Wybory do Sejmu, Senatu, referendum - nie wszyscy będą zadowoleni

Niektórzy myślą, że rano obudziliśmy się w nowej rzeczywistości, a pieniądze z Unijnego Funduszy Odbudowy popłyną wartkim strumieniem.  Wybory do Sejmu i Senatu oraz referendum rozgrzało wyborców głównych graczy polskiej sceny politycznej. Od rana, tuż po godz. 7.00 rozpoczęły się tak ważne wybory ogniskujące,  jak w soczewce, przyszłość Polski. Oficjalnych wyników jeszcze nie ma, ale w na stronie PKW pojawiły się do tej pory wyniki z ponad 35 proc. obwodów głosowania.

fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com 

W poniedziałek rano, po przeliczeniu 5,91 mln głosów niżej wymienione partie zdobyły następującą liczbę głosów (wyniki cząstkowe):

  • PiS 39,8 proc.;
  • Koalicja Obywatelska - 26,6 proc.;
  • Trzecia  droga – 14,7 proc.;
  • Nowa lewica 8,07 proc.;
  • Konfederacja – 7,39 proc.; 
  • Bezpartyjni Samorządowcy  - 1,88 proc. głosów.

Przewodniczący PKW prof. Sylwester Marciniak powiedział, że nie są to nadal oficjalne wyniki wyborów. Te mają być podane we wtorek.

Na stronie PKW pojawiły się do tej pory wyniki z ponad 55 proc. obwodów głosowania. Po przeliczeniu 10,24 mln głosów PiS ma 38 proc. poparcia, z kolei Koalicja Obywatelska - 28,2 proc. Wyniki nie są jednak reprezentatywne dla całego kraju. 

grafika PKW

Wyniki (cząstkowe) nie są jednak reprezentatywne dla całego kraju. Niektóre głosowania zakończyły się w nocy z niedzieli na poniedziałek. Media dość ostrożnie piszą o wyborach, a szczególnie referendum.  Piszą zaś o zażenowaniu z powodu wyjątkowo nagannego  zachowania się drużyny D. Tuska w gdańskim sztabie wyborczym.  Po ogłoszeniu wyników exit poll polityków tej formacji emocje poniosły do tego stopnia, że zapomnieli o zachowaniu odrobiny klasy. To już znamy, ale gremialnie skandować wulgarne hasło: "j*** PiS",  to frustracja,   oddech pokonanego, który nadal nie chce przyjąć na barki porażki, jak nasi piłkarze i PZPN. 
Warto dodać, że gdańskim sztabie wyborczym był także wiceprezydent Gdańska Piotr Grzelak, który na rękach trzymał córeczkę. To fatalny wizerunek dla samej partii, jak również dla wyborców, którzy myśleli że wolno im wszystko:  opluwać dziennikarzy,  kłamać, atakować JPII, kreować Donalda Tuska na przyszłego premiera Polski (podczas gdy prezydent nie zrobił jeszcze żadnego ruchu), a nawet  zawładnąć ikoną polskiego bohaterstwa... skrawkiem Wersterplatte. Niestety, jeszcze nie teraz, ale po raz kolejny D. Tusk (możliwe iż) przegrał wyścig do fotelu premiera, a  z całą pewnością mierzył wyżej, chciał zostać prezydentem RP, po dawnej porażce z śp. prof. Lechem Kaczyńskim. A jeśli nie Donald Tusk, to kto? W koalicji mogą być tarcia, bo każdy chciałby być tym frontmanem.

Można mówić wiele, kłamać stawiać w złym świetle prezydenta L. Kaczyńskiego, można zmieniać decyzje radnych ws. nadania Mostu im. Lecha Kaczyńskiego w Bydgoszczy, ale trzeba pamiętać, że jego wizja Polski wyprzedzała umysły polityczne tamtej i tej Polski. Charyzma JPII, wojna toczona za wschodnią granicą w Ukrainie, tendencyjne ataki celebrytów na polski mundur, wreszcie ignorowanie bezpieczeństwa i polskiej racji stanu,  to kolejny błąd zaniechania samego Donalda Tuska, jak i jego sztabu wyborczego. Emocjami,  samymi kłamstwami nie wygrywa się wyborów, podobnie jak celowo (sprytnie) wrzucanymi do sieci i kin filmów... rażąca (niesprawiedliwie) oczerniających Wojsko Polskie, Straż Graniczną czy Policję. Polski mundur to świętość, powinien o tym widzieć nie tylko Donald Tuska, ale także tak zajadli atakujący wojskowych: Władysław Frasyniuk, Janina Ochojska czy znana aktorka Barbara Kurdej-Szatan.

fot. redakcja autoflesz.com

Każdy popełnia błędy, obie strony popełniły ich aż nadto, ale nikt nie dał prawa b. premierowi aby w świetle kamer mówić „unieważniam te wybory”, albo że "pieniądze z OFE, to nie były Wasze pieniądze" (zatem czyje, gdzie one są). Druga strona też powinna uderzyć się w pierś, aż dziw bierze, że afera wizowa nie spowodowała mocnego tąpnięcia w sondażach, a tzw. wybory kopertowe nie spowodowały odwołania prominentnego polityka PiS. Jeszcze gorzej postąpiono ws. dymisji najważniejszych oficerów/generałów w Wojsku Polskim. Fakt, ci ostatni byli zdisowywani – od czasu afery z rosyjską rakietą – przez ministra Błaszczaka. Mimo to nie powinni rzucić białego ręcznika, jak to robią bokserzy i ich trenerzy. Zarówno on, jak min. Rau nie mogą czuć się bezpiecznie w nowym rządzie, którego  (niestety) nie utworzy samodzielnie PiS. Bez ruchu prezydenta, nawet nie wiemy, czy utworzy. Niestety, rażąco restrykcyjne prawo aborcyjne, uruchomiło kulę śnieżną popchniętą przez gremium polskich kobiet. 

