Skoda Fabia - moda na małe kombi /archiwum/

Nie pamiętamy tak urokliwego miejsca prezentacji najnowszego dzieła konstruktorów z Mlada Boleslav. Na podwojach zamku Joannitów z XIV wieku w Łagowie, Skoda Auto Polska zorganizowała polski debiut fabii combi, która wchodzi do sprzedaży już pod koniec lutego.

 


fot. Krzysztof Golec

W poszukiwaniu kosmicznej przestrzeni

Gratka była nie lada, gdyż pokaz zorganizowano pod hasłem: "W poszukiwaniu kosmicznej przestrzeni". Jej honorowym gościem był sam gen. Mirosław Hermaszewski, pierwszy polski kosmonauta. Ponadto organizatorzy przygotowali wymyślne trasy testowe przebiegające wokół"Pętli Boryszyńskiej" naszpikowanej wspaniale zachowanymi bunkrami "Ostwall" z II wojny światowej. To jedyne miejsce w Europie, gdzie tak dobrze udokumentowana technika korespondowała z prezentacją najnowszej fabii combi.

Zapowiada się kolejny hit Skody

Spieszymy przekazać naszym czytelnikom, iż pierwsze jazdy testowe wykazały spory potencjał czeskiej konstrukcji. Skoda punktowała za: znakomite wykorzystanie przestrzeni ładunkowej (480/1460 ddm, co jest znacznie lepszym wynikiem niż porównywalne na przedzamczu łagowskiego zamku clio grandtour 439/1277 ddm czy peugeot 207 SW 337/1258 ddm), szeroką gamę silników (benzynowe: 1.2 HTP 44 kW/60 KM, 1.4 16V 63 kW/85 KM, 1.6 16V 77kW/105 KM - nowość i diesle: 1.4TDI 51 kW/70 KM oraz 59 kW/80KM i 1.9 77 kW/105 KM), sprężyste zawieszenie i progresywne nastawy układu kierowniczego. Miłe akcenty przypieczętowano dobrą cen? - wersja 1.6 16V comfort 56.900 zł. Wszystkie jednostki napędowe spełniaja norm? Euro 4.

Dobra skrzynia biegów i bogate wyposażenie

Fabia combi spodobała się testującym równie za: całkiem gładką skrzynię biegów (ręczna 5-biegowa lub 6-stopniowy automat Tiptronic® specjalnie zaprojektowany dla nowego silnika 1.6 105 KM).

W bagażniku o słusznych rozmiarach i płaskiej podłodze znajdziemy: system siatek zabezpieczających, gniazdo 12V, roletę bagażnika, asymetrycznie dzieloną kanapę i sporo miejsca na przewiezienie dwóch sportowych rowerów z osprzętem.

Podstawowa wersja ma cztery poduszki powietrzne, system ABS+BA, klimatyzację manualną (w promocji 2.100zł), radioodtwarzacz, regulowaną w dwóch płaszczyznach kierownicę.

Zalety: szeroka gama silników, bezpieczne zawieszenie, przednie reflektory skrętne i lampy przeciwmgielne z funkcją doświetlania zakrętów, dobra skrzynia biegów, duż i pakowny bagażnik, świetna sprzedaż w drugim obiegu, bardzo dobra cena (najtańsza wersja 1.2 classic 40 tys. zł).

Wady: tylko 2-letnia gwarancja, dużo plastików w wersji 1.2 htp classic, hamulce bębnowe wersji najsłabszej.

Historia w pigułce - Pętla Boryszyńska

Największą atrakcją Ziemi Lubuskiej, jednego z najciekawszych i największych obiektów pomilitarnych w Europie jest MRU (potoczna, aczkolwiek niepoprawna nazwa Międzyrzecki Rejon Umocniony) z systemem bunkrów stanowiących element Wału Wschodniego tzw. Ostwall. Ten niemiecki system fortyfikacji obronnych powstał z rozkazu samego Hitlera.

