Z pewnością pamiętacie przepychanki pomiędzy b. premierem Tuskiem a prezydentem Lechem Kaczyńskim o... krzesło w Brukseli. Nie jest to wcale takie śmieszne, gdyż tylko w Polsce szarżujące wilki wałczą o władzę, jak kiedyś gladiatorzy na rzymskiej arenie. Ostatnim tego przykładem jest bałagan logistyczno-informacyjny podczas wylotu – najpierw min. Macierewicza do Afganistanu, a później prezydenta Dudy do Kuwejtu.
fot. Jakub Szymczuk, Kancelaria Prezydenta RP
Obydwaj politycy chcieli, by nie powiedzieć musieli, odwiedzić naszych żołnierzy na misjach pokojowych. Problem w tym, że minister obrony zrobił to w sposób skandaliczny – a dziś wgląda na to – iż bez porozumienia z prezydentem (jego kancelarią). Ludzie prezydenta mówią nawet, że mogło dojść do tragedii.
– Ja bym chciał, żeby zajęła się tym prokuratura, albo jakaś komisja, żeby wszystko wyszło na jaw, póki nie dojdzie do tragedii – powiedział dla Faktu.pl wysoki rangą oficer Sił Powietrznych
Spytacie o szczegóły, te są dość skrzętnie ukrywane.... jeszcze.
Sprawa jest świeża i medialnie ocenzurowana, ale dziennikarze Super Expressu twierdzą, iż Antoni Macierewicz próbował zablokować wizytę prezydenta do polskich pilotów w Kuwejcie.
Najpierw nie było maszyny dla grupy przygotowawczej złożonej z oficerów BOR i pracowników Biura Bezpieczeństwa Narodowego z prozaicznego powodu – braku sprawnej maszyny. Kolejny statek powietrzny, transportowy Herkules, stacjonujący w Poznaniu był uziemiony jak Caracale we Francji z powodu wycieku oleju z silnika.
Obie sprawne Casy poleciały z szefem MON do Afganistanu. Do tego aż dwie i jeszcze najnowszy Gulfstream. Kiedyś z takim fasonem jeździli polscy oficerowie, zamawiali dwie taksówki. Dlaczego, bo w drugiej wozili czapki oficerskie. Dziś jednak nikomu nie jest do śmiechu, bo minister rażąco przekroczył swoje kompetencje.*
*/ Samolot specjalny przysługuje wąskiemu gronu najważniejszych osób w państwie. Wg obowiązującej procedencji pierwszy jest prezydent, potem marszałek Sejmu, marszałek Senatu i dopiero po nim prezes Rady Ministrów. Jeśli jest to status HEAD, to przysługują dwa samoloty – główny i zapasowy. Aż 47 razy latał min. Macierewicz wojskową Casą od października 2016 r. do marca 2017 roku. Koszt godziny lotu statku powietrznego typu C-295M, z uwzględnieniem kosztów zakupu paliwa za 2016 r., wyniósł 21.577,65 zł wyjaśniał minister Kownacki po interpelacji posłów. O fakcie nieuzasadnionego wykorzystywania wojskowych samolotów mówili generałowie w książce Juliusza Ćwielucha "Generałowie".
Wspominany Herkules został jednak naprawiony, ale MON nie dało zgody na wylot! Chaos informacyjny trwał, a prezydent musiał wylecieć w czwartek. Wyleciał, ale maszyna na dużej wysokości rozszczelniła się, pilot poprosił o awaryjne lądowanie w Powidzu. Ostatecznie prezydent poleciał 21 grudnia wynajętym Embraerem, do bazy doleciał już Casą.**
**/ W ramach III zmiany Polskiego Kontyngentu Wojskowego w Operation Inherent Resolve w Kuwejcie stacjonują żołnierze z 32. Bazy Lotnictwa Taktycznego z Łasku. W skład kontyngentu wchodzi 147 mundurowych i 3 pracowników wojska. Główne uzbrojenie i wyposażenie kontyngentu to cztery samoloty F-16. Misja kontyngentu polega na prowadzeniu rozpoznania lotniczego na rzecz sił międzynarodowych koalicji, które walczą z tzw. Państwem Islamskim.
To kolejne zwarcie, by nie powiedzieć faul ze strony szefa obrony. Czy teraz wreszcie wkroczy Jarosław Kaczyński? Co jeszcze musi się wydarzyć, aby 65 proc. Polaków przekonać do pana ministra.
- przeczytaj także:
- Generałowie. Niewygodna prawda o polskiej armii
- Błyskawiczne awanse w armii - wracamy do Caracali
- "Złoty fundusz" - kolejna gra min. Macierewicza
- Dobre 2Lata - min. Macierewicz się chwali, czy słusznie?
redakcja autoflesz.com![]()
Źródło: Fakt.pl![]()