Szefowi niemieckiej firmy bardzo starali się, aby przetrwać trudny okres. Niestety, słaby popyt na luksusowe, sportowe auta, przeinwestowanie, niewypłacanie świadczeń finansowych pracownikom i poddostawcom, a także brak współpracy z bankami spowodował wystosowanie wniosku sądowego o upadłość. Tak kończy się pewien etap znanej firmy powstałej w 1988 roku. Chętni, przynajmniej na razie, nie ustawiają się w kolejce, aby wykupić akcje upadającego bankruta.
fot. Wiesmann
Choć niemiecka firma działała na rynku 25 lat i produkowała wyrafinowane, sportowe samochody, w ostatnim okresie nie znalazła wielu klientów, rosły też koszty produkcji. Rocznica 25-lecia stała się dość przykrym doświadczeniem. Zamiast świętowania, Wiesmann kończy działalność.
Główną przyczyną zapaści był jednak obsesyjny trend do przeinwestowanych inwestycji. Przypomnijmy, że firma wzięła kredytu i rozbudowała fabrykę w Dülmen. Utrata płynności finansowej, niezaspakajanie finansowych zobowiązań wobec poddostawców, brak ciagłości finansowej dla techników i inżynierów (firma zatrudniała 110 specjalistów), wreszcie brak zgody banków na renegocjacje doprowadziło do bankructwa.
Wiesmann miał dalsze plany, chciał rozwijać produkcję modelu GT MF4-S z silnikiem 4.0 V8 od BMW. Teraz właściciele tych nietuzinkowych samochodów mogą jedynie serwisować swoje zabawki w autoryzowanych serwisach BMW. Porozumienie w tej sprawie stało się faktem.
Źródło: Bloomberg