Pisaliśmy niedawno o Autosanie, a w zasadzie o konwulsjach polskiej ikony motoryzacji. Dziś wiadomo, że po Ursusie, Jelczu, FSO, Nysie, sanocki Autosan zatonął. Decyzję w tej sprawie ogłosił w poniedziałek Sąd Rejonowy w Krośnie.
fot. fakt
Można zapytać dlaczego? Niektórzy powiedzą, że Sobiesław Zasada, właściciel, nie miał dobrej ręki do zarządzania takim przedsiębiorstwem. Przypomnijmy, że Jelcz w Laskowicach także popłynął pod jego rządami. Ale przyczyn jest z pewnością więcej.
Po wyroku sądu ogłaszającym upadłość firmy wkroczył syndyk. Problem pracowników, którzy od sierpnia nie dostawali wypłaty, jest nadal jątrzącą raną. Nikt się tym nie przejmuje, ważniejsze jest scentralizowanie sił i środków przed referendum w sprawie odwołania prezydent Warszawy. O tym wydarzeniu media prześcigają się każdego dnia, natomiast kolejna kolebka "Solidarności" - Stocznia Gdańska ginie na oczach całej Polski.
- Ogłoszenie upadłości teoretycznie nie oznacza likwidacji zakładu, jeśli będą zamówienia, syndyk będzie mógł kontynuować produkcję – poinformował Tomasz Marczuk, prezes Sadu Rejonowego w Krośnie
Autosan jest jedną z najstarszych fabryk w Polsce (od 1832 roku). Trudno zrozumieć, dlaczego zakład produkujący nowoczesne autobusy, mający zamówienia i produkujący (od 2001 roku) elementy pojazdów szynowych między innymi dla bydgoskiej Pesy czy NEWAG-u z Nowego Sącza jest de facto bankrutem.
W zakładzie pracowało niespełna 500 osób. Związkowcy z fabryki Autosanu zapowiadają pikietę przed budynkiem b. właściciela firmy Grupy Sobiesław Zasada w Krakowie. Domagają się wypłaty zaległych części pensji za czerwiec i lipiec. Syndyk zwróci się do Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych o wypłatę zaległych pensji dla załogi za sierpień, wrzesień i październik.
- przeczytaj koniecznie - Autosan na progu upadłości
Źródło: RMF, Fakt.pl