Wybory do Parlamentu Europejskiego – porażka Koalicji Europejskiej boli coraz mocniej

Nie pomogły na niespotykaną dotąd skalę  ataki na Kościół, nie pomogło lobbowanie Donalda Tuska i powołanie paktu diabła (główni  gracze PO, Sojusz Lewicy Demokratycznej, PSL, Nowoczesna, Zieloni), nie pomogło podżeganie do strajku nauczycieli i zapewnienie o rekompensatach za rozbieżny nurt z uczniami  (i maturzystami),  wreszcie nie pomogły też publikacje – kiedyś – opiniotwórczych mediów w sprawie „Srebrnej” i działki premiera Morawieckiego. Wygrało  Prawo i Sprawiedliwość, co ciekawe nie z przewagą 3 proc. jak dmuchały tuby propagandowe KE, tylko – po przeliczeniu głosów w 99 OKW, aż 7,26 proc. To klęska Koalicji, która rozdała  jedynie szable na tzw. jedynki do Parlamentu Europejskiego.

 fot. Google

Czy to niespodzianka, jak twierdzi prof. Jadwiga Staniszkis. Nie! Nie jest to także inercja społeczna.

- Moim zdaniem politycy KE wypowiadali się zbyt rzadko, nie pokazywali na czym polega różnica między KE a PiS – powiedział prof. Staniszkis zaraz po wstępnych wynikach wyborów

Mówiąc wprost KE nie miała nic do zaoferowania, nawet w tak ważnej sprawie jak służba zdrowia,  polityka zagraniczna, paliwa gazowe czy elektromobilność. Co więcej, na siłę szukano haków, mocnych haków, a nie płaszczyzny porozumienia. Takim przykładem była próba osłabienia Kościoła, dosłownie na kilka dni przed wyborami. Mówienie o tej – ukrywanej dotąd traumatycznej sprawie – jawnym tekstem i obrazem filmowym nie spowodowało palenia na stosie hierarchów kościelnych. Ale być może tsunami rozegra się po przyjeździe abp Charlesa Scicluny, który rozprawił się z duchownymi w Chile, a teraz jest osobistym katem papieża Franciszka.

Ci co oceniają innych nie są bez skazy...
Komentatorzy i ci co są "bez skazy" zapominają, że tego typu sprawy rozgrywaj się za zamkniętymi drzwiami, w niemal każdym zakładzie karnym o zaostrzonym rygorze, zakładach poprawczych, domach opieki społecznej,  wśród celebrytów,  w wojsku, a nawet głośnej seksaferze d. Samoobrony czy  ratuszowej seksaferze w Olsztynie. Głośno też  o tragedii ostatnich dni w Gorzowie Wlkp. gdzie 24-latek zgwałcił i wrzucił jak worek kartofli do wersalki... 9-letnia dziewczynkę. Te sprawy umknęły twórcom obnażając słabość warsztatu dziennikarskiego, między innymi dlatego, iż pokazano wybiórczo jedną stronę mocy.  Przykład Romana Polańskiego, bronionego przez kolejnego wybitnego reżysera, Andrzeja Wajdę nabrał zupełnie innego światła, gdy poważne oskarżenie pod adresem cesarza polskiego kina  wysunęła Paulina Młynarska  („Popaprana wizja artystyczna” z 14 maja br. Pokazana w TVP.info).

Autor filmu „Tylko nie mów nikomu” sam przyznaje, że pierwsze osoby pokrzywdzone zgłaszały się do fundacji „Nie lękajcie się” już w 2013 roku tj. w czasie gdy tekę premiera trzymał Donald Tusk, a od września 2014 roku  Ewa Kopacz. Choć były jawne przesłanki do popełnienia przestępstwa przez niektórych duchownych sprawę - mówiąc kolokwialnie - zamiatano pod dywan.

