem stresu  pourazowego pola walki.

Z ostatniej chwili: premier Mateusz Morawiecki poinformował, że "Polska będzie odpowiedzialna za operację ewakuacji i zapewnienia bezpiecznego transportu dla 300 obywateli Afganistanu, którzy współpracowali w ostatnich latach z NATO". To wynik rozmowy szefa rządu z sekretarzem generalnym Sojuszu Północnoatlantyckiego. "Dziękuję Polsce za zgodę na pomoc w ewakuacji Afgańczyków, którzy wsparli NATO" - napisał na Twitterze Jens Stoltenberg. /źródło: wydarzenia.interia.pl/

redakcja autoflesz.com

Publish modules to the "offcanvas" position.