Instytutu Badań Ekonomicznych Ifo (Information & Forschung) z Monachium zmiażdżył mit o ekologicznych autach elektrycznych. To już kolejna opinia naukowców zajmujących się tym tematem. Wielokrotnie mówiliśmy, że to tylko przystanek na drodze do motoryzacji przyszłości, ale każda firma wykorzystuje swoje pięć minut. Elon Musk natomiast robi to na kredyt i nadal ma chętnych na te auta, które ulegają nieprzewidzianym awariom, a nawet samospaleniu.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Nikt jednak z władnych podjęcia takich decyzji nie zakazał produkcji Tesli do czasu zbadania przyczyn pożarów tej marki, zakleszczania się kasetowych klamek podczas kolizji i pożaru czy nieprzewidzianych zachowań podczas prób wersji autonomicznych. Gdy Toyota miała problemy z tzw. samoprzyspieszaniem, to w Sądzie Najwyższym USA sam prezes Toyoda musiał składać wyjaśnienia, a w przypadku Tesli niemal wszyscy udają, że wszystko jest w najlepszym porządku.
Wróćmy jednak do aut elektrycznych – zdaniem specjalistów z Ifo samochody elektryczne to ślepa uliczka motoryzacji i bomba ekologiczna z opóźnionym zapłonem. Zrzeszeni w nim naukowcy, pod wodzą prof. Hansa-Wernera Sinna, profesora Uniwersytetu Ludwika i Maksymiliana w Monachium, opublikowali wpływ elektrycznych pojazdów na środowisko. Są porażające dla elektryków!
Ślad węglowy obciąża elektryki
Specjaliści Ifo przeanalizowali cały proces produkcyjny elektrycznych samochodów bateryjnych i akumulatorów do nich. Jak łatwo się domyślić szczególny nacisk położono na tzw. ślad węglowy podczas produkcji akumulatorów. Przypomnijmy w tym miejscu, że nasza redakcja mogła także podpatrywać proces produkcyjny akumulatorów EXIDE w Poznaniu, więc wiemy o czym piszemy.
Dla przykładu, jeden z wniosków dotyczył analizy zanieczyszczeń nowej Tesli model 3. Okazuje się, iż model ten odpowiada średnio za emisję CO2 na poziomie 156 - 181 g dwutlenku węgla na kilometr. Ganione dotąd turbodiesle – które znów wracają do łask – przywołano specjalnie w tym porównaniu. Dla przykładu Mercedes CDI 220, emituje średnio 141 g CO2/km! Choć takie porównaniu nie uwzględnia całego procesu produkcji Mercedes-Benz, to specjaliści nie mają wątpliwości, że emisja CO2 powstała w procesie produkcyjnym elektryków (w tym Tesli) nie pozostawia złudzeń - tu cytujemy: "w najlepszym przypadku (dop. red. - emisja zanieczyszczeń głównie w toku produkcji akumulatorów litowo-jonowych) są nieco wyższe niż aut z silnikami wysokoprężnymi, a w pozostałych przypadkach znacznie wyższe".
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Od razu niektóre media będą rozdzierać szaty, ale to już nie pierwsza taka opinia. Tu przypomnijmy, iż samochody elektryczne, to nie wynalazek XXI wieku, konstruowane były już ponad 200 lat temu – kariery nie zrobiły. Wtedy jednak, nikt lub prawie nikt nie zajmował się ekologią, dziś koncerny sprzedają nam kit mówiąc, że elektryki są ekologiczne i ekonomiczne. Podawaliśmy przykłady, biorąc pod uwagę samochody zasilane metanem, a nawet najnowocześniejsze turbodiesle. Wynik znów jest porażający dla elektryków, zwłaszcza jeśli będziemy je ładować na stacjach Greenaway Polska za 2,19 zł/kWh + kolejne opłaty za przekroczenie resursu ładowania określonego na 45 min. (40 gr za każda minutę ponad ten limit).
Kolejne wnioski - raport Ifo krytykuje ustawodawców w krajów Unii Europejskiej promujących samochody elektryczne (polska ustawa o elektromobilności, ulgi na zakup elektryka, budowa polskiego samochodu elektrycznego, ale nie... w Polsce).
Naukowcy przekonują też, że linia Toyoty i Hyundaia w dziale budowy aut z ogniwami paliwowymi jest znacznie lepsza niż samych elektryków. Podobne wnioski wypływają z oceny aut zasilanych CNG, w tym tych z możliwości zatankowania biogazu. Problem w tym, że w Polsce nadal nie ma zielonego światła na ten rodzaj zasilania, a jazda na LPG/CNG kojarzy się niemal wszystkim z niepoprawną taniością, jak kupowanie ciuchów w „lumpeksie”. Cóż, gdyby Polacy zarabiali choć tyle co Niemcy, to pewnie jeździliby tylko 2-3 letnimi samochodami, albo tak jak kiedyś w głębokim PRL-u oficerowie – dwoma taksówkami – w jednej pan kapitan, a w drugiej jego czapka galowa. Ale takie są realia i choć kolejne rządy zapewniają nas o poprawie życia i nakładach socjalnych, to pensje ciągle są w zamrażarce.
Berylls Strategy Advisors - mówi podobnie
Na koniec kolejne ciekawe porównanie firma badawcza Berylls Strategy Advisors, która napisała we wniosku: "naszego klimatu nie obchodzi, czy dwutlenek węgla pochodzi z rury wydechowej, czy jest emitowany z kominów elektrowni, w czasie spalania węgla kamiennego". O tym ostatnim medium zarówno rządzący, jak i lobbyści raczą nie pamiętać.
Spójrzmy na kalkulacje
Obecne czasy to okres wielu sprzeczności i działań w motoryzacji. Nie udało się odesłać diesla do muzeum, nie uda się także ekspansja samochodów elektrycznych w wielu krajach Europu, w tym Polski. Bo czy ktoś będzie chciał jeździć samochodem elektrycznym proponującym 200-250 km zasięgu w cenie 2,19 zl/kWh np. w cenie używanego Porsche czy Audi A6. Owszem, dobrze mieć taką zabawkę i pochwalić się sąsiadce, gorzej jeśli przyjdzie nam podróżować z Gdańska do Ustrzyk Dolnych.
Już w pierwszym dniu majówki obserwowaliśmy, jak wielu kierowców samochodów zasilniach LPG czeka w kolejce na stacji Auchan, podczas gdy stanowiska tankowania PB a szczególnie ON nie były oblegane. Podobnie było z dwoma ładowarkami Greenaway Polska na placu hipermarketu w Bydgoszczy. I tak to jest z elektrykami, złotego środka czy perpetuum mobile jeszcze nikt nie wymyślił, choć Polacy twierdzą , iż zbudowali mały pojazd... na wodę. Przypomnijmy tylko, że były już silniki na sprężone powietrze, ale kariery też nie zrobiły.
- przeczytaj także:
- Silnik Diesla nadal znacznie „czystszy” od benzynowego
- Zaprosili nas - „Faktory Tour" w Exide Technologies SA Poznań
- Samochody elektryczne EV - czy to tylko zabawka w rękach koncernów motoryzacyjnych?
redakcja autoflesz.com![]()
Źródło: Bloomberg