Niemiecki koncerny motoryzacyjne, w tym Volkswagen AG radzą sobie świetnie w Chinach. Nie może tego powiedzieć Toyota, Nissan, a także Mazda i Honda. Konflikt o wyspy Senkaku spowodował spadek zainteresowania japońskim samochodami, a także produktami elektronicznym takich potentatów jak Panasonic, Sony czy Canon. Pisaliśmy o tym jakiś czas temu.
fot. Toyota
Rzecznik największego japoński producent samochodów na świecie poinformował, że produkcja w Chinach spadła w październiku o 61 proc. do 30.591 pojazdów. Nissan odnotował spadek o 44 proc., natomiast produkcja Hondy spadła o 54 procent.
Spór terytorialny o wyspy Senkaku (bogate złoża ropy naftowej, gazu) spowodował wrześniowe zamieszki, demolkę japońskich salonów i restauracji, a także bojkot japońskich samochodów.
Jak podaje Xu Changming, dyrektor chińskiego państwowego centrum informacji, udział japońskich producentów w chińskim rynku spadł do 14 proc. To dużo, w tym czasie Volkswagen AG otrzymał zielone światło i podpisał nawet zaskakujące porozumienie z koncernem FAW.
W październiku chińska produkcja Mazdy spadła o 28 procent, problemem staje się dalsza produkcja Mazdy CX-7. Z kolei Fuji Heavy Industries Ltd., spółka będąca właścicielem Subaru, poinformowała że październikowy eksport do Chin spadł o 76 proc. do 1.734 aut, a sprzedaż zmalała o 72 proc. do 1.468 aut. Na szczęście Subaru nie produkuje swoich samochodów w Chinach.
Jak szacuje IHS Automotive japońscy producenci zostali postawieni pod ścianą, teraz muszą zweryfikować swoje plany sprzedaży, niewykluczone są także obniżki cen na samochody.
Rynek chiński jest jak gąbka, wchłania technologię, pozwala budować fabryki i sprzedawać koncernom swoje samochody. Nie wybacza jednak opcji niezgodnej z chińska racją stanu.
Źródło: Anna Mukai i Yuki Hagiwara, Bloomberg
