Myśleliśmy, że znamy już Dolny Śląsk, jak własną kieszeń. Tymczasem... Polska jest piękna, zaskakującą i dostarcza ciekawych tematów. Dlaczego? Choćby dlatego, że Podgórki, wieś łańcuchową na trasie do Świerzawy i Złotoryi odwiedziliśmy przypadkiem, w drodze do pałacu w Wojcieszowie; tam podobno było aż sześć pałaców!
fot. Krzysztof Golec©, autoflesz.com
Raczej rzadko tu zapuszczają się turyści, bo nie wiedzą co tracą – zbaczając nieco z drogi 365 - a jest tu przynajmniej kilka ciekawostek: wspomniana wieża kościoła w Podgórkach XIII w. kościół św. Józefa Oblubieńca NMP (ewangelicki, dziś katolicki, nieco zaniedbany), dom szachulcowy z 1794 roku, restauracja i noclegi "Izba rybacka”, rezerwat przyrody "Buczyna", pałac Bergmanów czy wspomniany już „Pałac na Wodzie” w Wojcieszowie Dolnym. O samym pałacu napiszemy więcej, dziś zajmiemy się tytułową wieżą, kościółkiem i epitafiami Zedlitzów.
Zimą będzie jeszcze trudniej tu trafić - to zrozumiale - bowiem trudno tu poruszać się samochodem bez napędu 4x4 i opon zimowych. Dlatego warto wykorzystać okres jeszcze trwających wakacji i zwiedzić, co nieco, na dawnym książęcym szlaku.
fot. Krzysztof Golec©, autoflesz.com
Samego kościoła nie zwiedziliśmy w środku, gdyż akurat odbywała się tu msza pogrzebowa, a ks. proboszcz prosił o wyrozumiałość.*
*/ Ruiny dawnego kościoła parafialnego w Podgórkach można podziwiać tylko na starych fotografiach. Pierwotna świątynia powstała w tym miejscu w 1399 r., obecna w 1506, a remont kościoła przeprowadzono w 1703 r. Niestety spłonął w I poł. XIX, później - to co zostało - zostało "przemycone" na miejscowe, wiejskie zabudowania. W ścianie dawnej kruchty zachowały się jednak dwie XVII - wieczne płyty nagrobne małżeństwa von Zedlitz...
fot. Krzysztof Golec©, autoflesz.com / granitowo-gnejsowa wieża (dziś widokowa) w Podgórkach jest pozostałością cmentarnego kościoła z początku XVI wieku, który najprawdopodobniej lokowano na zrębach kościółka (kaplicy) z końca XIII wieku...
Wieża widokowa w Podgórkach – odrestaurowana całkiem niedawno (2006 r.) - jest pozostałością cmentarnego kościoła lokowanego w XVI wieku. To co nas urzekło - to granitowe i gnejsowe ciosy, starannie dopasowane i takie samo ogrodzenie. Całość jest wybudowana na solidnym wzniesieniu, co mogło świadczyć o innym przeznaczeniu; warto wejść na sam szczyt wieży – dziś wieży widokowej – aby zobaczyć piękny krajobraz Pogórza Kaczawskiego. Dla historyka sztuki to niemała gratka, gdyż już przy samym wejściu możemy podziwiać krypty grobowe znanej rodziny von Zedlitz, a na szczycie wieży pięknie zaprezentuje się jeden z miejscowych... gołębi.
fot. Krzysztof Golec©, autoflesz.com
Jedną z ciekawostek jest fakt, iż pierwszy kościół (kaplicę) wzniesiono tu - jak podają dostępne źródło - w 1399 roku, a wieś - nieco później - należała do jednego z najbogatszych rodów Schaffgotschów. Ich majątki znajdziemy także w samej Jeleniej Górze i okolicach (pałac Cieplice Śląskie, zamek Chojnik, dwór Czarne czy pałac w Kopicach).
fot. Krzysztof Golec©, autoflesz.com/ widok z wieży, fot. 5 kościół (obecnie) katolicki pw. św. Józefa Oblubieńca NMP
Podgórki i Zedlitzowie – wieś łańcuchowa leżącą nieco z dala od utartego szlaku na Złotoryję; ma piękną historię wartą przybliżenia. W XVI wieku należała do braci Georga i Heinzego von Elbel, ale dość krótko, gdyż na ten zakup zaciągnęli pożyczkę od Zedlitzów, a nie mogąc jej spłacić musieli oddać włości nieprzyzwoicie bogatej rodzinie. W tamtym czasie tak bogate rody, jak Schaffgotschowie, wymienieni wielokrotnie von Zedlitzowie czy von Reussowie (Staniszów, Kowary) mieli kilka, a nawet kilkanaście pałaców (zamków), które dziś dostają nowe życie.*
*/ von Zedlitzowie (nieprzyzwoicie bogaci) – byli majętnymi posiadaczami zamków (pałaców) we Wleniu, Niesytnie, Grodnie, Lipie oraz pałaców w Wojcieszowie Górnym, Warmątowicach Sienkiewiczowskich czy Brenniku
fot. Krzysztof Golec©, autoflesz.com
Niemiecka nazwa wsi – Tiefhartmannsdorf – pochodzić ma od nazwiska rycerza Hartmanna, jednego z najzacniejszych wojowników Henryka I Brodatego. To on miał sprowadzić tu osadników, a wieś nazwał Hartmannsdorf. Jednak taka nazwa figurowała już w rejestrach Lwówka Śląskiego Groß-Hartmannsdorf (Raciborowice), dlatego urzędnicy magistratu przemianowali Podgórki na Tiefhartmannsdorf (nisko położona wieś Hartmanna).
