Bydgoszcz i okolice, dla wielu wydają się znane, ale tu ciągle jest coś do odkrycia, choć... istnieje od dawna. Łochowice to także kolejna ciekawa wieś w gminie Białe Błota, niedaleko Bydgoszczy. Tu na posiadłości pana Jacka i Urszuli Grzywacz znajduje się skansen rolniczy, gdzie nie tylko stare maszyny, eksponaty, a przede wszystkim traktory dostają nowe życie.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Na posesji państwa Grzywaczów, można oglądać niemal wszystko, co jest związane z rolnictwem, uprawą roli, maszynami rolniczymi, a przede wszystkim traktorami. Niektóre jak Ursus C-45 z 1947 roku czy kolejna perełka niemiecki traktor Bautz z 1956 roku – jedyny taki egzemplarz w Polsce – dostały nowe życie.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com/ Pani Urszula Grzywacz podczas lekcji z dziećmi MDK2
Pan Jacek z zięciem (i córką) i żoną Urszulą prowadzą to gospodarstwo, i skansen zarazem. Co więcej wyjeżdżają na złoty rolnicze, wystawy, pokazy, są także otwarci na grupy młodych, którzy o traktorach, uprawach, maszynach rolniczych – tak naprawdę – wiedza niewiele, albo wcale. Pani Urszula emerytowana nauczycielka prowadzi także wykłady, lekcje pokazowe, pogadanki dotyczące rolnictwa, zdrowego żywienia, ekologii. Ostatnio z naszą grupą młodzieży (dzieci z MDK2) przeprowadziła lekcję nt. uprawy podstawowych zbóż uprawianych w Polsce.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com/ Pan Jacek Grzywacz
Pod wiatą znajdziemy sporo traktorów czekających w kolejce do naprawy, jak również w nowoczesnej hali - te które zostały już naprawione i czekają na sposobność wyjazdu na pokazy np. do Wilkowic k. Leszna. Znajdziemy tu także różne maszyny rolnicze np. francuski pojazd wielofunkcyjny do zrywania i pielęgnacji porzeczek i winogron, kupiony za przysłowiowe złotówki. Pan Jacek ma smykałkę do biznesu, ale nie lubi pozbywać się swoich traktorów, które traktuje z należytym namaszczeniem.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com/ traktor Bautz z 1957 roku, unikatowy diesel, jedyny w Polsce
Głównym mechanikiem, lekarzem od starych traktorów jest zięć pana Jacka, który mozolnie przywraca życie nietuzinkowym eksponatom, jak np. traktor Porsche czy ukraińskie traktory przywiezione ze Wschodu, od tamtejszych rolników.
Pasjonat, kolekcjoner, mówi tak:
„Od kilku lat zbieram stare maszyny rolnicze i ciągniki. Moim celem jest zachowanie ich od zapomnienia dawnych maszyn, traktorów, eksponatów" – mówi pan Jacek Grzywacz, właściciel skansenu
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com/ Ursus C-45
"To pasja, która wciąga, ale wizyta młodych czy starszych odwiedzających nasze gospodarstwo pokazuje, że warto to robić, pielęgnować, aby nasza historia nie zaginęła bezpowrotnie" - przekonuje
Ursus C-45 - tuż po II wojnie światowej partia podjęto decyzję o rozpoczęciu produkcji w Polsce ciągników rolniczych. Jednak ze względu na konieczność szybkiego wdrożenia do produkcji tego typu pojazdu, konstruktorzy z Ursusa sklonowali niemiecki ciągnik Lanz Bulldog D9506; wiele z nich było pozostawionych przez Niemców w nowych granicach Polski.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Prace nad dokumentacją techniczną prowadzone były pod kierunkiem inż. Edwarda Habicha i ukończone zostały w lipcu 1946 roku. Na przełomie lutego i marca 1947 roku rozpoczęto prace nad prototypem ciągnika pod oznaczeniem LB-45, który zaprezentowano - jak przystało - 1 maja 1947 roku podczas pochodu pierwszomajowego w Warszawie. Produkcję seryjną ciągników już pod oznaczeniem C-45 uruchomiono we wrześniu 1947 roku.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Do napędu Ursusa C-45 zastosowany został jednocylindrowy, dwusuwowy silnik średnioprężny typu C-45 o pojemności skokowej 10,3 ccm i mocy maksymalnej 45 KM, współpracujący z 3-biegową skrzynią przekładniową. Uruchamianie silnika odbywało się przez podgrzewanie znajdującej się z przodu gruszki żarowej ręczną lampą lutowniczą. Po podgrzaniu należało wyjąć koło kierownicy wraz z kolumną i wsunąć w koło zamachowe. Następnie, przez przekręcenie kierownicy, można było uruchomić silnik. Wymagało to jednak sporej siły fizycznej i wprawy.
W wyniku modernizacji starzejącego się modelu C-45 powstał ciągnik Ursus C-451. Ciągniki C-45 i C-451 były eksportowane do Brazylii, Chin i Korei w liczbie około 6000 sztuk.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com/ Jacek Grzywacz
"Posiadam obecnie sporo maszyn rolniczych naprawionych, pomalowanych i wyeksponowanych w nowej hali. Inne maszyny czekają na swoją kolej. Cieszę się, że mieszkańcy okolicznych miejscowości przychylnie patrzą na ten pomysł i przekazują drobny sprzęt do skansenu" - kończy pasjonat.
Powiedzieliśmy dużo o panu Jacku, ale zbyt mało o pani Urszuli. To także jej zasługa, że skansen maszyn i ciągników rolniczych rozwija się.
"Skansen powstał w rok 2000. Po wspólnych wyjazdach, zlotach, wystawach postanowiliśmy utworzyć stowarzyszenie pod nazwą Klub Miłośników i Starej techniki Skansen Łochowice" - mówi pani Urszula Grzywacz.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com/ Urszula Grzywacz
"Skansen ma na celu ocalić od zapomnienia to, co było narzędziem pracy naszych przodków oraz udostępnienie młodemu pokoleniu pełnego obrazu dot. uprawy rol, i dla podtrzymania Naszej Tożsamości Narodowej – dumnie mówi pani Urszula.
Jak dojechać?
To proste, MZK w Bydgoszczy uruchomiły linię autobusową nr 90, z pętli Garbary obok Multikina. Jadąc w kierunku Łochowa mijamy teren zabudowany - rozpoczynają się Łochowice, wysiadamy na przystanku oddalonym od skansenu o 200-300 metrów, ul. Rodzinna 1. Charakterystyczny punkt, to ciągnik rolniczy na podwyższeniu. Powrót tym samym autobusem z przystanku oddalonego o 100 m. Można też własnym samochodem (ul. Nakielska) w kierunku na Potulice. Wizyta wymaga umówienia.
Krzysztof Golec, redakcja autoflesz.com