Analizy biegunowej sytuacji zarówno w Sejmie jak i Senacie pokazują, że żadna ze stron nie zaproponowała konkretnych rozwiązań - w tak ważnym resorcie -  w służbie zdrowia, podniesieniu zarobków czy przełomowych rozwiązań dla młodych ludzie. Minister zdrowia Katarzyna Sójka,  zastąpiła dr Adama Niedzielskiego, ale to słaba karta, znana pokerowa zagrywka, do czasu utworzenia nowego rządu. Podobnie wizerunkową porażką KG Policji jest jej komendant, który powinien już dawno poddać się do dymisji. Honorowych gestów - tego nam brakuje na polskiej scenie politycznej, podobnie jak rozliczania aferzystów, a nie zamiatanie pod perski dywan afery respiratorowej  (firmy E&K). Ta sprawa powinna być wyjaśniona do samego końca, a nie tylko w 65 proc. jak mówił premier Morawiecki.

Warto też pomyśleć, aby w nowym rządzie – nadal koalicyjnym – zaproponować pojednanie z D. Tuskiem, trudno toczyć ciągłe wojny polsko-polskie. Wicepremier Kaczyński powinien wybaczyć oponentowi, bo wybaczanie jest najpiękniejszą, najwyższą formą miłości. Tak uczył JPII, na którego podniesiono miecz i rzucano oskarżenia. Żaden święty (zmarły)  nie potrafi się obronić, powinna o tym pamiętać także  posłanka Joanna Scheuring-Wielgus czy Sławomir Nitras. Pomawianie, oskarżanie, polityczne ataki  posłanki w kościele o. Rydzyka, to niestety słabe akty desperacji, źle odbierane nie tylko przez katolików, ale innych wyznawców. Czy Pani Scheuring-Wielgus odważyłabyś się się na podobny krok w islamskiej świątyni?

Referendum – niestety wyborcy Donalda Tuska uwierzyli w kłamstwo polityczne i nadzwyczajną moc b. premiera i jego słów „unieważniam te wybory". Tu bynajmniej nie chodziło, w większości przypadków o 4x NIE, tylko o zgodne z ordynacją odmówienie pobrania kart do głosowania, o które zabiegała tak gorąca aktorka Anna Mucha. Choć nie ma jeszcze oficjalnych wyników, ale nie udało się partii rządzącej doprowadzić do ważności tego referendum.
Przekroczenie progu ponad 50 proc. wydaje się niemożliwe. W lokalach wyborczych wyborcy Pis-u głosowali pobierając pakiet wyborczy, oponenci od razu zastrzegali członkom komisji, że „bez karty referendalnej".  Były też takie przypadki, iż wyborcy pobierali pakiet wyborczy, ale w pytaniach referendalnych zakreślali zdumiewające odpowiedzi ("Tak" – przyjąć imigrantów z Afryki i Bliskiego Wschodu), albo  „Tak” na pytanie: „Czy jesteś za podwyższeniem wieku emerytalnego wynoszącego dziś 60 lat dla kobiet i 65 lat dla mężczyzn?”. Ciekawe, czy oni (młodzi) będą chcieli pracować tak długo, jak ich rodzice?

Z pewnością podsumowań będzie więcej, będą wypowiedzi z lewej i prawej trony. My prezentuje własny pogląd w tej sprawie, do tego widziany od strony komisji,  nadzorowanej przez mężów zaufania (od samego rana do czasu zakończenia wyborów).

Warto tylko dodać, PKW dała  jasną wykładnię, po próbach sugerowania wyborcom wybieranie kart do głosowania (w taki sposób, aby karta referendalna została pominięta). Jeśli takie próby były, to  jest to niezgodne z art. 304 par.1 k.p.k. - mogą to być znamiona przestępstwa z art. 249 k.k.  W Bydgoszczy nie zgłoszono incydentów wyborczych, ale należy zaznaczyć, że służby rzetelnie włączyły się do zabezpieczenia lokali wyborczych zarówno przez samymi wyborami, jak i 15 października o godz. 6.00 (kontrola zabezpieczenia i otwierania lokali wyborczych).

Ciekawostka: dane PKW z 33,78 proc. świętokrzyskich komisji wskazują, że Jarosław Kaczyński zdeklasował swojego rywala - zdobył 50 tys. 813 głosów; Roman Giertych — 4 tys. 550. Kandydat KO został więc zdeklasowany przez lidera PiS.

Z ostatniej chwili:  wtorek, 17 października, Państwowa Komisja Wyborcza podała oficjalne wyniki głosowania w wyborach parlamentarnych 2023: 

  • PiS — 35,38 proc.;
  • KO — 30,70 proc.,
  • Trzecia Droga — 14,40 proc.;
  • Nowa Lewica — 8,61 proc.;
  • Konfederacja — 7,16 proc.;
  • Bezpartyjni Samorządowcy — 1,86 proc.

Podział mandatów będzie następujący (wg wp.pl):

  • PiS — 194 mandaty;
  • KO — 157 mandatów;
  • Trzecia Droga — 65 mandatów;
  • Nowa Lewica — 26 mandatów;
  • Konfederacja — 18 mandatów. 

redakcja autoflesz.com


Publish modules to the "offcanvas" position.