Plany budowlane Pętli Boryszyńskiej, niesłusznie nazywanej MRU, przygotowywano od 1932 roku, obejmowały one linię obrony na odcinku ponad 100 km.

Pierwsze prace fortyfikacyjne rozpoczęto w roku 1932 na skutek kryzysu w stosunkach politycznych z Polską. Już w 1933 r. powstawały elementy fortyfikacyjne w Prusach Wschodnich, na Pomorzu i Śląsku. Ponieważ ostateczna koncepcja ufortyfikowania przedpola berlińskiego nie była jeszcze gotowa, postanowiono prowizorycznie zamknąć tzw. Bramę Lubuską linią zapór Niesłysz - Obra.

W październiku 1935 roku Adolf Hitler wizytował budowę obiektu bojowego nr 516 w Wysokiej. Zafascynowany projektem, zaakceptował plan budowy. Prace przygotowawcze budowy MRU ruszyły pełną parą wiosną 1936 roku.

Budowa MRU była kilkakrotnie modyfikowana, po raz pierwszy w 1936 roku, a ostateczna wersja powstała na przełomie lat 1937/38. Gdy budowa zaczęła nabierać coraz większego tempa, pojawił się symptomy zmiany doktryny wojennej Niemiec. Latem 1938 r. postanowiono przerwać budowę. Hitler do walki w kierunku wschodnim potrzebował dywizji pancernych, bunkry okazały się niepotrzebne.

Gigantycznej budowli fortyfikacji obronnych z bunkrami Ostwall nie ukończono. Ale to, co dziś można jeszcze zobaczyć (zaledwie 30-40 proc. założonego projektu), często w dobrym stanie technicznym przytłacza geniuszem niemieckiej techniki budowlanej, hydrotechnicznej i logistycznej.

Szkoda, że w styczniu 1945 roku wojska radzieckie, które migiem zajęły "Pętlę Boryszyńską" dokonały pierwszej dewastacji. Strzelano do pancernych czasz bunkrów, penetrowano podziemne korytarze, szukano ukrytych dzieł sztuki). Później brak nadzoru i ochrony doprowadził do kolejnej dewastacji i sprzyjał szabrownictwu w wykonaniu miejscowej ludności.

To co obecnie można zwiedzać na styku wiosek: Boryszyn, Wysoka, Kaława, Staropole, Buczyna i Łagów wymaga historycznego zgłębienia wiedzy na temat militarnych fortyfikacji obronnych. Unikalne w skali europejskiej konstrukcje okazały się, jak wspomnieliśmy, nieprzydatne do niemieckiej strategii działan wojennych na wschodzie.

Dziś jedynie nietoperze są zadowolone z idealnych warunków panujących w ciemnych korytarzach (stała wilgotność i temperatura ok. 8-10 st. Celsjusza, cisza).

Ostatecznie do wybuchu wojny Niemcy wybudowali 106 bunkrów, w tym 21 połączono wspólną siecią podziemnych tuneli o łącznej długości ponad 30 kilometrów i głębokości 40 metrów.

W okresie wojennym MRU wykorzystywano do produkcji części do silników samolotowych przez firmę Daimler-Benz.

Obecnie MRU, obok zamku Joannitów w Łagowie, stanowi największą atrakcję Ziemi Lubuskiej odwiedzaną przez turystów z całego świata.

Zamek Joannitów w Łagowie

Łagów - położony na wąskim przesmyku pomiędzy dwoma jeziorami (Łagowskie i Ciecz; nadal I klasa czystości!) od dawien dawna pełnił funkcje strategiczne na styku granic Wielkopolski, Pomorza, Brandenburgii i Śląska. W X wieku wraz z Ziemią Lubuską obszar ten należał do Polski, następnie wchodził w skład dzielnicy śląskiej, by w połowie XIII stulecia przejść w ręce margrabiów niemieckich.

