Samochody elektryczne powoli atakują rynki światowe. W Kalifornii i krajach Skandynawskich są wręcz objawieniem. Jednym z nierozwiązanych problemów, nad którym pracuje nadal amerykańska TESLA - potentat na światowych rynkach - był szybki dostęp do portu lądującego akumulatory. Elon Musk, wizjoner i właściciel Tesli poszedł dalej, chce aby samochody elektryczne "same" znalazły sobie drogę do portu dokującego prąd elektryczny.
{youtube}uMM0lRfX6YI{/youtube}
Wizja rodem z kosmosu, wcale nie. Prototypowe stacje dokujące już pracują. Mówiąc obrazowo - wygląda to tak, jakby tasiemiec szukał swojej ofiary, a gdy ją znajdzie przyssie się i podejmie proces ładowania prądem elektrycznym. Niby proste, ale dlaczego nikt inny nie wpadł na ten pomysł?
Układ taki wstępnie nazwany Powerwall jest testowany w środowisku zamkniętym, głównie w przydomowym garażu. Stacja dokująca samo podjeżdża do samochodu i szuka swojej ofiary. Jeśli znajdzie, ładuje baterie w nakazanym przez producenta cyklu, zwykle 8. godzinnym do niemal 80 proc. pojemności. Nie wiemy, jak to będzie wyglądać, gdy np. TESLA S będzie potrzebować „pilnie” prądu doładowania w krajach Europy Wschodniej.
Przyznajemy jednak, ze pomysł jest całkiem przedni. Problem tylko polega na tym, czy kupi ten pomysł użytkownik w Czechach, Austrii a może w Polsce. Na razie traktujemy tę nowinkę dość ostrożnie, jako zabawkę dla korporacji i celebrytów.
Dziękujemy Pani mgr inż. Paulinie Łyko za materiał
Źródło: sciencealert.com