Historycy nie są zgodni co do lokowania początków wsi. Jedna z hipotez zakłada, że dokonano tego w XIV wieku i była własnością rodu Schaffgotschów, druga (bardzo prawdopodobna) zakłada, iż lokalizacja wsi nastąpiła już w XIII wieku (lub na początku XIV w.); co ciekawe na terenach należących do cystersów z niedalekiego Lubiąża.
fot. Krzysztof Golec©, autoflesz.com / płyty nagrobne George Heinricha von Zedlitza i żony Hedwig von Zedlitz
Przebudowa kościoła i wieży
Rozbudowa granitowej wieży w Podgórkach nie była wielkim wydatkiem dla Zedlitzów. Dziś wiemy, iż stała się ich mauzoleum (przynajmniej tej linii), bowiem w 1506 roku istniejący kościół w Podgórkach (być może lokowany na zrębach pierwszej świątyni z XIII/XIV w.) rozbudowano – najprawdopodobniej – pod tym kątem. Dlatego wybudowano prezbiterium, a przy okazji odkryto dwie krypty grobowe z miejscowego piaskowca, z wyrzeźbioną datą 1610 i 1619 roku. Dziś, po kolejnej rewitalizacji wieży, płyty eksponowane są na gnejsowym, zewnętrznym murze kościółka. Wejście główne do wieży i prezbiterium zabezpieczono kutą kratą.
fot. Krzysztof Golec©, autoflesz.com
Pierwsza płyta nagrobna to wyrzeźbiona podobizna George Heinricha von Zedlitz, druga jego znacznie młodszej żony Hedwig von Zedlitz (z d. Reder). Wewnątrz wieży znajdziemy płyty nagrobne Bernharda von Zedlitz z Podgórek i Mysłowa oraz jego żony. Tam też wyeksponowano grafiki wieży przed remontem (stan umocnionej ruiny). Wieża nie ma stałego gospodarza, jest trochę zapuszczona a marsz po nieoświetlonych schodach jest problemem dla seniorów. Trzeba uatrakcyjnić i rozreklamować to piękne miejsce z historią, tak jak to zrobił nowy właściciel ruin zamku Henryka na stoku Grodnej.
Z ciekawszych faktów dotyczących wsi odnotujmy innych właścicieli, głównie z rodziny von Zedlitz.*
*/ W 1662 r. zarządcą dóbr w Podgórkach był cesarski rotmistrz von Sack z Wojcieszowa Średniego, ale słabo zarządzał włościami. W tym samym roku księgi wieczyste wymieniają Kaspra von Zedlitz z Pilchowic, ten jednak po rodzinnej tragedii przekazał mienie drugiemu synowi Karlowi Gottliebowi, który otrzymał od króla herb i tytuł barona von Zedlitz-Neukirch
fot. Krzysztof Golec©, autoflesz.com / b. stromy podjazd do katolickiego kościoła pw. św. Józefa Oblubieńca NMP (nachylenie ok. 11 proc.), zimą bez napędu 4x4 trudno wjechać, asfaltowa ścieżynka tylko na szerokość jednego samochodu...
Na początku XIX wieku, z nieustalonych przyczyn – kościół spłonął, a brak możnych mecenatów dokończył dzieła zniszczenia. Mieszkańcy twierdzą, że nieznani sprawcy splądrowali kościelne krypty i grobowiec pod kaplicą. Oficjalnie nic cennego nie znaleziono, choć mówiono o tym miejscu, jako potencjalnej skrytce dra Grundmanna.
Wieża jest niewątpliwie atrakcją gminy Świerzawa, dlatego w 2006 roku - dzięki unijnemu dofinansowaniu – dokonano głębokiej rewitalizacji (rekonstrukcja dachu, nawy i kaplicy kościółka, zagospodarowano teren wokół wieży, dodano oświetlenie zewnętrzne, są nawet miejsca parkingowe). Dziś to jedno z ciekawszych turystycznie miejsc, w tym widokowych plenerów Pogórza Kaczawskiego dla... zakręconego fotoamatora.
fot. Krzysztof Golec©, autoflesz.com / nieco wyżej wieży widokowej z dzwonnicą kościół rzymsko-katolicki pw. św. Józefa Oblubieńca NMW, przepięknie położony. Niestety wymaga remontu i dofinansowania...