Kościół jest osłabiony, ale gotowy na skruchę
Z pewnością nie zapomnimy autopromocji Fransa Timmermansa, który spotkał się z Robertem Biedroniem i liderami SLD, aktywizacji środowisk LGBT (podpisanie przez Rafała Trzaskowskiego karty LGBT). Szerokim echem na scenie politycznej odbiły się także brutalne ataki na Kościół przez pana Jażdżewskiego, który miał swoje pięć minut na konferencji z Donaldem Tuskiem – nomen omen na Uniwersytecie Warszawskim.  Choć wystąpienie Jażdżewskiego przyjęto (ponoć) z aplauzem, nie spodobało się opinii publicznej, nawet tej antyklerykalnej. Przypomnijmy, padały frazy  porównujące przedstawicieli Kościoła do „świń w błocie” oraz liczne negatywne sugestie dot. Episkopatu. Już chyba wtedy pękła nieprzekraczalna, biała linia, druga rysa pojawiła się z chwilą ubrania i rozklejania obrazów Matki Boskiej Częstochowskiej "ubranej" w tęczę  przez pewną znana aktywistkę.

Prezes Kaczyński odpowiedział natychmiast „Kto uderza w Kościół ten atakuje Polskę”. Można się z tym zgodzić lub nie, ale Prymas Tysiąclecia  kard. Stefan Wyszyński już w okresie głębokiego PRL- mówił: ,,Jeśli przyjdą zniszczyć ten Naród, zaczną od Kościoła gdyż Kościół jest siłą tego Narodu”.

Związki partnerskie
Stan alarmowy w dorzeczu Wisły – dosłownie i w przenosi – wywołał zastępca prezydenta Warszawy Paweł Rabiej, który uwierzył, iż już jest Synem Bożym, jak  jawnym tekstem mówił o prawdziwych celach środowisk homoseksualnych.

- Najpierw wprowadźmy związki partnerskie, potem równość małżeńską, a na koniec przyjdzie czas na adopcję dzieci – mówiła Paweł Rabiej, 15 maja br.

Przypomnijmy słowa znanego filozofa, kardynała  Sapiechy, który powiedział:  „Od zdrowia też pożycia małżeńskiego i rodzinnego zależy zdrowie narodu i słuszne doświadczenie potwierdza powiedzenie, że jakie jest małżeństwo, takie jest też społeczeństwo. Istotnymi zaś cechami małżeństwa chrześcijańskiego jest podniesienie go do godności sakramentalnej i co z tego płynie, jego jedność i nierozerwalność".

Jeśli czytelnik  ma wątpliwości w sprawie małżeństwa kobiety imezczyzny, warto doczytać KKK 1604 I 1604 (Katechizm Kościoła Katolickiego). W tym miejscu warto się też zastanowić nt. kolejnych symboli np. niedawno spalonej katedry Notre Dame, negowaniu Kościoła i jego praw,  czy nauce wielkich filozofów Kościoła jak kard. Joseph Ratzinger (późniejszy papież Benedykt XVI, Jan XXIII czy Jan Paweł II).

Główni aktorzy KE nie dostali bisów
Duży brak wyczucia wykazał także sam Grzegorz Schetyna, który po pierwszych komentarzach powyborczych uśmiechał się przez zaciśnięte żeby. To nie pierwsza taka porażka przewodniczącego, który na własne życzenie podpisał pakt z diabłem. Ci którzy dostali się z list KE do Parlamentu Europejskiego już nie zagrają w jednej orkiestrze, ich głównym celem był skok na kasę, a nie dbałość o interesy Polski w słabnącej Unii Europejskiej. Dodajmy jednocześnie, że tylko najwięksi, najbardziej znani frontmani i instrumentaliści, kiedyś grający w słynnych kapelach rockowych, robią (zrobili) solowe kariery jak: Robert Plant, Jimmy Page, Eric Clapton czy Elvis Presley (sprzedano aż 136 mln płyt króla  rock'and'rolla).  Pozostali pójdą w zapomnienie lub będą krążyć na orbicie walencyjne jak Ruch Palikota, Samoobrona, Liga Polskich Rodzin, a wkrótce PSL, Wiosna, Nowoczesna  czy Kukiz’15. Warto choć na chwilę zastanowić się czy Lucyfer  w perfidny sposób nie okłamał naiwnych dusz ofiarując im Parlament Europejski, „jedynki” na liście czy intratne stanowiska. Wszak to popularna manipulacji, którą kończy się podpisaniem cyrografu z diabłem, jak w głośnym filmie Scoota Coopera „Pakt z diablem”.

Wygrani i przegrani
Radosław  Sikorski słynna „jedynka” PO (uzyskał zaledwie, niektórzy powiedzą aż  122 tys. głosów)  już wie, że nie musi prosić Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa narodowego o datki na remont swojego Chobielina, stać go na drogie wino, nawet wypite w akcie rozpaczy z b. min. Jackiem Rostowskim, który nie dostał się ponownie do europarlamentu (tym razem z list Change UK).

