Rośnie zainteresowanie autami elektrycznymi w Polsce, aczkolwiek głównym graczem są floty i firmy car-sharingowe. Po pierwszym kwartale ich sprzedaż wzrosła o rekordowe 159 proc. Nie ma jednak szans na milion elektryków do 2015 roku.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Jak podaje instytut SAMAR w pierwszym kwartale zarejestrowano 412 auta elektryczne, a ich udział w rynku to 0,29 proc. (w analogicznym okresie roku ubiegłego było 0,1 proc.)
Zakupy flotowe, dokonywane głównie przez firmy car-sharningowe, to 98,1 proc. ogółu rejestracji nowych aut elektrycznych. Prywatni właściciele o zaledwie 8 kierowców z podanej wcześniej liczby 412 rejestracji.
Najpopularniejszą marką wśród producentów aut elektrycznych było, w minionym kwartale, BMW. W sumie na polskich drogach przybyło 248 elektrycznych pojazdów, wszystkie to bmw i3. Drugie miejsce, z wynikiem 62 rejestracji, zajął Nissan (aż 61 z ich to Nissany Leaf). Trzecie miejsce dla to Renault, które sprzedało 46 sztuk ZOE. Na czwartej pozycji, dzięki elektrycznemu modelowi i-PEACE, znalazł się Jaguar (23 rejestracje). Pierwszą piątkę zamyka Volkswagen, który w pierwszym kwartale dostarczył nabywcom 10 egzemplarzy e-Golfa.
Jak wynika z danych Europejskiego Stowarzyszenia Producentów Pojazdów ACEA, w 2018 roku w Polsce zarejestrowano dokładnie 1324 samochody elektryczne. Dane obejmują zarówno auta o napędzie EV (czyste elektryki), jak i ładowane z gniazdka hybrydy typu plug-in.
Przypominamy, że według ambitnych planów premiera Morawieckiego, do 2025 roku po polskich drogach poruszać się miało milion samochodów elektrycznych. Jeśli utrzymamy obecne tempo rozwoju (przyrost na poziomie 23 proc. rocznie), w zakładanym terminie osiągniemy liczbę zaledwie 13 tys. egzemplarzy! O milionie możemy pomarzyć przez najbliższe dziesiątki, a może więcej lat. Zgodnie z prognozami specjalistów rynku motoryzacyjnego i Toyoty, przyszłość należy do hybryd i aut z napędem wodorowym. Przystankiem mają być wspominane „elektryki”. Coraz gorsze oponie o autach Tesli, szokująca wręcz zła karma nt. samoistnych pożarów, śmierci kierowców (na skutek blokowania się klamek kasetowych) czy duże problemy z produkcja Teski 3 nie pomagają klientom w słusznym wyborze. Ponadto coraz wyższe ceny na polskich stacja ładowania głównego operatora firmy GreenWay Polska nie powodują boomy na ten rodzaj zasilania.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com / Toyota Prius plug-in
Mówiąc bez kartki i z naleciałościami prezesa Kaczyńskiego - jeśli chodzi sprzedaż aut z silnikami benzynowymi ubiegły rok zamknął się w Polsce sprzedażą 531 889 nowych samochodów osobowych. Aż 368 199 z nich to auta o napędzie benzynowym, które miały 69 proc. udział w rynku. Ale W ubiegłym roku przybyło też aut z silnikami Diesla 131 960 (udział 25 proc.) i 31 691 (wzrost o 11,8 proc. "pojazdów niskoemisyjnych" tj. hybryd i tych zasilanych CNG). Ich udział w rynku wynosił 5,9 proc. Co to oznacza, tylko tyle, że diesel nie pojedzie do muzeum, jak złowieszczyli dziennikarze z mainstreamowych mediów. Ostatni nawet alians Renault-Nissan-Mitsubishi zapowiedział kolejny renesans diesla, a właśnie wkraczający na salony Qashqai 1.7 dCi 150 KM (340 Nm) potwierdza tę regułę. Jeszcze nim nie jeździliśmy, ale pierwsze opinie są ekstremalnie pozytywne.
redakcja autoflesz.com![]()
Źródło: Instytut Samar, motoryzacja.onteria.pl