Zaskakujący zwrot miała niedawna wizyta prezydenta Stanów Zjednoczonych w Izraelu. Obama wybrał Cadillaca, a raczej jemu wybrali. Pancerna limuzyna prezydenta "rozkraczyła" się jednak na autostradzie, między lotniskiem Ben Gurione w Tel Awiwie a Jerozolimą. Co za pech, a przy okazji dodatkowo policzek dla znanej amerykańskiej firmy zależnej od GM.
fot. Carscoop
Przypomnijmy, że podobny incydent zdarzyła się dwa lata temu w ambasadzie Irlandii, kierowca nie zauważył uskoku przy rampie zjazdowej i unieruchomił limuzynę. Tym razem Barack Obama dotarł do Jerozolimy śmigłowcem, a drugą limuzynę ściągnięto z Jordanii. Jak podaje brytyjski Daily Telegraph, do samochodu, (zwanego Bestią) zatankowano... olej napędowy zamiast benzyny. Cóż, jeśli takich fachowców ma Secret Service to radzimy zatrudnić polskich specjalistów.
Nasze jaskółki donoszą, że wśród ochrony prezydenta aż huczy. Chodzą też plotki, że zwyczajnie... zapomniano zatankować paliwo. Ubaw po pachy miał za to miejscowy zakład, gdzie odholowano zepsute auto.
fot. Carscoop
Cadillac zwany pieszczotliwie"Bestią" - niektóre dane t-t
Model ONE (zbudowano zaledwie kilka egzemplarzy) jest syntezą elementów kilku różnych pojazdów: Escalade, DTS i STS. Nadwozie ma zmodyfikowane kształty i wykonane jest z kompozytów (odpornych na przestrzelenie, a nawet uderzenie meteorytu). Pod spodem niemal pancerna rama, prawdopodobnie z GMC Topkick.
Pancerny Cadillac wyposażony jest w motor diesla o pojemności 6,5- litra (tylko 360KM i aż 881 Nm), ale waży 6,5 tony! Prędkość maksymalna to niewiele ponad 100 km/h a sprint do setki trwa ok. 15 sekund. Ciekawostką są szyby pancerne o grubości 13 mm (przednia), specjalnie profilowane i odporne na przestrzelenie z broni średniokalibrowej. Wyposażenie elektroniczne, systemy satelitarne i łączności są pilnie strzeżoną tajemnicą.
Opony wykonano w technologii run-flat, dodatkowo okładzina została wzmocniona kevlarem. Jeśli trzeba, felgi zostały tak skonstruowane, że możliwa jest ucieczka... bez opon. Podobno limuzyna jest nie do ruszenia przez improwizowane ładunki wybuchowe detonowane zdalnie w Afganistanie. Drzwi podobno ważą tyle co wrota średniego Boeninga.
Limuzyna prezydenta jest wymieniana ca 4 lata, po tym incydencie, z pewnością dowiemy się o kolejnym pancerniku Baracka Obamy.
Źródło: Carscoop