Temat dekady: produkcja paliw syntetycznych z węgla kamiennego

Wszyscy lub prawie wszyscy zaangażowani są w walkę wyborczą. Padają obietnice, licytuje się jak w pokerze,  przymierza do roszad na lukratywnych stołkach – tylko nie rozwiązuje się bieżących problemów Polaków. Jednym z nich jest górnictwo, kompanie węglowe, nierentowność kopalni, totalna zapaść. Nikt jednak nie zaproponował znanego od czasu II wojny światowej rozwiązania tj. produkcji paliw syntetycznych z węgla kamiennego.

fot. autoflesz.com

 

Należałoby zapytać dlaczego? Przecież temat ten jest znany ludziom z tzw. branży. Może o tym nie wiedzieć Michał Kamiński doradca pani premier, czy specjaliści od PR Beaty Szydło. Nie wierzymy jednak, aby nie widział o tym wicepremier Piechociński, który podczas ostatniej debaty mówił do rzeczy, ale akurat o górnictwie nie wspominał słowem.

Górnictwo w zapaści, a hałdy węgla wietrzeją
Aktualna propozycja rządu, aby energetyczni giganci przejmowali zadłużone kopalnie nie jest złotym środkiem. Enea czy inni operatorzy wybiorą jedynie te kopalnie, które przynoszą zyski i są doinwestowane. Zresztą te, jak Bogdanka dadzą sobie radę, problem jest ze słabeuszami.
Kolejny problem to związki zawodowe. Na ich pensje fedrują górnicy dołowi, a ci dżentelmeni w białych koszulach pewnie nawet nie widzieli przodka. Niektórzy inwestorzy zagraniczni  już mówią, że to pasożyty. Niekoniecznie, ale pensje powinni mieć przyziemne, a nie kosmiczne!
Kolejna sprawa to wypłaty słynnych „13” i „14”, jeśli kopalnie lub holdingi nie wypracowały nadwyżki, to z jakiej racji wypłaca się takie świadczenia. O dyrektorach już nie wspominamy, bo pensja rzędu 50-60 tys. miesięcznie, a często więcej jest zwyczajnie – nieprzyzwoita. O tym powinna mówić pani premier, a nie pytać oponentów,  kto będzie w koalicji z PiS-em.

Metoda  Fischera-Tropscha
Wróćmy jednak do produkcji paliw syntetycznych z węgla. Wspomnieliśmy, iż technologię tę  opanowali już w 1943-1944 roku Niemcy w Policach i Blachowni. Była to wprawdzie skomplikowana metoda  Fischera-Tropscha (wytwarzanie gazu syntezowego, a później benzyny i pozostałych paliw). Dla porządku wspomnijmy, iż była także inna metoda Bergiusa (metoda uwodnienia).
Niemcy podczas II wojny światowej, po odcięciu od rumuńskich złóż,  borykały się z niedoborem surowców, a w szczególności paliw. Zakrojone operacje zbrojne, w tym fiasko pod Kurskiem i Stalingradem zmusiły niemieckich naukowców do poszukiwania innych metod pozyskiwania paliw lotniczych i czołgowych. W cytowanym okresie Niemcy produkowali tą metodą 124 tys. baryłek benzyny (baryłka – 159 litrów)  i paliw nieropopochodnych. Jednym z takich ośrodków przetwórstwa węgla na  benzynę i paliwa lotnicze były Monowice k.Oświęcimia, Wałbrzych, a także  Police i Blachownia.

Nasze wydobycie węgla mogłoby sprostać zapotrzebowaniu na paliwa syntetyczne
Jeszcze do niedawna wydobywaliśmy w Polsce ponad 100 mln ton węgla rocznie. W dużym uproszczeniu odpowiada to przeróbce na paliwa syntetyczne w ilości ok. 18 mln ton. Nie zaspokaja to potrzeb naszego kraju, który w 2013 roku zużył 24,88 mln m3 paliw (benzyna +ON). W roku 2014 polskie wydobycie węgla kamiennego zmalało i wyniosło  72,5 mln ton, można z tego wyprodukować ok. 13,05 mln ton syntetycznych paliw (ok. 18,2  mln m3 syntetycznego paliwa). Dlaczego zatem nie zainteresowano się poważniej tym tematem?

Problem jest dość istotny, przynajmniej w ujęciu specjalistów z GIG (Główny Instytut Górnictwa). Produkcja benzyny syntetycznej z węgla kamiennego, jest nieopłacalna. Innego zdania są znani naukowcy, w tym prof. Dobiesław Nazimek, który  opatentował kolejną metodę produkcji paliwa z... dwutlenku węgla.
Wstępnie wyliczono, że litr syntetycznej benzyny kosztowałby ok. 0,64 euro. Czyżby to było nieopłacalne? Dla fiskusa tak, gdyż praktycznie połowa cen jaką płacimy za paliwo na stacji benzynowej to podatki. Tak lichwiarskiego systemu podatkowego nie ma w Europie, o Stanach nie ma co mówić, a o Wenezueli można tylko pomarzyć. Nasi najmądrzejsi spece od finansów opodatkowali nawet  CNG, nie zachęcając tego sektora do radosnego boomu. O tym, że paliwa w Polsce są  drogie, za drogie, nie wspomniała   premier Kopacz, ani  Beata Szydło, ani inni interlokutorzy podczas wczorajszej debaty.

Innym się opłaca
Wracając do tematu syntetycznej benzyny trzeba jasno  powiedzieć, ten kierunek  jest aktywnie rozwijany przez takie koncerny jak UDE, Shell, General Electric czy Sasol. Jedna z większych instalacji tego typu znajduje się w RPA (Sasol), a także w Shenhua,  Chiny. Prace rozwojowe nad  tym medium prowadzi się również w Stanach Zjednoczonych, Argentynie, a ostatnio w Australii. W Polsce prowadzono takie badania w latach 1967-1990 np. w GIG Wyry k.Katowic, do tego projektu chciał się podłączyć PKN Orlen, ale ze względu na nieopłacalność przedsięwzięcia zaniechano dalszego rozwoju. Czy Słusznie?

Zdaniem naukowców do wyprodukowania  baryłki paliwa z ropy naftowej trzeba zainwestować 10-20 tys. dol.  z gazu 30-40 tys. dol., a z węgla 50-70 tys. dol. Co ciekawe, z  łupków aż 140 tys. USD – ale jeszcze do niedawna chętnych na odwierty w Polsce nie brakowało.  Naukowcy przekonują nas, iż  w polskich realiach produkcja paliw z węgla mogłaby być opłacalna, gdyby cena ropy trwale przekraczała 100 dol. za baryłkę, aczkolwiek  zwrot  inwestycji trwałyby latami.

 

- przeczytaj:

redakcja autoflesz.com

Publish modules to the "offcanvas" position.