Legenda o „Białej Damie z Podgórek”, albo raczej "Pod Górką" /możesz pominąć, choć warto poznać tę legendę/
Nikt już nie pamięta tej legendy, którą zapisał Radosław Chodyra z Lubiechowej. Ale jak zapewnia jej autor może być prawdziwa. Dlaczego? Bo niemal każdy zamek ma swoją legendę (zamek Grodziec, zamek w Golubiu Dobrzyniu, pałac Marianny Orańskiej czy pałac w Baranowie Sandomierskim). Praktycznie wszystkie mają „Białą Damę”, która bezgranicznie zakochała się w pięknym, do tego mądrym, przystojnym i pracowitym młodzieńcu. No tak powiedzą niektórzy - bądźmy dokładni - niektóre panny; tylko gdzie znaleźć takiego przystojnego "pracusia"?
Dla rodziców, szukających co najmniej księcia dla swojej latorośli, bogaty pan młody zawsze był problemem nie do przejścia. Młodzieniec bowiem, niemal zawsze był biedny. Tak było w przypadku Izabelli, która mieszkała nieopodal "Pod Górką”. I to może być trzecia hipoteza, o której nie wspominają autorzy, eksploratorzy czy blogerzy w swoich opracowaniach.
Blichtr, bogactwo, a także problemy z prawem możemy poznać i dzisiaj, choćby z dworu Jej Królewskiej Mości Elżbiety II. Tylko czy jest się czym zachwycać?
fot. Krzysztof Golec©, autoflesz.com
Izabella, młoda, niebieskooka i zawsze uśmiechnięta białogłowa, pewnego razu czmychnęła do lasu, aby zbierać jagody i jeżyny. Zmęczona usiadła pod drzewem w cieniu, aby odpocząć i posłuchać śpiewu ptaków. Jednak usłyszała coś innego, odgłos wydawał się znajomy, jakby ktoś ścinał drzewo. Powędrowała z ciekawości za tym dźwiękiem i ujrzałam przystojnego młodzieńca, który sprawnie powalił rozłożyste drzewo; nie wiedziała tylko w jakim celu. Oboje wpatrzeni w siebie, jak w święty obrazek, zaczęli rozmawiać. Młodzieniec miał na imię Bartholomäus (Bartłomiej) i był uzdolnionym rzeźbiarzem; ścinał drzewo, aby mieć materiał na własnoręcznie wykonaną rzeźbę. Oboje długo rozmawiali ze sobą, a Izabella niemal codziennie spotykała się z Bartłomiejem; byli zauroczeni sobą. Pewnego razu Bartłomiej przyniósł młodej pannie własnoręcznie wyrzeźbione serce i wyznał jej miłość. Skonfundowana panna dostała wypieków na twarzy i bez namysłu odwzajemniła to uczucie. Ale skąd my to znamy?
fot. Krzysztof Golec©, autoflesz.com / dom szachulcowy nr 33 (po drugiej stronie wieży i kościółka), tu uprzejma gospodyni da Wam klucze do wieży widokowej...
Niestety, sielanka nie trwała długo, rodzice panny znaleźli wyrzeźbione serce i miłość dwojga ludzi nie była już ich tajemnicą. Jak powiedzieliśmy, problem pojawił się w chwili, gdy dziewczyna wyjawia rodzicom, iż Bartłomiej jest biednym, ale uzdolnionym rzeźbiarzem. To nie przekonało rodziców – zabronili dziewczynie spotkań i zamknęli ją w wieży. Czy to była ta wieża o której piszemy, co stało się z Bartłomiejem, legenda - mówiąc kolokwialnie - milczy. Niestety, Izabella nie mogła liczyć na wyrozumiałość ojca, a w tamtych czasach mezalianse były bardzo źle widziane. Warto tu tylko przypomnieć księżną Mariannę Orańską z Kamieńca Ząbkowickiego, która zakochała się w... stajennym. To też piękna historia, o której pisaliśmy, a gdyby powstał na tej kanwie film byłby kasowym łamaczem kobiecych serc...
Osamotniona i stęskniona za ukochanym dziewczyna wpadła w depresję. Pewnej nocy, zrozpaczona, w amoku skoczyła z okna wieży w otchłań nieznaną. Nie wiemy, czy losy młodych połączyły się na tym lepszym świecie, ale zrozpaczeni (ale nieugięci rodzice) wkrótce zmarli.
Legenda głosi, że duch białej damy unosi się przy pełni Księżyca nad zabytkową wieżą, może kiedyś jakiś szczęśliwy turysta, odkrywca tajemnic Dolnego Śląska potwierdzi to w swoich relacjach. My z pewnością spróbujemy za rok, bo odkrywanie takich imponderabiliów wciąga, jak odkrywanie tajemnic Harry'ego Pottera. Ale dziękujemy Radosławowi z Lubiechowej, że taką piękną legendę przekazał potomnym odwiedzającym to miejsce.
redakcja autoflesz.com
wykorzystano nieliczne materiały promocyjne gm. Świerzawa