Najpierw był pomysł, później zbieranie dokumentacji technicznej, jeszcze później dobór potrzebnych części i materiałów. O finanse nikt wtedy nie pytał. Lotus Super Seven, to kolejny klejnot w koronie wykonany przez pozytywnie zakręconych pasjonatów. Bracia, Mateusz i Wojciech Piotrzkowscy zaprezentowali nam i naszym Czytelnikom swoje wyjątkowe dzieło. Dzieło, dodajmy nie ostatnie, nad którym pracowali dwa lata.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com\ mistrzowskie wykonanie, włożone serce i dwa lata pracy. Cena - bezcenny. Bywały jednak oferty dość zaskakujące np. 100 tys. zł!
Liczy się pomysł i dążenie do celu
Pomysłodawcą tej wyjątkowej repliki był Pan Mateusz Piotrzkowski, wsparcia specjalistycznego udzielił brat Wojciech, który na co dzień prowadzi serwis motocyklowy w Bydgoszczy przy ul. Kamiennej. Jak się okazuje, dwaj bracie to już siła, zwłaszcza że siła wypadkowa cięgnie w jedną stronę. Dokładnie tak było przez całe dwa lata.
- Czasami takie repliki buduje się znacznie dłużej, ale nie mogłem za bardzo nadwerężać gościny w pracowni brata. Części i podzespoły, jak również szkielet nadwozia zajmował sporą powierzchnię w serwisie brata. Dlatego musiałem przyspieszyć – powiedział Mateusz Piotrzkowski, konstruktor amator
Pan Mateusz sam przyznaje, że nie jest z wykształcenia mechanikiem, ani inżynierem. Ale jak to zwykle bywa – dociekliwym samoukiem. Z detalami potrafi opowiadać o zawiłościach technicznych, użytych podzespołach czy specjalnie zaprojektowanych elementach tej repliki.
Już wiemy, że Lotus Super Seven dostanie tzw. miękki i twardy dach odporny na deszcz, śnieg i burze. To na razie mała tajemnica i kolejny patent Pana Mateusza. Z całą pewnością będziemy podczas kolejnej prezentacji.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com \ Ola i Filip są zachwyceni Lotusem
Skąd taka pasja?
Jedni uczą się rzemiosła od ojca, drudzy z konieczności, jeszcze inni łapią bakcyla w wojsku (jak Pan Kazimierz Fons i jego ZETOR 25K). Są też i tacy, co tworzą z potrzeby serca.
Przypomnijmy, ze angielska firma Lotus sprzedawała model Super Seven od 1957 roku (również) w formie zestawów do samodzielnego montażu. Tak było do 1973 roku, gdy firma Caterham Cars nabyła prawo do produkcji tego modelu.
Bracia chcieli pójść dalej, bo nie wszystko grało w tym modelu, jak w szwajcarskim zegarku. Dziś model ten zbudowano na innych podzespołach, niż zaproponowała to firma Lotus.
Problemów do pokonani było kilka
- Najmniej problemów miałem z dokumentacją, którą można zdobyć w Internecie. Schody zaczęły się podczas wyboru zespołu napędowego ze skrzynią biegów, zawieszenia i wałem napędowym. Ten ostatni element pochodzi od BMW, jest jedynie skrócony i wyważony. W zawieszeniu spotkamy amortyzatory ściągnięte od Suzuki Hayabusy, a końcówki drążków od Fiata Pandy - mówi konstruktor
Sporo pacy kosztowały elementy chromowane, gięte i spawane, nadające wymaganego smaczku tej konstrukcji. Zbiornik paliwa z aluminium, to też autorska konstrukcja. Co ciekawe, nasz pasjonat nauczył się technik spawania z... potrzeby wynalazku.
- Sporo czasu czekaliśmy na wykonanie szyby przedniej, klejonej i hartowanej, którą wykonano na specjalne zamówienie – mówi z dumą konstruktor
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com
Kubełkowe fotele przednie, ze sztucznej skóry, wykonano także na zamówienie. Są bardzo wygodne, z bocznym trzymaniem i regulacją. Obowiązkowo doposażono je w sportowe pasy bezpieczeństwa "Racing".
Osiągi Lotusa Super Seven
Jak wspomnieliśmy, pod maską z włókna szklanego i żywicy znajdziemy seryjny silnik czterocylindrowy od BMW E36, z kompletną skrzynią biegów. Tylne zawieszenie też pochodzi od BMW, przednie to autorska konstrukcja braci z amortyzatorami od wspominanej Hayabusy (hydrauliczna regulacja odbicia i dobicia). Zespół wskaźników także pochodzi od BMW, aczkolwiek jest zmodyfikowany.
Instalacja elektryczna to także BMW, z wieloma przeróbkami i patentami. Dla przykładu lampy przednie pochodzą od japońskiego choppera, tylne zespolone wykorzystują technologię LED.
SAM, bo tak został zarejestrowany, ma dość dobrze zaprojektowany środek ciężkości. Pozwala to na sprint do „setki” w czasie 5 sekund, a prędkość maksymalna znacznie przekracza 190 km/h. W zakrętach trzyma się jak guma do żucia... trudna ją odkleić po wielokrotnym użyciu. Zużycie paliwa wynosi średnio ok. 7-10 l/100km. Wydech ze stali kwasoodpornej i rur z dużą zawartością niklu odzywa się basowym pomrukiem. Pan Mateusz już planuje kolejną przebudowę systemu wydechowego, aby nadać temu silnikowi soczystej barwy. W obwód wpięta będzie także sonda lambda, aby "zieloni" mocniej zainteresowali się takimi koncepcyjnymi modelami, znacznie ciekawszymi niż wielkoseryjne produkcje fabryczne.
fot. Krzysztof Golec, autoflesz.com \ Kacper i Ola w swoim żywiole, sportowe siedzenia kubełkowe wykonane na zamówienie
Wybrane dane techniczne:
- silnik: od BMW E36 1.8 140KM przy 6000 obr./min;
- max moment obrotowy 170 Nm przy 4500 obr./min;
- skrzyni biegów: 5b. BMW E36;
- zużycie paliwa: 7-9 l/100km;
- przyspieszenie: ok. 5 s;
- prędkość max: ponad 190 km/h;
- zawieszenie przednie: konstrukcja własna z elementami resorującymi Suzuki Hayabusa i Forda Escorta;
- ogrzewanie: wymuszone, jak pf 126p;
- zespół wskaźników: zmodernizowany display od BMW E36;
- układ wydechowy: konstrukcja własna;
- szyba przednia: klejona, hartowana, na zamówienie;
- opony: Barum Bravuris 205/50R17;
- felgi: ze stopów lekkich Alpine;
- lampy przednie: japoński chopper;
- cena: bezcenny.
Anna Chabowska, Krzysztof Golec, autoflesz.com
opracowanie własne
{nice1}