W 1347 obarczony długami magrabia brandenburski Ludwik oddał w zastaw za 400 grzywien marek brandenburskich Łagów wraz z przyległościami zakonowi Joannitów. W roku 1350 dzierżawę zamieniono na akt własności z prawem do budowy murowanej warowni. Joannici uzyskali pełne prawa własności do Łagowa i okolicznych wiosek poprzednio stanowiących własność templariuszy, posiadali je przez ponad 450 lat - aż do rozwiązania zakonu w państwie pruskim w 1810 roku.

Prawdopodobnie natychmiast po zasiedleniu Łagowa lub najpóźniej w latach 70-ych XIV wieku rozpoczęto murowanie warownego zamku w pierwotnej formie czworoboku, muru z potężnym domem mieszkalnym i kwadratową? przysadzistą wieżą, nie pasującą zresztą do całości.

Pomimo usytuowania w niezwykle trudnym geopolitycznie regionie zamek w całym okresie funkcjonowania oblegany był tylko jeden raz, do tego nieskutecznie. W toku działań wojny 30-letniej miasto zajęły oddziały szwedzkie gen. Lilienhocka i to one odparły w 1640 r. nieudany szturm nacierających nan legionów brandenburskich dowodzonych przez pułkownika Goldackera.

Joannici i rozwój Łagowa

Joannici od 100 lat byli już wówczas zakonem ewangelickim, nie musieli trwać w celibacie. Pierwszym komturem Łagowa był Andreas von Schlieben, po śmierci pochowany w miejscowym kościele. Jak zatem wyglądało dziedziczenie majątku kościelnego, kroniki milczą.

Znaczny rozwój miejscowości przyniosły pierwsze lata XVIII wieku, gdy komturem został margrabia Christian Ludwik Hohenzollern (1705-1735). Z jego inicjatywy wybudowano kościół, sam Łagów natomiast w 1727 otrzymał duże przywileje miejskie.

fot. Krzysztof Golec \Na szczycie wieży niebo widać jak na dłoni, tu najchętniej rozmawia się o kosmosie, motoryzacji i historii łagowskiego zamku. Generał Hermaszewski uchylił także rąbka tajemnicy ze swojej nowej książki, która ukaże się wkrótce w sprzedaży

W roku 1810, za panowania na zamku landgrafa Fryderyka von Hessen-Philippstahl, zakon Joannitów w Prusach został na mocy edyktu królewskiego Fryderyka Wilhelma III zlikwidowany, a jego dobra przejęte przez państwo. Siedem lat później król podarował warownię z posiadłością, obejmującą park, ogród zoologiczny i 6 majątków, swojemu adiutantowi i odtąd aż do końca II wojny światowej znajdowała się ona w rękach prywatnych.

Ostatnim gospodarzem była tutaj rodzina von Puckler. Po wojnie zaniedbaną budowlą administrowało Stowarzyszenie Historyków Sztuki, następnie Towarzystwo Muzyczne im. Wieniawskiego, zaś po remoncie 1966-71 - Ośrodek Sportu i Turystyki, który urządził w niej hotel dla turystów dewizowych.

Urokliwe miejsce na każdą prezentację

Dzisiaj właścicielem zamku jest gmina Łagów, która na mocy aktu dzierżawy wynajmuje obiekt prywatnemu właścicielowi-inwestorowi. Zamek jest bardzo zadbany i w pełni przygotowany na sympozja, zjazdy czy prezentacje jak ta ostatnia fabii combi. Dodajmy, iż atmosfera zamku idealnie pasowała do galaktycznej konwencji prezentacji "W poszukiwaniu kosmicznej przestrzeni", którą poprowadził gen. Mirosław Hermaszewski. Z detalami opowiadał o lotach kosmicznych i rywalizacji dwóch supermocarstw.

Autor, zdjęcia: Krzysztof Golec, 2008-02-26
 
Wykorzystywanie materiału i zdjęć, bez zgody autora i redakcji autoflesz.com - zabronione, chronione prawem autorskim 

Publish modules to the "offcanvas" position.