Na pocieszenie pozostaje mu wierzyć, że do Brukseli nie pojedzie także Anna Fotyga (b. min spraw zagranicznych) i salonowy lis Ryszard Czarnecki (PiS). Już wiadomo, że na poselskie wynagrodzenie europarlamentarzysty załapali się: Róża Thun, Włodzimierz Cimoszewicz, Leszek Miller, Jadwiga Ochojska czy Ewa Kopacz (wszyscy KE), także Patryk Jaki, Joachim Brudziński, pani minister Anna Zalewska  czy Beata Szydło (uzyskała aż 502,14 głosów) - wszyscy PiS.

Choć opozycja owacyjnie przyjęła wizytę Donalda Tuska w Polsce tuż przed wyborami, wcale nie klękano przed  „wybawca narodu”, taj jak przed JKM Elżbietą II  czy marszałkiem Piłsudskim przybyłym na białym koniu. Popieranie tylko jednego ugrupowania, a nie Polski zostało dość spokojnie przyjęte przez potencjalnych wyborców. Z drugiej strony to był strzał w kolano, bo jak ocenić  polityka,  który osiągnął w polityce wszystko, zarabiającego 32,7 tys. euro, ale utytłanego w aferę Amber Gold i sprzedaż PLL LOT - a w tak jaskrawy sposób lobbującego  za opozycja, mówiąc:  "Nie możecie zostawić losu naszych dzieci i wnuków w ich rękach. Idźcie do zwycięstwa".
Beznamiętnie wtórowali mu, Aleksander Kwaśniewski, Hanna Zdanowska, Bronisław Komorowski, Włodzimierz Charzasty i wielki przegrany Grzegorz Schetyna.

Gra do końca, ciężka praca, konkrety
Podsumowując, obie strony nawzajem oskarżały się, często przekraczając cienką białą linię. PiS ma to szczęście, iż ma charyzmatycznego lidera i dopóki zdrowie i giętki umysł pozwoli mu na ogarniecie już harcujących wilków utrzyma się przy władzy. W przeciwieństwie do koalicji, której jedynym celem było odsunięcie PiS-u od władzy,  partia Kaczyńskiego ma jednak wizję. Nie ukrywajmy, dyktatorską wizję, która nie podoba się opozycji. Co więcej, duże rozbieżności w sprawie wprowadzenia euro, przyjęcia imigrantów, związków partnerskich czy postępującej laicyzacji państwa trudno pogodzić jednym skinieniem ręki, jak w dawnej Japonii robił to bez sprzeciwu siogun. Po prawej stronie takim liderem jest prezes Kaczyński, zaś opozycja i Kościół nadal nie ma prawdziwego frontmana na miarę kard. Hlonda, Sapiehy czy Wyszyńskiego. Ale jak powiedzieliśmy, Prymas Tysiąclecia zdarza się tylko raz!

Warto dodać, że wałcząca z Kościołek jak lwica: Barbara Jaruga-Nowacka, Kamila Gasiuk-Pihowicz czy Joanna Scheuring-Wielgus poległy już przed wyborami. Ta ostatnia chciała nawet postawić Kościół przed Trybunałem w Hadze. Czy zatem wyborcy, przynajmniej ci świadomi  siły swojego głosu,  mogli odebrać te wybory, jako referendum w sprawie  Kościoła? Cóż, to pytanie otwarte, na które powinien odpowiedzieć przed lustrem sam Grzegorz Schetyna. To jego piąta porażka w starciu z Jarosławem Kaczyńskim.

Wizja wygranej Schetyny po zawiązaniu koalicji była aż nadto widoczna, ale jak to zwykle  bywa na boisku gra się do końca, jak to było w półfinale Ligi Mistrzów, gdzie Ajax przegrał z Tottenhamem prowadząc do przerwy 2:0,  przegrał na własne życzenie 2:3.

I już na sam koniec, niemal wszyscy punktowali b. premier Beatę Szydło za porażkę 27:1 w europarlamencie, ale poległa w bitwie, wygrała jednak wojnę jak gen. Michaił Kutuzow pod Borodino.

 

redakcja autoflesz.com

Publish modules to the "offcanvas" position.