Mimo coraz lepszych zabezpieczeń pojazdów nadal zdarzają się kradzieże całych samochodów, albo drogich jego elementów. Wcześniej złodzieje kradli z samochodów katalizatory, poduszki powietrzne, komplet kół czy paliwo, niejednokrotnie narażając właściciela na spore koszty podczas usuwania uszkodzenia.
fot. KGO
Ostatnio pojawiła się tendencja kradzieży baterii samochodów hybrydowych, a mówiąc dokładniej, Toyoty Prius. Zjawisko to w ostatnim czasie zaobserwowano w Ameryce, rabusie odcinają przewody, odkręcają zestaw i zabierają akumulatory z samochodu. Najwięcej kradzieży zaobserwowano w San Francisco, prawdopodobnie wykonanych przez profesjonalistów, którzy wiedzą, jak je usunąć bez narażenie się na porażenie prądem. Przypomnijmy, że jest to niebezpieczna czynność, ponieważ bateria (stos ogniw) posiada napięcie 200 woltów może spowodować poważne obrażenia ciała.
Przedstawiciel japońskiej firmy, zajmujący się montażem baterii do pojazdów hybrydowych, powiedział że normalnie zamontowanie lub demontaż zestawu zasilania przez inżyniera trwa około godziny. Złodziejowi do wyjęcia akumulatora z samochodu wystarczy tylko 20 minut.
Kradzież spowodowana jest łatwym i szybkim zyskiem, gdzie na giełdzie po drugiej stronie Atlantyku, baterie do Priusa sprzedawane są od 700-1300 dolarów, do tego trzeba jeszcze doliczyć cenę montażu. Prawdę powiedziawszy właściciele Priusa są postawieni pod ścianą, ponieważ koszt przerobienia hybrydy na samochód konwencjonalny będzie kosztować ich 3000 - 7000 dolarów. Natomiast koszt nowego zestawu baterii to 10 tys. dolarów.
Toyota zapowiedziała, że poszuka sposobów nad zabezpieczeniem baterii.
{youtube}IjlLnzK-yYA{/youtube}
Opracował: inż. Artur Kania
Źródło: KGO, YouTube
